Forum szybkiej i bezpiecznej jazdy
Lista nieoznakowanych radiowozów z kamerami, policyjne samochody..aby poprawić bezpieczeństwo na naszych drogach???

Piszemy o czym chcemy ale sensownie - Co tam Panie w Internecie?

xxl - 2009-03-17, 21:10
Temat postu: Co tam Panie w Internecie?
Kupisz piwo, gumki i auto!



Tanie sieci sklepów mają za zadanie zaspokoić podstawowe potrzeby niższych warstw społecznych.

W rozsądnych cenach można tam kupić chleb, piwo, chipsy i prezerwatywy, a więc wszystko, czego zapracowany obywatel potrzebować może do szczęścia. Niemiecka sieć Lidl uznała jednak, że obecny asortyment jest niewystarczający i wprowadziła do swojej oferty... samochody.

Odwiedzając stronę internetową Lidla liczący się z gotówką obywatel Niemiec może zamówić sobie jeden z dwóch dostępnych w ofercie pojazdów dla ludu: opla corsę, lub volkswagena polo w wersji cross. Samochody można odpowiednio skonfigurować, oferta skierowana jest do Niemców, którzy zdecydują się zezłomować swój poprzedni samochód, dzięki czemu uzyskają dofinansowanie od państwa.

Kupując auto za pośrednictwem Lidla klient oszczędzić może nawet do 4,700 euro, czyli 20% wartości pojazdu. Jedyny problem w tym, że państwowe dotacje spowodowały w u naszych sąsiadów tak duże zainteresowanie nowymi autami, że na pojazd poczekać trzeba będzie od trzech, do siedmiu miesięcy. Kryzys?

http://poboczem.pl/naszym...to,1275410,4259

-----------------------

Pracuje nocą, ma subtelny dotyk (co za tytuł;)



Wiemy, że w Polsce w 10 minut można odmłodzić samochód o 200 tys. km, ale czy można naprawić auto w ogóle go nie widząc?

Okazuje się że tak, i nie trzeba mieć wcale zdolności telepatycznych Kaszpirowskiego. Col Collewijn przez trzydzieści lat pracował w pewnym warsztacie samochodowym w Nuis w Holandii. czytaj dalej

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w wieku ośmiu lat zupełnie stracił wzrok.

Tak długo, jak moje narzędzia są na swoich miejscach a śruby nie spadną na ziemię, sam świetnie daje sobie radę. To dzięki mojemu wyczuciu oraz wyczulonemu zmysłowi słuchu - twierdzi Col.

Wyczuwam wibrację, słyszę co je powoduje. Niektórzy mechanicy rozbierają auto na części pierwsze, żeby ustalić, co się zepsuło. Dzięki wyczulonym zmysłom od razu identyfikuję usterkę i mogę się zabrać za naprawę.

Niewidomemu mechanikowi nie sposób odmówić jeszcze jednej zalety. Jak sam z uśmiechem podkreśla, jest jedynym mechanikiem, który nie widzi przeszkód... by pracować w nocy!

http://poboczem.pl/naszym...kobieta,1121935

Hendrix89 - 2009-03-17, 21:20

Ale szczerze? Dają dodatek, za zmianę auta, i w sumie 2 pensje i masz nówkę brykę.
U nas to nie możliwe
A mechanik... Jak nie ma wzroku to mu się inne zmysły wyczulają... Chociaż, z drugiej strony jest kapa, jak ma wiązkę kabli, które się różnią kolorem.

thadeusch - 2009-03-17, 21:36

Hendrix89 napisał/a:
Chociaż, z drugiej strony jest kapa, jak ma wiązkę kabli, które się różnią kolorem.

No i raczej sam nie wyruszy na testy,ale szacunek dla człowieka. :mysle:;
Loknijcie filmik o Nas :)

Dishman - 2009-03-17, 23:13

U nas też mają się przymierzać do tego dofinansowania aut. Finansiści obliczyli, że państwo wydaje kasę, ale zaraz ją dostaje z powrotem z tytułu VAT. U nas takie dofinansowanie musiałoby być na poziomie 7-8 tys. zł.
Corsa z salonu ile kosztuje? 35 tys. zł wersja z gołym tyłkiem i korbkami w drzwiach?

xxl - 2009-03-21, 12:42

http://www.youtube.com/watch?v=ZNW25B5Ar_A Krajowa "6" w strone Szczecina, akcja dzieje sie tuz za Koszalinem. Jak myslice? Kupe zrobili na twardo czy na miekko?; -) Te auto, ktore skrecalo w lewo zajezdzalo do sklepu.
Patrzac na to z innej strony to zawsze staram sie jechac tak aby ktos kto nadjezdza z tylu widzial, ze przede mna cos jeszcze jedzie, wiec jade za tym kims blizej prawej lub ewentualnie lewej strony - nigdy centralnie za nim, juz jakos mam taki nawyk. A jeszcze inna sprawa jest taka czy skrecajacy w lewo wlaczyl kierunek.
Teraz chwile przed tym przejsciem dla pieszych widocznym na filmiku (tam gdzie przechodza ludzie) postawili radar.

Dishman - 2009-03-21, 20:38

xxl napisał/a:
A jeszcze inna sprawa jest taka czy skrecajacy w lewo wlaczyl kierunek.

Jakie to ma znaczenie? Koleś wyprzedzał na podwójnej ciągłej, wjechał na miejsce wyłączone z ruchu i wyprzedzał na skrzyżowaniu + znacznie przekroczenie prędkości. I to się nazywa pirat drogowy, a nie jakieś mamyły, co w zabudowanym jadą 70 km/h i się w Uwaga Pirat cieszą, że ktoś prędkość złamał.

xxl - 2009-03-21, 21:16

Troche wyrwales te zdanie z kontekstu bo tam juz pisalem o nieco innej sprawie ("Patrzac na to z innej strony...") - czyli "zawsze staram sie jechac tak aby ktos kto nadjezdza z tylu widzial, ze przede mna cos jeszcze jedzie" i juz dyskusje tyczyla sie innego tematu.

Nie wyprzedzali na skrzyzowaniu. Zjezdzali na maly przydrozny 'chamski' parking przy sklepie.

Goscia - bohatera filmiku nie bronie bo nie lada glupek z niego. Wiecej szczescia niz rozumu.

cobrad - 2009-03-27, 08:04

Nie no super pięknie facio to wykonał . Ale w Piracie nie wystąpi bo policmajstry numeru nie powtórzą, raczej po nogach im poleci i staną by ochłonąć.
Szczęście , że nic się nie stało, zwłaszcza tym przed nim.

Hendrix89 - 2009-03-29, 15:01

http://wiadomosci.gazeta....___autobus.html

Fiat seicento holował... autobus

31-letni kierowca fiata seicento zaoferował pomoc w... holowaniu busa przeznaczonego do przewozu osób. Seicento ciągnące za sobą niewielki autobus zauważył policjant ze sztumskiej drogówki. Kierowca stanie przed sądem.

- Zgodnie z prawem pojazd holowany nie może być cięższy od pojazdu holującego. Widok seicento ciągnącego busa od razu przykuł uwagę funkcjonariuszy - powiedziała w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzeczniczka sztumskiej policji.

Policja zatrzymała pojazd. Okazało się, że Radosław P. chciał pomóc kierowcy zepsutego busa. Holował go prawdopodobnie do najbliższej stacji benzynowej.

Podczas kontroli okazało się także, że 31-letni kierowca seicento ma 0,3 promila alkoholu we krwi i nie posiada aktualnej składki OC. Radosławowi P. zatrzymano prawo jazdy. Mężczyzna stanie przed sądem.

Bus należał do prywatnego przewoźnika.

cobrad - 2009-03-29, 15:04

Hehe pamiętaj dziecko jak się pomaga można samemu podpaść ;)
xxl - 2009-03-29, 15:34

Sie wychylil bez OC i jeszcze jakies procenty mu wybilo, dobry gagatek.
cobrad - 2009-03-29, 15:48

Nawet nie wiem, czy fanką tego pana nie zostanę :)
Hendrix89 - 2009-03-29, 17:16

No, ale miał tylko 0,3 :-) Ja bym grał na czas :-) Omdlał, ataku serca dostał, czy coś :-) i na krwi 0,2 czy 0,1 :-) ... Nie dałbym się zbadać na oddech :-)
Dishman - 2009-03-29, 20:04

Na krwi to mógł mieć jeszcze więcej. Musiałby dobrze grać na czas. Po prostu stawiać opór i na pobieraniu krwi. Trochę by się poszarpał, ale może gra warta świeczki?
Hendrix89 - 2009-03-29, 22:10

Na pewno. Pół godziny by zeszło, może więcej. A wtedy nawet licząc, że we krwi mógł mieć więcej, to by mu zeszło do normy. Bo to 0,3 to na prawdę pryszcz co miał. Z resztą nie wiem, kurde czy te limity są zdrowe... Bo prawda jest taka, że przy tym 0,2 wypiłeś wczoraj, tracisz prawko. Także te 0,5 byłoby rozsądniejsze, ale z drugiej strony każdy inaczej reaguje i jak jeden przy promilu nic nie czuję tak inny może przy 0,2 już mieć zaburzoną percepcję.
cobrad - 2009-03-30, 08:30

Na Twoim miejscu bym nie mdlała ani nic z tych rzeczy, jeszcze misio chciałby Ci usta usta zrobić i co wtedy ? ;)
Hendrix89 - 2009-03-30, 17:47

To bym go oddał do sądu za molestowanie :-)
cobrad - 2009-03-30, 22:41

heh to może najpierw na stosowne badania, potem skarżyć ?;)
Hendrix89 - 2009-03-31, 00:59

Nie no DNA, to nie w moim wypadku... Najwyżej policjantkę bym mógł na podstawie badań skarżyć... Ale wtedy sam bym wpadł :mrgreen:
xxl - 2009-03-31, 09:45

A tak ogolnie, przynajmniej u nas, jest tyle pieknych pan policjantek, ze az glupio mi to mowic... ze cos policyjnego piekne moze byc.....
cobrad - 2009-03-31, 13:11

Hmm w sumie spotkałam się tylko z dwoma w swojej karierze, z czego jedna była dzielnicową i przyszła do starego mieszkania w poszukiwaniu poprzednich lokatorów. W ogóle nieziemsko było bo przez całe 7 lat mieszkania tam z dokładnością do jednego dnia co pół roku miałam w drzwiach dwóch panów na czarno w buciorach ( za każdym razem innych ) , którzy stale pytali o to samo czyli o poprzedników zamieszkujących lokum. Nie mieli przepływu informacji na komendzie czy jak? Przecież miasteczko nie było duże.
Hendrix89 - 2009-03-31, 15:32

Ale nie wiem, czy to wina policji, czy magistratu :-)
My mieszkamy w domu od 16 lat, a jak byłem w 2007 się przemeldować z mieszkania do właśnie tego domu (idiotyczne regiony powodowały, to że miałem szkołę 100 metrów od domu i nie był to mój region, więc mnie przemeldowali do mieszkania 200 metrów dalej i tak zostało, bo po co zmieniać :-) ) I złożyłem te papiery a pani mi mówi, że tu jest pusta działka budowlana, nie ma żadnego domu. Dopiero poszukali złożone naście lat wcześniej dokumenty i wydali zaświadczenie do meldunkowego... :-) Ale podatki przez lata wysyłali za dom mieszkalny, a nie za pustą działkę :-)

cobrad - 2009-03-31, 17:16

Tak, takie rzeczy to tylko u nas, jak widać
xxl - 2009-03-31, 17:28

Jak robilem w Niemczech to mieszkalem w lokum gdzie poprzednich wlascicieli (polakow) nekala niemiecka kryminalna wypytujac o bosniakow, ktorzy tam wczesniej sobie zamieszkiwali. Dwa razy trzepali chate, byli z psami i szukali narkotykow moze mysleli,ze to szajka bosniacko-polska i nie wierzyli polakom, jak to niemcy; )
Hendrix89 - 2009-03-31, 21:25

To a propos Reichu :-) nasz koparkowy miał na dole całe piętro domu jak mieszkał w Reichu, a na górze dwie prostytutki mieszkały :-) Żona do niego przyjeżdża i postanowiła sobie pogadać z tymi dwoma miłymi paniami :-)
Jak się dowiedziała czym się zajmują, to musiał do domu wracać pod groźbą rozwodu :-D

xxl - 2009-03-31, 22:33

Hehehe no to od razu przypal, a babki w tej sytuacji sie nie przegada, powrot i koniec gadki;)
Hendrix89 - 2009-03-31, 22:41

No dlatego wrócił do Polski :-)
Ale podobno miał u niej ostro i to jeszcze długo po powrocie :-D
Bo jakoś mu nie wierzyła, że z usług po sąsiedzku nie korzystał... :-)

xxl - 2009-03-31, 23:43

W szale rzucił się na radiowóz straży miejskiej

Młody mężczyzna niespodziewanie rzucił się na jadący radiowóz krakowskiej straży miejskiej i zaczął okładać go pięściami. Uderzał na tyle mocno, że spowodował głębokie wgniecenia w karoserii.

Wyładowując swoją agresję dwukrotnie uderzył w karoserię pojazdu, na tyle mocno, że spowodował głębokie wgniecenia. Nadmiar negatywnej energii w dalszym ciągu rozpierał agresora, który krzycząc wyzwiska i groźby ruszył z pięściami w stronę wysiadających z pojazdu funkcjonariuszy. Mężczyzna został ujęty i przekazany w ręce policji. W szale nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania.

Sprawca za popełnione czyny wkrótce stanie przed sądem, który zadecyduje o wymiarze kary.

/źródło/


---


Nie wstydzą się jeździć?

Jedną z ważnych części serwisu Poboczem.pl jest galeria. Prezentujemy w niej zdjęcia przesyłane przez Was, a przedstawiające polskie absurdy, paranoje i ciekawostki.



Galeria liczy już kilkaset zdjęć, a sporo z nich przedstawia samochody poddane, polskiemu, "profesjonalnemu" tuningowi. Są to auta, które na co dzień poruszają się po polskich drogach, które w każdej chwili można spotkać na ulicach. Właściciele owych pojazdów nie wstydzą się ich wyglądu, można by nawet domniemywać, że są z nich dumni...



W pewnym momencie wszystko się jednak zmienia. Ten moment, to chwila w której czytelnik Poboczem.pl przydybie taki samochód na ulicy i nie omieszka uwiecznić go na zdjęciu. A zdjęcie to wysyła następnie na adres poboczem@firma.interia.pl.

Zdjęcie takie trafie do naszej galerii bez słowa komentarza. Wszak de gustibus i tak dalej, więc dlaczego mamy mówić, co się komu ma podobać? Jednak zdjęcia można skomentować? No i wówczas dobre samopoczucie jeżdżącego taką super hiper ekstra "wypasioną" furą drastycznie spada. Być może po raz pierwszy dociera do niego, że jego samochód może być najwyżej przyczyną obciachu, bo dziewczyn to już nawet w Pipidówie Dolnej na niego nie wyrwie?

Wówczas na nasz adres przychodzi mail. Formę na różną, od błagalnej aż po grożenie sądem albo i pałą. Że nie było zgody, że nie życzy sobie itp. Pół biedy, jeśli chodzi o to, że w momencie gdy zostało zrobione zdjęcie pechowy kierowca miał siedzieć w pracy, tymczasem widać, że miło konwersuje z długowłosą blondynką... Cóż, nie jesteśmy z kamienia i takie zdjęcie w imię obniżenia wskaźnika rozwodów jesteśmy skłonni usunąć. Ale jeśli ktoś żąda bo nagle zaczął się wstydzić swojego cudu techniki, co więcej domaga się maila autora zdjęcia, żeby go "wsadzić na wózek" lub wysłać na "OIOM" to nie może liczyć na naszą wyrozumiałość.

Bo jak to, usiąść za kierownicą się nie wstydzi, a zdjęcia na Poboczem.pl się wstydzi? Dla takich osób mamy tylko jedną radę. Samochód zawsze można sprzedać, ewentualnie poddać recyklingowi...

/źródło/
/zdjęcia/

Hendrix89 - 2009-04-01, 03:03

Ten z Kłobucka najlepszy :-)
Spoiler jak w Alfie Romeo pucharowej :-D

cobrad - 2009-04-02, 16:25

Pooglądałam, tak mnie wciągnęło że nawet sobie stronę zapisałam, czy ci ludzie maja problemy ze wzrokiem, dobrym smakiem czy nie wiem własnym ego? Masakra, a ta audica i merc z maskotkami to już żenada.
Hendrix89 - 2009-04-02, 18:50

Ludzie mają mało smaku. I robią sobie wieś...
cobrad - 2009-04-02, 19:28

Wieś sama do nich przychodzi , najczęściej to niestety kwestia niewyrobienia sobie chociażby odrobiny dobrego smaku.
Hendrix89 - 2009-04-02, 21:38

No niestety :-)
Ja sobie ostatnio autko ozdabiam i boję się, że też wioska wyjdzie :-)
Znaczy ozdabiam. Kilka dodatków chromowanych... Ale dopóki szybek nie ściemniłem, to nie wiem, jaki efekt będzie... :-) Na razie nie jest źle jednak.

cobrad - 2009-04-03, 08:38

Uwaga Panowie pod nosem mamy przerabiacza autek :) Kto ma bliżej niech podjedzie zrobić zdjęcia, zabłyśniemy na poboczu :)
Hendrix89 - 2009-04-03, 16:20

Zrobię fotki i wrzucę jak go skończę :-) We wtorek idzie do lakiernika, bo przez zimę parę cudów się podziało :-) Odpryski wielkości jajek, jakieś obdarcia niebieskie na lusterku, zderzaku itp :-)
Felgi aluminiowe w czwartek i po świętach szybki.
No i te chromy to mam pod szybą z innej wersji przełożone i ramki tablic z aluminium polerowanego i antena chromowana. Teraz kombinuję nad nakładkami klamek, ale to po szybach, bo może być za dużo :-)

cobrad - 2009-04-04, 14:51

Jak do lakiernika to zrób melanż żółtego z czarnym dzisiaj przez takiego o mało z okna nie wyleciałam ze śmiechu do tego miał spojlerek :) ubaw na całe miasto bo na wsi to pewnie szpan pełną gębą.
Hendrix89 - 2009-04-04, 19:54

Nie no było czarne, będzie czarne :-) Tylko musi odzyskać głębię koloru, którą oplowski czarny szafir stracił w ciągu jednej zimy... Ach ten genialny lakier wodny :-( Ołów to był ołów. Co do kombinacji barw, to musi pasować do auta i być odpowiednio dobrane :-) Ostatnio widziałem w S-c BMW M3 z kameleonem i miało prezencję, przynajmniej w stosunku granatowego lakieru, jaki był na nim wcześniej.
cobrad - 2009-04-04, 21:44

Zgadzam się, niestety faceci to daltoniści patrząc czasami na udziwnione zestawienia kolorystyczne.
xxl - 2009-04-04, 21:58

Po Koszalinie jezdzi vw polowka, ktora ma kazda czesc karoserii innego koloru i nie jest to zadna reklama firmy,itd. Nalezy patrzec tez na to, ze ludzie po prostu kupuja na to na co ich stac, chodzi o auto a ze kolor nie teges..niektorym az tak bardzo nie przeszkadza.
Hendrix89 - 2009-04-04, 22:11

A nie powiedziałem wam jakiego cacy escorta widziałem wczoraj :hihi::
Czarno-biały, widać, że malowany w domu jakimś dziadostwem :-) , całość się ledwo trzyma, brak kanapy i naklejka Street racing is not a crime :-)

cobrad - 2009-04-05, 10:00

O tych kolorach to ja mówię w przypadku gdy jedzie sobie auto i ma "cudownie " połączone kolory : od dachu do połowy drzwiczek czarne, od tego momentu do dołu żółty - no nikt mi nie powie, że to wina tego, że miał części karoserii do wymiany i dlatego każde w innym kolorze jest.
Hendrix89 - 2009-04-05, 11:51

Bo ziółte jest pikne :-)
Nie no tak jak mówiłem to zależy od auta i od tego jak są te kolory mieszane :-) Widziałem nie jedno autko ładne dwukolorowe na przykład Mazda 323F w kolorach jasny zielony-błękitny. Fajnie to wyglądało i jeszcze było ładnie umiejscowione barwami.

cobrad - 2009-04-05, 13:43

Dla mnie jeszcze gorsze są jednolite zjadliwe kolory: oczojebliwy zielony, różowy czy żółty. nie powiem z kim mi się to kojarzy, ale juz moja córcia ma więcej smaku heh
xxl - 2009-04-05, 14:07

Cobrad, rozumieem .
Widzialem ladnie pomalowano audiA4 - dach czarny,reszta taki pomarancz.To wyglada ladnie,widac ze zrobione "ze smakiem".
Jezdzi tez ladnie pomalowany na zywy kolor focusik,zalaczam zdjecie. Elegancki - dla mnie perfect.

Hendrix89 - 2009-04-05, 14:15

Focusik piękny.
Aczkolwiek też uważam, że kolory oczojebne nie pasują do większości aut. Aczkolwiek pamiętam różową Hondę Del Sol :-) Piękny samochód :-) wszystkim się podobał na ulicy :-) A jeździła nim taka drobna brunetka :-D

xxl - 2009-04-05, 17:10

Widzial ktos te stacje na zywca? Podrobka Orlena,czy literowka (chyba raczej to pierwsze?\)
Hendrix89 - 2009-04-05, 18:43

To jest gdzieś na Gierkówce podobno, gdzieś za Częstochową w kierunku na Warszawę. Natomiast na pewno nie jest to pomyłka. Albo konkurencja. Albo photoshop :-)
cobrad - 2009-04-05, 20:57

Jeżeli podróbka a już na Orlenie paliwo jest jakie jest to strach tam tankować
cobrad - 2009-05-01, 20:52

Nowinka ciekawe czy da się to naprawdę zauważyć w życiu codziennym
http://motoryzacja.interi...zybciej,1299053

Hendrix89 - 2009-05-03, 18:48

Oj tego jest dużo więcej do pozmieniania. Niektóre radary by się przydało wywalić, w inne miejsca dać. Niektóre pasy powytyczać, poustalać pierwszeństwo, itp :mrgreen:
xxl - 2009-05-03, 19:05

Tego jeszcze nie było. Ktoś ukradł fotoradar Straży Miejskiej!


Sebastian Badziński, komendant SM w Bobolicach przy fotoradarze.

Od rana poruszenie w Kłaninie koło Bobolic. Teren jest sprawdzany przez policję. Ktoś w nocy wymontował bowiem z przydrożnego słupa fotoradar.

Można teraz snuć podejrzenia - może to był złośliwy mieszkaniec gminy, który ma na pieńku ze strażnikami? A może kierowca, który po raz kolejny został przyłapany na przekroczeniu prędkości?

Włamywacze dostali się do skrzynki stojącej w pobliżu miejscowego kościoła. Wewnątrz był sprzęt rejestrujący wykroczenia. Złodzieje zabrali twardy dysk z zarejestrowanymi danymi. Na razie nie wiadomo, ile zdjęć do tego czasu zdołał zrobić fotoradar. Wiadomo natomiast, że sprzęt był wart aż 230 tys. złotych.

Trwają policyjne poszukiwania sprawców.

http://www.gk24.pl/apps/p...IAT01/595278128

Hendrix89 - 2009-05-03, 19:07

No i dobrze, niech niszczą i zabierają. Nagromadzenie tych radarów i rozlokowanie przyprawia o ból głowy.
m3a - 2009-05-03, 19:30

xxl napisał/a:
Widzial ktos te stacje na zywca? Podrobka Orlena,czy literowka (chyba raczej to pierwsze?\)


Prawie jak Orlen :-D . Polak potrafi :hihi::

Dishman - 2009-05-03, 19:39

xxl napisał/a:
Ktoś w nocy wymontował bowiem z przydrożnego słupa fotoradar.

:lol: :lol: :lol:
Się uśmiałem. Widocznie ktoś mandatu nie chciał dostać i uznał, że lepiej dysk wyrzucić ;)

Grunt to pomysł :mrgreen:

pawel32 - 2009-05-03, 19:58

mial ktos pomysl chwala mu za to jedna skrzynka mniej na naszych drogach byle takich wiecej :lol:
cobrad - 2009-05-04, 06:55

Na złom go od razu i po kłopocie
m3a - 2009-05-04, 16:02

Bardziej stosowne określenie brzmiałoby w następujący sposób:
" poddany ponownemu recyklingowi" ;-)

Hendrix89 - 2009-05-04, 16:13

A może jakby go rozebrać, to się coś ciekawego wygrzebie i w częściach na allegro powystawiał? :mrgreen:
m3a - 2009-05-04, 16:23

Tak się zastanawiam pod jaki dział na allegro można podpiąć taką aukcję: RTV, Fotografia czy inne? ;-)
cobrad - 2009-05-04, 18:19

Jako całkowicie odjechane :)
Hendrix89 - 2009-05-04, 20:32

Nie no nie wiem, co ma w środku. Może soczewki, może jakiś procesor, coś. Nie wiem.
cobrad - 2009-05-05, 06:40

W środku to siedział municypalny i cyfrówką zdjęcia cykał :)
Hendrix89 - 2009-05-05, 15:47

To go na mięso do rzeźni sprzedał :mrgreen:
cobrad - 2009-05-05, 16:02

tego sie chyba nigdy nie dowiemy
Hendrix89 - 2009-05-05, 16:20

Może go złapią :medy:;
Ale trzymajmy kciuki, żeby się nie dał jednak :mrgreen:

cobrad - 2009-05-05, 20:09

Hendix Ty trzymaj, mnie palce potrzebne :)
Hendrix89 - 2009-05-05, 20:21

Hah, już w jednym temacie gadamy o moich palcach :-P
Nie sprowadzaj tego tematu i tu :mrgreen:

m3a - 2009-05-05, 20:26

Palce Hendrixa stają się przejawem jakiegoś większego sensu :lol:
Hendrix89 - 2009-05-05, 20:29

Ta, sensu filozoficznego :mrgreen:
m3a - 2009-05-05, 20:31

Mi kiedyś pewien profesor na zajęciach powiedział: "Ty mi tu nie p... filozofuj" i na tym gadka się skończyła, ale to było na uczelni, a forum to inna sprawa ;-)
beniu666 - 2009-05-05, 20:34

teraz beda chlopaki probowac na fotoradzaze ile tak naprawde ich auta jada :PPP :hihi:: :hihi:: :hihi:: :hihi::
Hendrix89 - 2009-05-05, 21:24

Tylko o ile go podkręcą? :mrgreen:
Będzie dodawał z 30 :-D
A na dziennik.pl pisze, że paliwo drożeje i już 95 kosztuje ponad 4 zł. Ja widziałem dziś cenę 3,70. To może byli na stacji, wokół której nie ma konkurencji, a która jest w jakiejś ruchliwej lokalizacji.

cobrad - 2009-05-05, 22:06

To raczej propaganda była aby i inni podwyższyli.
Ropa 3,40 albo 3,50 dzisiaj

Hendrix89 - 2009-05-05, 22:31

Może i tak. A może kaczki dziennikarskiej znów szukają.
cobrad - 2009-05-06, 22:10

Mam propozycję, aby kaczek już nie szukali, dwie to aż nadto
Hendrix89 - 2009-05-06, 22:48

Nie dwie, nie dwie. Trzy. Liczysz tylko premiera i prezydenta. A jeszcze były premier się liczy.
Czyli dwa kaczory i donald. Disney :mrgreen:

m3a - 2009-05-06, 23:26

Proszę, proszę co za spostrzegawczość :hihi:: Lata praktyki robią swoje ;-)
Hendrix89 - 2009-05-07, 01:58

Ta, no praktyki :mrgreen:
Od lat się naśmiewam i robię satyry na innych. W liceum to była codzienność. Teraz mam mniej czasu, by myśleć, ale lubię to dalej :mrgreen:

Dishman - 2009-05-07, 11:48

Operator Waszej sieci internetowej mimo, że wie, że ściągacie piraty to nie będzie mógł Wam nic zrobić:
Newsweek napisał/a:
PE nie odetnie piratów od internetu

Stając w obronie prawa obywateli UE do dostępu do internetu Parlament Europejski odrzucił w środę uzgodnioną już z krajami członkowskimi wielką reformę unijnego prawa telekomunikacyjnego.

W ostatniej chwili eurodeputowani przyjęli poprawkę zgłoszoną przez liberałów, Zielonych i lewicę zakazującą odcinania internetu bez wcześniejszego orzeczenia sądu. To efekt wielkiej dyskusji, którą wywołał francuski pomysł karania odcinaniem internautów od sieci za ściąganie pirackich filmów czy muzyki. Nad ustawą, zgodnie z którą taką decyzję podejmowałby specjalny urząd, pracuje obecnie francuski parlament.

Francja i inne kraje członkowskie zaakceptowały we wcześniejszych negocjacjach z eurodeputowanymi wersję pakietu telekomunikacyjnego, który nie wymagał wprost wcześniejszej zgody sądu na odcięcie internetu, otwierając furtkę dla forsowanych przez francuski rząd rozwiązań w obronie właścicieli praw autorskich.

źródło: http://www.newsweek.pl/ar...ternetu,39165,1

I jak dobrze, źle? Jak sądzicie?
Tak mi się skojarzyło względem piractwa. Dlaczego ściąganie plików jest takie popularne? Moim zdaniem z dwóch powodów:
1.bo jest za darmo
2.bo tak jest prościej, nie trzeba biegać po sklepach.

Gdyby przemysł filmowo-muzyczny był normalny, to wszystkie te firmy wpadłyby na pomysł aby postawić super szybkie serwery i umieszczać tam jakiś film w 20 różnych wersjach (lepsza, gorsza, z dodatkami, lub bez, np. wersje reżyserskie, itd.) pobierając za to jakieś opłaty (niższe niż za płytę CD/DVD). I trzepaliby na tym kasiorę.
Oczywiście byliby ludzie, którzy woleliby za darmo obejrzeć jakąś wersję którą ktoś nagrał prywatną kamerą w kinie, ale większość by to olała. Zapłaciliby te 5 zł i po kłopocie.

Ja niedawno na itvp.pl obejrzałem polski film "S@motność w sieci" za darmochę. Co prawda film był tragiczny, bardzo słaby i generalnie do d**y, ale był.
Wczoraj próbowałem obejrzeć na tej samej stronie mecz Chelsea - Barcelona. I tu był koszmar pod względem technicznym. Serwery zamulone i obciążone. Gdy już mi się udało wejść, to buforowało mi obraz raz na 3 sekundy (każde buforowanie to jakieś 30 sekund), aż wreszcie system mnie oszukał, transmitował tylko dźwięk i pokazywał slajdy z meczu. Super, normalnie już wiem dlaczego nie powinno płacić się abonamentu. :evil:

Hendrix89 - 2009-05-07, 12:23

To ja tak mecze hokeja oglądałem przez itvp.pl
Prawda jest taka, że ja mało piratów ściągam. Samą muzykę. Koledzy mi jakieś filmy czasem pirackie pożyczają. Ale to jest spowodowane jednym. Muzyki nie znajdę jednej piosenki i to często zespołów niszowych. Musiałbym kupować całą płytę, na którą bym czekał z tydzień. Filmy, to po sklepach wielu produkcji nie ma. Nie ma dostępności do nich. Ostatnio fajnie, że znów nowe edycje starych filmów idą itp. Ale to i tak kropla w morzu.

thadeusch - 2009-05-07, 18:16

Dishman napisał/a:
Operator Waszej sieci internetowej mimo, że wie, że ściągacie piraty to nie będzie mógł Wam nic zrobić:

A niby skąd ma wiedzieć,że ściągasz piraty?? :hihi:: Widzi,że jest jakiś transfer danych,a nie wie co ciągniesz.

m3a - 2009-05-07, 19:31

Coś Wam powiem na temat piractwa: mam kumpla, który kiedyś pracował w Empiku. Gościu zna się na muzyce, książkach, itp. Potrafił dobrze doradzić ws. zakupu odpowiedniego prezentu. Klienci lubili Go, dalej się kształcił i awansował na kierownika. Wszystko było ładnie pięknie do czasu, kiedy to przyszło mu zamawiać płyty cd z wytwórni fonograficznej. Po otrzymaniu zamówienia okazywało się niejednokrotnie, że na 10 zamówionych płyt 9 było piratami :-x :!:
A, że gościu jest na poziomie stwierdził, że to się gryzie z jego podejściem do sprawy, więc postanowił zmienić sobie pracę.
Wnioski nasuwają się same :mysle:; - niech nikt nie p... ,że wymiana plików w sieci jest "piractwem" skoro wielkie wytwórnie płyt cd same tak postępują :!:

cobrad - 2009-05-07, 21:09

Tak właśnie myślę, jakby to co kosztuje w produkcji te 2.50 , w sklepie byłoby po 6 nawet 10 zł to ludzie kupowaliby bo szybciej niż czasami ściągnięcie. Ale płacić razy tyle za coś do czego mają dostęp to paranoja. Dishma masz rację, taki pomysł byłby ciekawy ale oni nie wypuszczą kasy z ręki, mimo iż w ostatecznym rozrachunku bardziej im się to opłaca.
Hendrix89 - 2009-05-07, 21:21

Opłacalność opłacalnością. Oni mają to tak wyliczone, że im się musi opłacić.
Dishman - 2009-05-07, 22:14

thadeusch napisał/a:
A niby skąd ma wiedzieć,że ściągasz piraty??

Ale widzi, że ciągniesz z P2P. Nikt nie jest na tyle naiwny, żeby myśleć, że jak w miesiącu ściągasz 20-50 GB danych to jest to ciągle to samo wesele wujka Mietka, które udostępnił Ci brat cioteczny.
Ludzie nie są tacy naiwni, jak się wydaje. :stopp:;

Hendrix89 - 2009-05-07, 22:18

Ale to nie problem, bo musi udowodnić. :mrgreen:
cobrad - 2009-05-08, 08:24

Heh udowodnić to można ostatnio wszystko, nawet to czego nie było :), a jak Ci sie sąsiad pod sieć podepnie to się zdziwisz:)
Hendrix89 - 2009-05-09, 15:31

Ale jak udowodni? No nie ma sił. Chyba, że mu wbiją i dysk zbadają. Ale to już problem policji, a nie administratora.
m3a - 2009-05-09, 18:25

Nigdy nic do końca nie wiadomo ;-) kładziesz się wieczorem spać, zostawiasz kompa włączonego, aby sobie zasysał na pełnym transferze, a tu rano koło 5 może 6 zamiast pukania słyszysz wielkie pierd... a po chwili pełno kominiarzy w mieszkaniu :!: , a na powitanie rzucają Cię na podłogę i wrzeszczą "mamy Cię przestępco internetowy" :hihi::
Hendrix89 - 2009-05-09, 19:13

Ta, złamią Ci kręgosłup, a potem nawet nie dadzą kasy, jak to koleś się sądzi z nimi o 200 tysięcy, a akcja była niesłusznie.
m3a - 2009-05-10, 14:54

Coś mi się już obiło o uszy :mysle:; więc tu muszę Ci przyznać rację, że nadużywają swojej władzy.
Hendrix89 - 2009-05-10, 15:42

Ja pamiętam (z opowieści, ale to była realna opowieść, bo faktycznie ze szkoły go nie zwinęli) jak zatrzymali byłego dyrektora Zagłębia, Wojciecha R. Jechał do szkoły, gdzie był dyrektorem, dzień po imieninach i antyterrorka zgarnęła go na środku drogi, wywlekając z auta i odstawiając auto na parking policyjny. Oczywiście do Wrocławia go zawieźli, bo jak inaczej. Ale po co te cyrki, że auto zatrzymują, tamują ruch i wywożą go? Jemu nawet bezwględne więzienie nie grozi tylko zawias może za te mecze dostać, a potraktowali go, jak Bin Ladena.
Dishman - 2009-05-11, 03:06

Muszą ćwiczyć, bo chłopaki z antyterrorystycznej z wprawy wyjdą. :mrgreen:
cobrad - 2009-05-12, 10:24

To tak jak wielkie oburzenie na pijanych kierowców, wczoraj czytałam gazetę z sondą czy powinno się dożywotnio odbierać prawko takim i co? I 85% osób odpowiedziało , że nie. Czyli co? jest pozwolenie ....
Ćwiczenie czyni mistrza, musieli się wprawiać:)

Hendrix89 - 2009-05-12, 13:59

Bo ludzie wiedzą, że mogą się znaleźć w takiej sytuacji, że na bańce pojadą :mrgreen: Zresztą teraz wiele im nie trzeba. Zabaluje do 1 w nocy, a rano do pracy jedzie jeszcze z promilem :mrgreen: Także wiadomo :mrgreen: Boją się :mrgreen:
m3a - 2009-05-12, 14:05

Najgorszym przyjacielem jest strach... :-P
xxl - 2009-05-20, 20:02

Wielka Brytania jest europejskim rekordzistą pod względem liczby kamer namierzających przekroczenie przez kierowców dozwolonej szybkości.

Według danych ministerstwa transportu w ostatnich 6 latach ich liczba potroiła się do 4.309 (dane z 2007 r.) - z 1.571 (w 2001 r.). Najwięcej kamer ma Londyn - 439 sztuk.

W. Brytania ma ponad dwa razy więcej kamer wyłapujących przekroczenie szybkości niż Włochy (2 tys.) i ponad cztery razy więcej niż Francja (1 tys.). Na drugim miejscu za Brytyjczykami są Niemcy z 3 tys. kamer.

Paradoksem jest to, iż "szpikowanie" dróg i autostrad kamerami, w odróżnieniu od innych państw europejskich, nie przełożyło się w W. Brytanii na szybki spadek liczby ofiar wypadków drogowych. Jako powód podaje się fakt, że brytyjscy kierowcy często zasiadają za kierownicą po pijanemu.

Oficjalne dane wskazują, iż pijaństwo było w ub. r. powodem 13 proc. wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. Grzywny uzyskiwane dzięki kamerom rejestrującym tablice kierowców przekraczających szybkość wnoszą do budżetu państwa ok. 102 mln funtów rocznie.

Rzeczniczka opozycyjnej partii konserwatywnej ds. transportu Theresa Villiers uznała, że kamery są nieskuteczne wobec osób najczęściej powodujących wypadki, do których zaliczyła kierowców jeżdżących pojazdami bez ubezpieczenia, technicznie niesprawnymi, skradzionymi, prowadzących brawurowo lub będących pod wpływem alkoholu.

Organizacja zrzeszająca kierowców (The Institute of Advanced Motorists) uznała, że rząd za bardzo polega na kamerach, ograniczając wydatki na policję drogową, która jest o wiele skuteczniejszym straszakiem na nieodpowiedzialnych kierowców.

/Link zgubilem ale to chyba z wp.pl

Hendrix89 - 2009-05-20, 21:34

Cóż, w błędzie są Ci co mówią, że to prędkość zabija. Tu mamy właśnie ilustrację co zabija. A walka z prędkością, to tak na prawdę biznes. I taka jest prawda. O nic więcej nie chodzi.
xxl - 2009-05-21, 09:07

No pewnie, biznes i tylko biznes! No bo jaki wplyw na bezpieczenstwo mialoby miec np. to?

Kasa, kasa wielu sie wyprze :baaan::

m3a - 2009-05-21, 13:08

Kurcze to jest nic innego tylko perfidne sposoby wyciągania Naszych ciężko zapracowanych pieniędzy z portfela :-x
Wnioski są proste: straż miejska / wiejska do niczego więcej się nie nadaje :!: , więc odstawiają szopki i powstaje błędne koło :-P

cobrad - 2009-05-22, 10:13

Po prostu przesadzają i tyle, proponuję zmniejszyć dopuszczalną prędkość w mieście do :30:; , wszyscy w czasie jazdy będą gestem królowej Elżuni się pozdrawiać, będzie możliwość zjedzenia śniadania, napisania maila, wypicia kawy , umycia zębów.
Hendrix89 - 2009-05-22, 10:31

A czytałaś o facecie co wlazł pod walec przy 10 na godzinę? :-D
I takie wypadki dzieją się na budowach codziennie, rocznie ginie tak kilkaset ludzi. Jak wprowadzimy nawet te 10 na drogach ludzie i tak będą ginąć. Nie przez prędkość, a przez bezmyślność.

m3a - 2009-05-22, 10:44

DokładnieHendrix, myślenie nie boli :zar:: Widocznie sporo ludzi nie zdaje sobie sprawy z tak oczywistego wniosku :scianka::
Jedyne co nam pozostanie to nieść kaganiec oświaty przed narodem, a zwłaszcza przed jak to wyrafinowanie określiłeś: bezmyślnością :bravo:;

xxl - 2009-05-22, 12:45

A tutaj link do video. TAXI - na czas, na miejsce, na pewno..........
Hendrix89 - 2009-05-22, 15:53

Nie wiem co on ćpał, ale też to chcę :mrgreen:
Idiota, albo naćpany, bo inaczej tego określić się nie da

thadeusch - 2009-05-22, 16:31

Hendrix89 napisał/a:
ludzie i tak będą ginąć. Nie przez prędkość, a przez bezmyślność.

Pięknie powiedziane.Samo sedno! :mysle:; :bravo:; :bravo:;

cobrad - 2009-05-22, 19:07

Pytanie zasadnicze: jak walczyć z ludzką bezmyślnością? jakieś pomysły? Ubezwłasnowolnić wszystkich jak leci i dawać przywileje powoli stopniowo?
m3a - 2009-05-22, 19:45

Obawiam się, że i to by nie pomogło :-( Chociaż, któż to :?: :mysle:;
thadeusch - 2009-05-22, 20:12

cobrad napisał/a:
Pytanie zasadnicze: jak walczyć z ludzką bezmyślnością? jakieś pomysły? Ubezwłasnowolnić wszystkich jak leci i dawać przywileje powoli stopniowo?

Oni muszą się sami wyeliminować!Natura da radę :mysle:;

Hendrix89 - 2009-05-22, 20:22

Przy okazji trochę myślących wyeliminują :mrgreen:
xxl - 2009-05-22, 21:14

Szaleniec przekroczył swoim Porsche dozwoloną prędkość o ponad 120 km\h

Na drodze krajowej nr 3 pomiędzy dwoma powiatami, szalony kierowca Porsche pędził z prędkością ok. 192 km/ h.


(Fot. Stock)

Jakież było jego zdziwienie gdy policjanci z nieoznakowanego radiowozu zatrzymali go do kontroli drogowej.

Piratem drogowym okazał się być 52-letni Henryk M. mieszkaniec gminy Goleniów.

Mężczyzna swoim samochodem przekroczył o ponad 120 km/h - dopuszczalną na tym odcinku drogi prędkość wynoszącą 70 km /h. Za popełnione wykroczenie ukarano go mandatem w wysokości 500 zł oraz nałożono 10 punktów karnych.

/źródło/

cobrad - 2009-05-22, 21:33

Kryzys wieku średniego? Przedłużenie ....bo chyba nie mózgu.
Tylko 10 pkt , a z tych 500 to facet pewnie miał ubaw. W takim wypadku coraz właściwsze wydaje się zamiana punktów na kasę.

Hendrix89 - 2009-05-22, 21:49

Takie jak na foto Porsche to już i za 50 tysięcy kupi ;-) Także a nóż odchował dzieci, może sam mieszka, może z żoną i kupił sobie wozidełko :mrgreen: Także o kasie nie dyskutujmy :-D A co do szalony nie szalony... Raz się żyje :-D Mężczyźni kryzys mają co 10 lat, kobiety co 5 :hihi:: Także może faktycznie chciał sobie zwalczyć kryzysik. :mrgreen:
Albo ma fantazję :mrgreen:

cobrad - 2009-05-23, 20:15

Jasne, raz się żyje , zwłaszcza ewentualne jego ofiary heh
Hendrix89 - 2009-05-29, 23:08

Cytat:
Austriacka Magna nowym właścicielem Opla

Już wiadomo, kto jest nowym właścicielem Opla. To austriacko-kanadyjskie konsorcjum Magna. Według niepotwierdzonych informacji firma dogadała się z właścicielem niemieckiej marki - koncernem General Motors.


Obie firmy wreszcie się dogadały - twierdzi agencja Reuters powołując się na anonimowe źródła. Teraz opracowują szczegóły porozumienia, które jeszcze dziś trafi na biurko kanclerz Angeli Merkel. W ten sposób Niemcy będą mogli udzielić Magnie gwarancji finansowych, by firmie udało się wyprowadzić Opla na prostą.


Plan zakłada stworzenie specjalnego trustu, który przyejmie kontrole nad Oplem i w ten sposób uratuje majątek firmy przed wierzycielami, gdy General Motors ogłosi bankructwo. Potem, gdy trust i Magna skończą już szczegółowe negocjacje, kanadyjsko - austriackie konsorcjum, wspierane przez rosyjski Sbierbank i oligarchę Olega Deripaskę, przejmie w pełni kontrolę nad Oplem.

Co to oznacza dla pracowników europejskiego koncernu? Na razie nie wiadomo. Magna nie zapowiadała ostrych redukcji zatrudnienia, czy zamykania fabryk.

W wyścigu po Opla Magna pokonała amerykański fundusz inwestycyjny, Fiata, czy chiński koncern motoryzacyjny.


za dziennik.pl

m3a - 2009-05-30, 00:44

Czym jeździ video-drogówka

http://poboczem.pl/naszym...ka,1312448,4259

:mrgreen:

Hendrix89 - 2009-05-30, 01:07

No rozpisali się :mrgreen:
cobrad - 2009-05-30, 13:04

No to bójcie się, moje złotko to Mk3 hyhy już wiem dlaczego mi tak wczoraj z drogi zjeżdżali :hihi::
Dishman - 2009-05-30, 14:16

Hendrix89 napisał/a:
chiński koncern motoryzacyjny

Uffff.... bo by z Opla zrobili "Szmopla"

Hendrix89 - 2009-05-30, 15:09

cobrad, mnie od dłuższego czasu zjeżdżają, ustępują, hamują przede mną, itp :mrgreen:
Dishman, tylko teraz nie wiadomo, co Deripaska będzie kombinował z Gliwicami...

cobrad - 2009-05-30, 22:46

To jednak się zdecydowali? Bo wczoraj w nocy to było mówione że upadek pewny bo się ktoś tam nie zdecydował
Hendrix89 - 2009-05-30, 23:11

Tak. Teraz Sbierbank ma 35%, Magna, która jest powiązana finansowo z Sbierbankiem ma 30%, a resztę ma GM i pracownicy.
Hendrix89 - 2009-06-05, 21:51

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

Zobaczcie co ten francuz wyczynia z piłką :mrgreen:
Talent :mrgreen:
Do kadry go weźmy z Rogera :mrgreen:

m3a - 2009-06-05, 22:47

Gość jest rewelacyjny :mrgreen: , a te numery z oponą i wózkiem na parkingu mistrzostwo :baaan::
Hendrix89 - 2009-06-06, 00:06

Ta puszka w locie też mistrzostwo świata :mrgreen:
cobrad - 2009-06-07, 11:23

tutaj coś i o miśkach i o cb więc daję tutaj:
http://motoryzacja.interi...-uwazaj,1318667
Generalnie zwróciłam uwagę na dwie rzeczy: złośliwość miśków ( o której wszyscy dobrze wiemy i słyszeliśmy już o tym ) i na wiek złapanego.

Dishman - 2009-06-08, 14:10

Heh, ale w sumie bardziej opłacało mu się jechać te 208 km/h, niż 158 km/h. Mandat ten sam :lol: :mrgreen:
Hendrix89 - 2009-06-08, 15:48

No i dobrze :-) Chociaż mogliby podnieść, że karają od przekroczenia o 10. Podstawowa stawka to 50 zł, a najwyższa to te 500
cobrad - 2009-06-08, 22:46

W sumie fakt, jemu to już rybka i tak zapłacił :)
cobrad - 2009-06-20, 10:36

Nagroda Darwina normalnie :
http://polskalokalna.pl/w...-ustach,1326383

Hendrix89 - 2009-06-20, 13:59

Dobrze, że to nie pracownik rafinerii :) To by dopiero pier :-D olnęło :)
cobrad - 2009-06-20, 20:07

Oj fajerwerki sylwkowe w czerwcu :)
cobrad - 2009-06-26, 21:54

http://motoryzacja.interi...edkosci,1327665

Przeczytałam i popłakałam się ze wzruszenia...szkoda , że więcej takich mądrych, trzeźwo myślących nie ma

Hendrix89 - 2009-06-26, 23:20

Ci co jeżdżą dużo i znają się na rzeczy mają taką opinię właśnie. To co kiedyś napisałem. To nie prędkość zabija, tylko ludzka głupota. Teraz gdzieś jadę. 120 km/h poza zabudowanym. I dalej ogranicznia. :60:; :30:; i znak gołoledź. Jaka kurwa gołoledź w środku czerwca :shock: Także jak będą tak znakować, to żadna prędkość bezpieczna nie będzie.
cobrad - 2009-06-26, 23:24

Trasa Gdańsk- Poznań, w nocy jest wiele odcinków gdzie jajo można znieść, porobili wysepek jak wrzodów na tyłku, nic tylko wysepki, komu i czemu ma to służyć nie wiem, ale jest.
A faceta z tego linka kocham za podobne zdanie o oślepiających światłami mamutach.

m3a - 2009-06-27, 09:22

Kurcze, dlaczego ludzi myślących w ten sposób nie ma więcej :mysle:; :?: ...
Takie podejście z czasem wiele zmieniłoby w Naszym kraju na lepsze :!:

cobrad - 2009-06-27, 10:39

m3a napisał/a:
Kurcze, dlaczego ludzi myślących w ten sposób nie ma więcej :mysle:; :?: ...
Takie podejście z czasem wiele zmieniłoby w Naszym kraju na lepsze :!:

O właśnie, dokładnie to samo mówię, wtedy niepotrzebne byyby chore przepisy naciągane coraz bardziej, wtedy eliminowali by się domorośli bokserzy , wtedy ludzie inaczej podchodziliby do wszystkiego.
A to daje nam podstawy do naszej partii

beniu666 - 2009-06-27, 16:45

super tekst!!!
bardzo mi sie podoba :)

cobrad - 2009-06-27, 21:52

Czasami takie rodzynki się zdarzają, szkoda że tak rzadko ale jednak . Aż miło się czyta i rośnie świadomość, że więcej takich osób jest na świecie. Bo czasami obserwując ma się wrażenie , że to wymierający gatunek.
cart - 2009-06-30, 14:42

Nie wiem gdzie zamieścić to wlepiam tu. Nowe ciuszki misiaczków: http://moto.wp.pl/kat,106...,wiadomosc.html
Hendrix89 - 2009-06-30, 15:38

Musimy się zastanowić najpierw, czy to informacja, czy chcemy pozlewać z nich :-)
Na razie niech zostanie tu :-D

cobrad - 2009-07-01, 06:27

Szał pał normalnie :) ja też takie chcę do....kopania ogródka pod warunkiem, że będę mieć ogródek
Chociaż patrząc na to i tak mają o niebo lepsze niż to czym ich jakis czas temu uraczyli

Dishman - 2009-07-01, 11:43

A mnie tam podobają się bardziej skromne uniformy
http://www.rage-race.pl/_photo_galeria/417.jpg
http://www.rage-race.pl/_...93544541500.jpg

Więcej fajnych fotek (nie tylko fajnych "policjantek") tutaj: http://www.rage-race.pl/?page=galeria&id=5

Hendrix89 - 2009-07-01, 16:09

Ale czy ona będzie bić pałą, czy ją pałą będą traktować :-)
m3a - 2009-07-01, 17:22

Dishman, tak się zastanawiam czy, aby taki mundurek nie rozpraszałby nieco uwagi :mysle:; :?: :hihi::
cobrad - 2009-07-03, 16:22

Kolejny młody popisujący się idiota.
http://motoryzacja.interi...skazany,1333312
Na szczęście dla innych nikomu nic sie nie stało, ale chciałabym zobaczyć jak z ich buziuniek niknie uśmieszek rozbawienia - widok bezcenny, takie jełopy nie powinny nigdy dostać pozwolenia na prowadzenie czegoś więcej niż taczek.

beniu666 - 2009-07-06, 10:59

kierowca BMW i wszystko jasne (może miał za krótkiego i swoja misziną go wydłużał ??? )
Hendrix89 - 2009-07-06, 22:16

A ja podziwiam tych kierowców BMW :-)
Dziś jechałem obok chopaka w BMW 3 cabrio 2 generacje wstecz i patrzyłem na jego piękne 19 calowe felgi, spod których ledwo co ujrzałem :) Ja wiem, może profil 20, a może nawet 15. Prawie nic nie było widać, jakby na samej feldze jechał. :-D Ja chcę zobaczyć, jak wjeżdża na krawężnik :hihi::

nieoznakowane - 2009-07-07, 10:00

Raport o samochodach w naszym kraju
http://moto.onet.pl/15648...kul.html?node=2
14,6mln samochodów :!: , to cud, że potrafimy jeździć nie mając dróg..

nieoznakowane - 2009-07-07, 10:32

To też nie złe :hihi::
http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Dishman - 2009-07-07, 20:14

nieoznakowane napisał/a:
http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

Patałachy. Krowy doić!

rafalelk - 2009-07-07, 21:18

hudini z elbląga.....

http://moto.wp.pl/kat,106...,wiadomosc.html

m3a - 2009-07-07, 21:55

Ja to dego dodałbym jeszcze "fireman" :-(
Hendrix89 - 2009-07-08, 15:01

A kierowca jeszcze odparowuje po podpałce.
cobrad - 2009-07-10, 07:41

http://polskalokalna.pl/w...stowany,1335681


w pełni popieram, także nie chcę....kościoła koło salonu gier, przenieść lub całkiem zlikwidować, a najlepiej uchwalić wielkościowo - w mieście do 100 tys mieszkańców jeden kościół w zupełności wystarczy.

http://polskalokalna.pl/w...erowcow,1336611

ściapę zrobimy? :D

http://motoryzacja.interi...zapinac,1336499

biedny usiśniony , naruszyli mu możliwość decydowania normalnie żal mi go
co prawda pasy to bezpieczeństwo 50/50 i sama uważam , że są momenty kiedy ratują i momenty kiedy zabijają, ale żeby lecieć do Trybunału? bez przesady

Hendrix89 - 2009-07-10, 22:39

Ale z pasami ma raję. W ogóle to, że jeździ autem też narusza jego wolność :-) Bo ciasno :-) Ciaśniej niż na powierzchni :-)
Fotoradary. Wiecie, że jakbyśmy pokupowali radary i dzierżawili je policji, to 1 sztuka zwraca się nam po pół roku? Bo jakoś tak to jest dzielone, że prawie 70% trafia do właściciela.
A księdzu się dziwię, że taka cnotka. Znam wielu księży, to i wypić lubią, i pociupać w karcioszki, a i o kobietach wiedzą więcej niż jakby przeczytali w książce :lol: A temu kasynko przeszkadza. Ksiądz jest też człowiekiem, więc ten tylko udaje.

m3a - 2009-07-10, 23:26

O pasach przeczytałem artykuł i uważam, że każdy powinien mieć prawo decydować o zakładaniu homonta :mysle:;
pawel_1916 - 2009-07-10, 23:59

Tak pod warunkiem, że sam będzie pokrywał koszty leczenia! Sam decyduje to sam płaci! Ja nie mam zamiaru za kogoś płacić!
thadeusch - 2009-07-11, 00:32

pawel_1916 napisał/a:
Tak pod warunkiem, że sam będzie pokrywał koszty leczenia! Sam decyduje to sam płaci! Ja nie mam zamiaru za kogoś płacić!

W Polsce bezpłatnie to się możesz jedynie zarejestrować na za pół roku,reszta kosztuje kolego,więc nie gadaj dyrdymał,że za kogoś płacisz.Ja sam chcę decydować,czy się zapnę,czy gadam przez telefon lub czy jestem ogolony!I nic nikomu do tego.Durny wymysł jak przykazanie z basenu,że należy pływać w czepku,a gość zarośnięty jak małpa,lub z brodą to w czym ma pływać?W akwalungu?Kolejna bzdura!Oto Polska właśnie :mysle:;

cobrad - 2009-07-11, 08:42

Nie do końca taka bzdura - jak się facio poskłada to potem na rehabilitacje i inne atrakcje idzie z Twoich podatków - więc jak ktoś chce sobie decydować czy sobie plecaczek przypina czy nie to proszę bardzo, ale z pełną świadomością swojego czynu, a nie że potem reszta bedzie mu fundację Polsatu odstawiać, albo odszkodowania bo np miał zły dzień.
Owszem decydować - tyle , ze społeczeństwo nie dorosło do swobodnego wyboru, nie ten poziom, nie ta mentalność - dasz wolną rękę, 99% z okrzykiem huuura przestanie zapinać ciesząc się niczym niezmącaną wolnością lecąc na prawo i lewo z aut np przy spotkaniu z przyrodą nieożywioną z korą na sobie.
Poszli na rękę ze światłami w dzień - można montować dziennie ale i w tym temacie znowu znajdą się wieczni malkontenci - takim narodem już jesteśmy.
O paleniu w aucie nie mówię bo mimo iz nałóg mi nieobcy to nie uskuteczniam go w aucie - nie lubię smrodu tapicerki potem. Aczkolwiek jak ktoś chce palić w aucie to niech petów przez okno nie wyrzuca tylko do popiółki ot swoje śmieci w swoim aucie.

Dishman - 2009-07-11, 10:08

cobrad napisał/a:
a najlepiej uchwalić wielkościowo - w mieście do 100 tys mieszkańców jeden kościół w zupełności wystarczy.

Ilość kasyn powinien regulować rynek, aczkolwiek ilość burdeli już może niekoniecznie...? Ilość ulotek burdeli wydaje się jednak nieproporcjonalna do ilości innych ulotek.

Faktem jest też to, że do kościoła chodzi więcej ludzi niż do kasyna.

Hendrix89 napisał/a:
a i o kobietach wiedzą więcej niż jakby przeczytali w książce

A czemu ma wiedzieć tyle ile jest napisane w książce? A co on pustelnik? Połowa ludzi do spowiedzi to kobiety. Taki klecha ma kontakt z większą ilością kobiet, niż wszyscy mężczyźni na tym forum razem wzięci :lol:
pawel_1916 napisał/a:
Tak pod warunkiem, że sam będzie pokrywał koszty leczenia! Sam decyduje to sam płaci! Ja nie mam zamiaru za kogoś płacić!

No niby tak, ale tym samym ja jestem za delegalizacją motorów, bo wg. statystyk, to najniebezpieczniejszy środek lokomocji. Po co zezwalać na jazdę motorem i godzić się na leczenie motocyklistów po kraksach, skoro można zakazać jazdy?

thadeusch napisał/a:
Ja sam chcę decydować,czy się zapnę,czy gadam przez telefon lub czy jestem ogolony!

Wiesz, o ile to, czy zapniesz pas czy nie może wyrządzić szkodę tylko Tobie, a zarost na twarzy nie ma wpływu na nic, to np. gadanie przez komórkę może powodować utrudnienia podczas jazdy.
Co prawda sądzę, że groźba spowodowania groźnego wypadku, bo ktoś gada przez telefon jest niewielka, to bardzo wku****ce jest jak jedzie taka ciota i nie włącza kierunków, bo gada przez telefon i nie ma trzeciej ręki.
Jeżeli już ktoś jest taki "kierofca" to niech sprytnie te kierunki włącza i nie będę miał pretensji.

Tak samo jak foteliki dla dzieci. Czy to wpływa na powodowanie wypadków? Nie. To co mnie to obchodzi, że ktoś nie dba o własne dziecko? Może spłodził i żałuje... .

m3a - 2009-07-11, 18:08

Pijani kierowcy na zawsze stracą prawo jazdy

Jeśli spowodują wypadek albo okażą się recydywistami.

Tak zaostrzyć przepisy chcą posłowie PiS. Teraz decyzję o dożywotnim odebraniu prawa jazdy podejmuje sąd.

artykuł znalazłem tutaj:
http://www.sfora.pl/Pijan...awo-jazdy-a8888

Ciekawe są komentarze :!: To jest jeden z nich:
Gość 11.07.2009 / 15:37
z tym więzieniem to przegięcie ;/ złodzieje hasają sobie wolno a chcą zamykać pijanych rowerzystów ;/ tym bardziej że więzienia od lat są przepełnione...

Gość z uSA 11.07.2009 / 15:44

Gość napisał/-a:

z tym więzieniem to przegięcie ;/ złodzieje hasają sobie wolno a chcą zamykać pijanych rowerzystów ;/ tym bardziej że więzienia od lat są przepełnione...

Poslowie beda robic posiedzenia sejmu w wiezieniu.Dobry pomysl.

Hendrix89 - 2009-07-12, 02:45

Dishman napisał/a:
Hendrix89 napisał/a:
a i o kobietach wiedzą więcej niż jakby przeczytali w książce

A czemu ma wiedzieć tyle ile jest napisane w książce? A co on pustelnik? Połowa ludzi do spowiedzi to kobiety. Taki klecha ma kontakt z większą ilością kobiet, niż wszyscy mężczyźni na tym forum razem wzięci :lol:


No cóż :-) I cytuje ludzi, jaka im się bardziej podoba? :-D Z jakimi już miał na pieńku (zająć z lisicą też miał na pieńku, aż lis przyszedł koło pieńka :hihi:: ) :mrgreen:

Dożywotnia utrata prawo jazdy?
Teraz rozdzielmy kierowca, rowerzysta, itp. Ale górna granica to dożywotnie zabranie prawka powinna być.

cobrad - 2009-07-12, 08:36

Faktem jest też to, że do kościoła chodzi więcej ludzi niż do kasyna.
No doprawdy super porównanie, przecież to jasne, ale i tak do kościoła łazi coraz mniej, a coraz więcej tych bud stawiają często nawet nie na swoim gruncie z tzw partyzantki bo "formalności to się potem załatwi". Co osiedle to kościółek , ja sie pytam po co?

Ci których nie stać było na zestawy głośnomówiące czy bloota i w aucie gadają ze słuchawką przy uchu też mnie wpieniają : nie dość, że nie włączają tych kierunków, to jeszcze spowalniają jazdę, często niezbornie wykonują manewry - no sorry jak chcesz gadać przez komórkę doszyj sobie łapę.

Hendrix89 - 2009-07-12, 12:07

Ja nie lubię w ogóle rozmawiać przez telefon, a już w samochodzie to koszmar.
A co do kościoła. Nie rozumiem Twojej agresji wobec kościoła. Wielu ludzi potrzebuje tego, więc po co im bronisz? Z kościołem jest jak ze wszystkim w wolnym rynku. Jeśli ludzie chodzą, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na kościoły. U nas jest nowe osiedle bez kościoła, to facet u siebie na działce namiot postawił, konfesjonał, prowizoryczny ołtarz i ksiądz przyjeżdża z parafii oddalonej o zaledwie kilometr, odprawia msze co niedzielę, spowiada. Nawet w ateistycznym Sosnowcu jak widać jest zapotrzebowanie na kościoły (niby wg pomiarów październikowych do kościoła chodzi 20%, ale przy okazji świąt jest nawet 80%).

cobrad - 2009-07-12, 15:24

A to już fanatyk, a ja się od takich trzymam z daleka :)
Nie bronię, ale pytam po co tyle tego: świecą pustkami czy komuś się to podoba czy nie, wystarczyłoby zwłaszcza na mniejszych osiedlach zrobić jeden na dwa ( kiedyś tak było u mnie i nikt nie narzekał ) a nie tak. Często na osiedlu brakuje przychodni, przedszkola czy innych jakże potrzebnych miejsc, ale za to kościółek jest.
Przykład z samowolką jest z życia wzięty, słowa wypowiedział ksiądz osobiście, a budować zaczął od maleńkiej kapliczki na terenie uwaga prywatnym, w ogóle do niego nie należącym. Rozumiem, że skoro to ludziom potrzebne to jest usprawiedliwiony? Czy w takim razie na terenie każdego z nas mogą sobie zacząć budować i nikt słowa nie powie?
Mojej znajomej budują kościół pod samymi oknami , zabierając jej widok , zabierając spokój i nie jest z tego powodu zadowolona.
Powtarzam: nie zabraniam ale umiaru trochę - czyli jednej z cnót głoszonej przez wyznawców.

W czasie jazdy nie gadam przez komórkę, nie palę, nie konsumuję :)

pawel_1916 - 2009-07-12, 16:24

thadeusch napisał/a:
W Polsce bezpłatnie to się możesz jedynie zarejestrować na za pół roku,reszta kosztuje kolego,więc nie gadaj dyrdymał


Widać jeszcze za krótko żyjesz na tym świecie! Co do bezpłatnego leczenia jak chcesz o tym podyskutować to zapraszam na prv albo podam Tobie mój numer to porozmawiamy sobie!

Hendrix89 - 2009-07-12, 19:32

Zaraz się podusicie. Spokój mi tu!
Dishman - 2009-07-15, 17:57

cobrad napisał/a:
No doprawdy super porównanie, przecież to jasne, ale i tak do kościoła łazi coraz mniej, a coraz więcej tych bud stawiają często nawet nie na swoim gruncie z tzw partyzantki bo "formalności to się potem załatwi". Co osiedle to kościółek , ja sie pytam po co?

Powiem Ci tak: z Kościołem jeszcze nikt nigdy nie wygrał, więc nie ma sensu z nim wojować. Kościół im bardziej jest atakowany, tym jest mocniejszy. Obecnie jak nic Kościołowi nie zagraża, to paradoksalnie wielu ludziom to zwisa czy on jest czy nie.

cobrad napisał/a:
Często na osiedlu brakuje przychodni, przedszkola czy innych jakże potrzebnych miejsc, ale za to kościółek jest.

Bo taka jest wola ludzi. Nie ma lobby na przychodnię, ale jest lobby na kościół.
cobrad napisał/a:
Przykład z samowolką jest z życia wzięty, słowa wypowiedział ksiądz osobiście, a budować zaczął od maleńkiej kapliczki na terenie uwaga prywatnym, w ogóle do niego nie należącym. Rozumiem, że skoro to ludziom potrzebne to jest usprawiedliwiony? Czy w takim razie na terenie każdego z nas mogą sobie zacząć budować i nikt słowa nie powie?

Właściciel terenu zapewne wyraził zgodę... .

cobrad napisał/a:
Mojej znajomej budują kościół pod samymi oknami , zabierając jej widok , zabierając spokój i nie jest z tego powodu zadowolona.

To jest kwestia braku zagospodarowania przestrzennego. Budujesz dom i nie wiesz, czy 500 metrów dalej nie zrobią Ci za 5 lat autostrady. Zasada jest prosta. Chcesz mieć gwarancję, że Twój dom będzie stał na skraju lasu? Kup las.

A co do leczenia. Da się leczyć publicznie, ale szybciej i prościej jest prywatnie :lol:

m3a - 2009-07-15, 18:04

Wypadek na egzaminie na prawko. Młodzieniec z Koszalina to prawdziwy pechowiec ...

Jak donosi Głos Koszaliński, Michał Stachniuk, to prawdziwy pechowiec. Nie dość, że nie zdał egzaminu na prawo jazdy, to jeszcze ma uszkodzony kręgosłup i nosi kołnierz ortopedyczny.
Jak relacjonuje w gazecie Stachniuk, podczas zbliżania się do skrzyżowania zmieniło się światło z zielonego na żółte. Jednak gdy spojrzał w lusterko, zobaczył jadące szybko auto i postanowił przejechać przez skrzyżowanie, by jak mówi, nie powodować zagrożenia. Jak relacjonuje młodzieniec, w tym samym momencie, instruktor bez uprzedzenia wcisnął hamulec.
- W tył mojego samochodu wjechał jadący za mną kierowca - powiedział gazecie Michał Stachniuk. - Egzaminator przerwał egzamin z powodu "niezastosowania się do sygnalizacji świetlnej”. Nie dość, że doszło do kolizji, to mnie oblał, a na dodatek mam skręcony kręgosłup szyjny.

Jak czytamy w gazecie, niedoszły kierowca złożył skargę na egzaminatora do marszałka województwa zachodniopomorskiego i teraz czeka na rozstrzygnięcie całej sprawy.

Co mówią przepisy?
Na żółtym świetle kierowca powinien opuścić skrzyżowanie. Natomiast gdy żółte zapala się w momencie, gdy kierowca dojeżdża do skrzyżowania, to jadący musi podjąć wszelkie działania, by uniknąć zagrożenia. Wiec jak kierowca widzi w lusterku, ze inny samochód jedzie za nim i jest ryzyko, ze dojdzie do stłuczki, to wówczas nie powinien gwałtownie hamować, ale przejechać skrzyżowanie. Trzeba jednak pamiętać, że przy dojeździe do skrzyżowania trzeba się liczyć z tym, ze na przejście mogą wejść piesi.

artykuł znalazłem tutaj:
http://moto.wp.pl/kat,895...ml?ticaid=18639

cobrad - 2009-07-15, 21:31

Dishman właściciel nie wyraził zgody, ani wtedy ani teraz, a księżulek i tak zaczyna się do budowy przygotowywać.
A koleżanka wprowadziła się do nowego bloku i nie miała możliwości decydowania ani o tym gdzie stanie on ani o tym czy chce pod oknami bóżnicę mieć.
Pies jest pogrzebany w tym, że nie pyta się ludzi czego bardziej potrzebują. na moim osiedlu stojącym już od kilku ładnych lat kościółek jak najbardziej, a przychodnia dopiero teraz powstaje, przedszkola nie ma żadnego. Z chorym dzieckiem trzeba lecieć przez chaszcze albo do komunikacji miejskiej wcale nie tak bliziutko. No pewnie ma się mu od tego polepszyć.
Nie mam nic przeciwko nim ( no może latem tak bo dzwonią jakby się paliło przez całą niedzielę ) , ale trochę równowagi i umiaru, bo nie kościół jest najbardziej potrzebny dla wszystkich, nie ma co udawać , że wszyscy tacy pobożni , jest coraz więcej osób przyznających się do chociażby ateizmu, a im kościół niepotrzebny.
Zresztą to nie temat chyba na to :)

pawel_1916 - 2009-07-15, 21:49

Cobrad, budynki użyteczności publicznej buduje się z budżetu "ogólnego", a kościoły z darowizn - czyli łatwiej je wybudować i kasę na nie bezpośrednio dają ludzie ;-)
Dishman - 2009-07-15, 23:21

m3a napisał/a:
Wypadek na egzaminie na prawko. Młodzieniec z Koszalina to prawdziwy pechowiec ...

Dla mnie sprawa nie jest jednoznaczna. Z jednej strony mówi się o tym, że gdy widzimy, że zielone światło długo się pali, powinniśmy się spodziewać, że zmieni się na pomarańczowe i czerwone. Zatem teoretycznie dojeżdżając do skrzyżowania powinniśmy zwolnić, by nie być zaskoczonym.

Tutaj sprawdziłyby się inne światła. Dlaczego zielone nie mogłoby migać? Dlaczego w środku zielonego światła nie mogłoby być odliczania, np. od 5 do 0, że za 5 sekund zielone zmieni się na pomarańczowe? Technicznie to jest banalnie proste.

W Siedlcach był przypadek też skargi na egzaminatora. Sytuacja była następująca. Podczas egzaminu jedna ze zdających dziewczyn już wracała do ośrodka z miasta, musiała skręcić do ośrodka w lewo (przyjmijmy, że to dziewczyna A) W tym samym czasie z WORD wyjeżdżała kolejna L-ka egzaminacyjna (dziewczyna B). Niestety dziewczyna B nie ustąpiła pierwszeństwa A i wyjechała jej. Jednak dziewczyna A nie podjęła próby zatrzymania auta. Efekt? Obie niewiasty oblały :lol:
O ile B nie miała pretensji, bo wymusiła pierwszeństwo, to A po konsultacji ze swoim ojcem zaczęła domagać się swoich praw, argumentując, że w przypadku stłuczki nie poniosłaby winy.

Jak uważacie, słusznie oblała?

Moim zdaniem słusznie, bo z relacji egzaminatora wynikało, że wystarczyło trochę przyhamować i odbić w prawo, aby nie dopuścić do zderzenia. Egzaminowana dziewczyna parła jednak do przodu uparcie jak osioł.
Tylko, że jak kiedyś wyjedzie na drogę i spotka TIRa który wyjedzie jej na czołówkę i też będzie napierać jak osioł, bo jakby co to jego wina będzie, to wtedy zginie.

Moim zdaniem to dowodzi, że nie każdy musi mieć prawko i nie każdy się do tego nadaje.

cobrad napisał/a:
A koleżanka wprowadziła się do nowego bloku i nie miała możliwości decydowania ani o tym gdzie stanie on ani o tym czy chce pod oknami bóżnicę mieć.

Nie miała możliwości decydowania gdzie stanie blok? Jasne, że nie, ale wiedziała gdzie będzie stał i się na to zdecydowała.

No sorry, wiesz, ale mi to zaczyna przypominać, że budujmy oczyszczalnie ścieków wszędzie byle nie u nas. Autostrady budujmy, ale nie na mojej działce, może na działce sąsiada... ?

speedman - 2009-07-16, 11:14

Dishman napisał/a:


Tutaj sprawdziłyby się inne światła. Dlaczego zielone nie mogłoby migać? Dlaczego w środku zielonego światła nie mogłoby być odliczania, np. od 5 do 0, że za 5 sekund zielone zmieni się na pomarańczowe? Technicznie to jest banalnie proste.



Kiedyś było tak, że nie było pomarańczowego światła tylko zielone migało a następnie zapalało się czerwone (tak jak jest na przejściach dla pieszych). Pomarańczowe wprowadzono właśnie zamiast zielonego migającego. Ze skrzyżowaniami jest jeszcze jedna ciekawa sprawa mianowicie nie można na nie wjechać jeżeli nie ma się pewności, ze się je opuści czyli teoretycznie jest tak, że na skrzyżowanie można wjechać dopiero jak poprzedzający pojazd je opuści. Chciałbym widzieć te korki gdyby nagle wszyscy zaczęli się stosować do tego przepisu.

pawel_1916 - 2009-07-16, 16:51

Dishman napisał/a:
Jak uważacie, słusznie oblała?

Moim zdaniem słusznie, bo z relacji egzaminatora wynikało, że wystarczyło trochę przyhamować i odbić w prawo, aby nie dopuścić do zderzenia. Egzaminowana dziewczyna parła jednak do przodu uparcie jak osioł.
Tylko, że jak kiedyś wyjedzie na drogę i spotka TIRa który wyjedzie jej na czołówkę i też będzie napierać jak osioł, bo jakby co to jego wina będzie, to wtedy zginie.


Chciałbym zobaczyć Ciebie prosto po nauce jazdy i egzaminie. Tak naprawdę uczymy się jeżdżąc codziennie. Więcej z każdym kilometrem zdobywamy doświadczenie. Ona też inaczej będzie się zachowywała po przejechaniu kilku kilometrów. Na egzaminie dochodzi stres (ja po przejechaniu ponad 200000 km jak musiałem stawić się na egzaminie też byłem zestresowany, może nie tak jak przy pierwszym egzaminie ale jednak)!

pawel_1916 - 2009-07-16, 16:53

speedman napisał/a:
Ze skrzyżowaniami jest jeszcze jedna ciekawa sprawa mianowicie nie można na nie wjechać jeżeli nie ma się pewności, ze się je opuści czyli teoretycznie jest tak, że na skrzyżowanie można wjechać dopiero jak poprzedzający pojazd je opuści. Chciałbym widzieć te korki gdyby nagle wszyscy zaczęli się stosować do tego przepisu.

Właśnie przez to, że większość się do tego nie stosuje później są korki, ponieważ jadący ulicą A wjeżdżają na skrzyżowanie, później je blokują bo nie mogą zjechać i Ci co jadą drogą B nie mogą przejechać bo są zablokowani!

Hendrix89 - 2009-07-16, 21:33

speedman napisał/a:
Dishman napisał/a:


Tutaj sprawdziłyby się inne światła. Dlaczego zielone nie mogłoby migać? Dlaczego w środku zielonego światła nie mogłoby być odliczania, np. od 5 do 0, że za 5 sekund zielone zmieni się na pomarańczowe? Technicznie to jest banalnie proste.



Kiedyś było tak, że nie było pomarańczowego światła tylko zielone migało a następnie zapalało się czerwone (tak jak jest na przejściach dla pieszych). Pomarańczowe wprowadzono właśnie zamiast zielonego migającego. Ze skrzyżowaniami jest jeszcze jedna ciekawa sprawa mianowicie nie można na nie wjechać jeżeli nie ma się pewności, ze się je opuści czyli teoretycznie jest tak, że na skrzyżowanie można wjechać dopiero jak poprzedzający pojazd je opuści. Chciałbym widzieć te korki gdyby nagle wszyscy zaczęli się stosować do tego przepisu.


Na Słowenii masz odliczanie za ile następne będzie. Pojawia Ci się 30 i zmienia co sekundę. We Włoszech miga, jak zielone się kończy. Także pomarańczowe nie wyklucza innych rozwiązań.

cobrad - 2009-07-20, 12:33

Dishman wiedziała, gdzie będzie stał, ale jakoś o kościółku słówka marnego nie było, to co teraz zwalmy winę na jej niewiedzę? Wiesz ona szklanej kuli nie posiada, licencji na odczytywanie przyszłości też nie. Czy mamy zacząć być podejrzliwi w stosunku do każdego wolnego placu jaki jest na osiedlu? To ludzie przestaną kupować mieszkania.
Taa z darów i z tego co nakradną :)

A teraz z innej beczki: czytam sobie właśnie w dziale motoryzacyjnym na Interii o sprowadzanych z Niemiec autach, tam sie ktoś wypowiada o tym jak to Niemcy dojeżdżają po 100 km w jedną do racy, jakiś dureń przeliczył to i wyszło mu masakryczne dużo, po czym odezwał się jeden taki:
Re: ale się uśmiałem ;)))
(2009-03-31 13:43)
~katowiczanin

Ja w Polsce 70 km w jedną stronę
(Katowice-Bielsko) ale zarabiam 15 000 PLN a
samochód mam służbowy. Pozdrawiam!

Odpowiedz

*


co to za fuha ze 15 000 zatabiasz ?


o


prostytut objazdowy
Spadłam z krzesła ze śmiechu :)

Dishman - 2009-07-20, 22:17

cobrad napisał/a:
Czy mamy zacząć być podejrzliwi w stosunku do każdego wolnego placu jaki jest na osiedlu?

No, a jak? Ja wiem, że to wkurzające, że kupujesz dom, czy mieszkanie w bloku, a za 5 lat budują Ci obok obwodnicę, albo inny przybytek, który jest głośny, ściąga lokalne mendy i zasłania widok na las.

Sorry, life is brutal. Jeżeli ktoś posiada działkę przed Twoim domem to robi z nią co chce, choć też nie do końca, bo na wiele inwestycji potrzebna jest zgoda sąsiadów.
To wina braku planów zagospodarowania przestrzennego. Gdyby takie były, to wiadomo, że stawiasz dom w dzielnicy mieszkalnej, gdzie obok Ciebie też będą budować, ale domy, a nie fabryki. Drogi na razie nie ma, ale jest w planach daleko od Ciebie, itd.

To co Ci pisałem jest prawdą - chcesz mieć dom pod lasem - kup las. A nie liczysz na to, że sąsiad lasu nie wykarczuje. Znajoma mogła kupić mieszkanie w starym budownictwie, na osiedlu gdzie nie da się już wcisnąć kościoła.
Mój znajomy kupił mieszkanie w nowo-budowanym bloku. Widok z okna będzie miał piękny, bo wychodzi na las, a dalej na zalew. Tylko, że między blokiem, a lasem jest jakieś 500 metrów i jak znam życie, to postawią mu pod nosem kolejny blok. Zresztą jego blok skutecznie zasłania widok z okna w bloku wybudowanym 3 lata wcześniej. I ludzie którzy już tam mieszkają ciskają gromy w kierunku nowo-budowanego bloku.

Niestety, tak to już jest.

pawel_1916 - 2009-07-20, 22:55

Gorzej jak ktoś kupuje mieszkanie w okolicy gdzie od lat jest teren zarezerwowany pod drogę i jak zaczynają ją budować to zaczyna protestować! (przykład Warszawa i osiedle na w okolicy ul. Conrada oraz na Ursynowie). Droga była od lat planowana i na każdej mapie zaznaczali, że tam jest pas pod drogę. Ogólnie każdy kupując dom/ mieszkanie powinien iść do Urzędu i dowiedzieć się co jest planowane w okolicy tylko że prawie nikt tego nie robi a potem jest płacz!
cobrad - 2009-07-21, 07:03

Nie no w takim przypadku to niech się pukną w czoło, wiele razy słyszałam, że ludzie wiedząc iż droga będzie to się tam mimo to budowali - nie wiem na co liczą w tym wypadku , usiłują cwaniakować być może bo myślą, że kasę dostaną czy co?
Natomiast ja mówię o przypadku , kiedy ziemia należy np do państwa, konkretnie do miasta , gminy, nieważne. Wiadomo, że zgody na budowę kościoła tam nie ma ( co sam możny tegoż miasta mówi wszem i wobec głośno ) a księżulko i tak zaczyna tam sobie coś stawiać - ja się pytam jakim prawem? To tak jakbym ja najpierw wybrała sobie działkę, wylała fundamenty a dopiero potem starała się o pozwolenie na budowę ( sukienkowy stwierdził to co pisałam wcześniej ). Tutaj nie kwestia wybierania innego mieszkania, bo jeśli masz dzieci, psa to szukasz miejsca z dużą ilością zieleni a nie starego gdzie jeden rachityczny krzaczek i to wszystko. Po czym okazuje się po dwóch , trzech latach, że zabierają Ci ten zieleniaczek i dają za to budę często projektowaną przez schizofrenika ( lub samego sukienkowego - co miewa miejsce a potem widać jak ładnie ) , wokół którego łażą i pieją, z którego co chwilę dzwonią jak na alarm,itd.
Właśnie o to chodzi: o pytanie o opinię innych , a nie wciskanie im na siłę bo komuś się tak podoba. Sorry ale czarna stonka za bardzo się rozpanoszyła, ciągnie nas w kierunku średniowiecza wpychając się wszędzie ze swoimi trzema groszami, a z robactwem trzeba walczyć bo jak się odpuści to się zalęgnie tak , że nie zostanie żadna możliwość pozbycia się.

m3a - 2009-07-31, 14:44

7-latek za kierownicą

materiał znalazłem tutaj:
http://studio.wp.pl/i,7-l...ml?ticaid=187b6

Wniosek: do czego zdolne jest dziecko, żeby tylko nie iść na mszę do kościoła :mrgreen: :-P

thadeusch - 2009-07-31, 16:46

m3a napisał/a:
7-latek za kierownicą

Też miałem 7 lat jak pierwszy raz sam prowadziłem :hihi:: ,a mój syn miał 6 lat jak wjechał autem w latarnię :mrgreen: i podrapał zderzak.

Hendrix89 - 2009-07-31, 22:03

cobrad napisał/a:
Też miałem 7 lat jak pierwszy raz sam prowadziłem :hihi:: ,a mój syn miał 6 lat jak wjechał autem w latarnię :mrgreen: i podrapał zderzak

A ja to pierwsze co prowadziłem to ciągnik u rodziny na wsi, ale nie pamiętam ile miałem. W każdym razie pedałów prawie nie sięgałem :mrgreen:
A motor pierwszy raz prowadziłem parę lat później, chyba 11 lat miałem :-) WFM wiśniowa :mrgreen:

cobrad - 2009-08-03, 21:45

http://motoryzacja.interi...wigacje,1346716

nie no, to już przesada, ciekawe kiedy zaczną sprawdzać , czy obuwie jakie mamy na nogach jest prawdziwym Gino Rossi czy tylko podróbką

wini85 - 2009-08-03, 21:51

No niestety...
Ale sprawdzają na kogo wystawiona jest licencja. Te z netu mają zwykle powtarzające się dane. Jakby ktoś potrzebował zmienić to w Auto Mapie to pisać na priv :D

xxl - 2009-08-11, 18:30

cobrad napisał/a:
http://motoryzacja.interia.pl/hity_dnia/news/policja-kontroluje-nawigacje,1346716

nie no, to już przesada, ciekawe kiedy zaczną sprawdzać , czy obuwie jakie mamy na nogach jest prawdziwym Gino Rossi czy tylko podróbką
Ha,ha.. Typowe zerowanie na ludzkiej niewiedzy.
m3a - 2009-08-11, 19:39

Coś się ruszyło i trochę wyjaśniło jak to jest z tą nawigacją
Policja nie może sprawdzać nawigacji

Jak informowaliśmy niedawno, gorzowska drogówka podczas rutynowych kontroli sprawdza m.in. legalność oprogramowania w samochodowych nawigacjach. Okazuje się jednak, że takie działanie jest niezgodne z prawem

W ramach trwającej od kilku dni akcji, policjanci zarekwirowali kilka urządzeń GPS z nielegalnym oprogramowaniem. Sęk w tym, że w ten sposób najprawdopodobniej nadużyli swoich uprawnień. Aby funkcjonariusze mogli prowadzić tego typu kontrole, musi istnieć ku temu podstawa prawna. Na przykład uzasadnione podejrzenie, że urządzenie GPS pracuje na pirackim oprogramowaniu. Żądanie podczas rutynowej kontroli dowodów zakupu nawigacji i certyfikatów legalności zainstalowanych na niej programów jest zatem bezprawne.

Tak wyrywkowe kontrole GPS skomentował w rozmowie z Gazetą Prawną Ryszard Kuciński, były prokurator i radca prawny z Warszawy:

"Policjant nie może w czasie każdej rutynowej kontroli żądać wspomnianych dokumentów. Równie dobrze mógłby otworzyć bagażnik i zażądać paragonów na zakup wszystkich znalezionych tam rzeczy pod pretekstem podejrzenia kradzieży. Funkcjonariusz, który zażąda rutynowo takich dokumentów, przekracza w mojej ocenie swoje uprawnienia"

Wszystko wskazuje na to, że policja będzie musiała teraz znaleźć inny sposób, by ograniczyć zjawisko obrotu nielegalnym oprogramowaniem w nawigacjach. Tym razem zgodny z prawem.

Tutaj macie linka do artykułu:
http://moto.pl/MotoPL/1,9..._nawigacji.html

cobrad - 2009-08-12, 07:32

A tu coś co cieszy moje oczy:

http://motoryzacja.interi...-2-lata,1351269

wielkie brawa, nareszcie się za to biorą

thadeusch - 2009-08-12, 10:56

Co z tego ,że będą nowe regulacje i przepisy,jeśli i tak będzie można to obejść?Polak potrafi i zaraz coś wymyśli,by jeździć mocniejszym motocyklem,czy ominąć dwu letni okres próbny.
cobrad - 2009-08-14, 08:25

Spokojnie ja wiem, że my jako naród mamy trzy specjalności: chlanie, kradzieże i omijanie prawa. Ale cieszy to, że biorą się za ta, że zauważają, że jednak nie można puścić samopas.
Bo to, że jakiś procent młodych ma poukładane w głowach i im adrenalinka nie każe szarżować aby się popisać , nie oznacza , że wszyscy tacy są, a potem tragedie nierzadko z udziałem osób trzecich totalnie nie związanych z młodym byczkiem.
Starych też bym wyeliminowała bo to co wyczyniają jest tak samo zagrażające jak młodzieńców popisy.

thadeusch - 2009-08-14, 13:08

cobrad napisał/a:
jakiś procent młodych ma poukładane w głowach i im adrenalinka nie każe szarżować aby się popisać

Wystarczy dwóch kolesi,którzy nie mają poukładane i ten który ma też zaczyna zapie :hihi:: lać.

cobrad - 2009-08-14, 23:50

thadeusch napisał/a:
cobrad napisał/a:
jakiś procent młodych ma poukładane w głowach i im adrenalinka nie każe szarżować aby się popisać

Wystarczy dwóch kolesi,którzy nie mają poukładane i ten który ma też zaczyna zapie :hihi:: lać.


O tym wolałam nie wspominać, bo znowu byłoby że się czepiam ;)

m3a - 2009-08-15, 00:17

cobrad, Ty się nie czepiasz :-P , Ty po prostu stanowczo argumentujesz ;-)
cobrad - 2009-08-15, 10:30

m3a napisał/a:
cobrad, Ty się nie czepiasz :-P , Ty po prostu stanowczo argumentujesz ;-)


o to , to, dokładnie tak, proszę zapamiętać :D

beniu666 - 2009-08-16, 12:38

chore!!!!!!!!!!!
xxl - 2009-08-16, 14:15

Cytat:
Kolizja na skrzyżowaniu ulic Fałata i Monte Cassino w Koszalinie. Kierowca BMW wymusił pierwszeństwo

Do groźnie wyglądającej kolizji doszło dziś w Koszalinie przy skrzyżowaniu ul. Fałata z Monte Cassino.


(fot. Cezary Sołowij)

Kierowca BMW jadący ul. Monte Cassino skręcał w ul. Fałata. Wymusił pierwszeństwo i zderzył się jadąca peugeotem 18-latką.

Na szczęście żadnemu z kierowców nic poważnego się nie stało. Auta - a szczególnie BWM - po tej stłuczce nie wyglądały jednak najlepiej.

Kierowca BMW został ukarany 300-złotowym mandatem i 6 punktami karnymi.

/gk24.pl

Skrzyzowanie kolo mnie, srednio raz dziennie.

Dishman - 2009-08-16, 22:43

xxl napisał/a:
Skrzyzowanie kolo mnie, srednio raz dziennie.

Lipne skrzyżowanie. Jeżeli dochodzi cyklicznie do wypadków, to jest jakiś błąd w konstrukcji i trzeba to poprawić.

DiFFumaX - 2009-08-17, 08:29
Temat postu: Policja autostradowa
Cytat:
Utworzono kolejne ogniwo policji autostradowej

W związku z otwarciem nowego odcinka autostrady A4 utworzono kolejne ogniwo policji autostradowej, wyposażonej w najlepszej klasy sprzęt.


W związku z otwarciem nowego odcinka autostrady między Jędrzychowicami a miejscowością Krzywa, utworzono trzecie - liczące 19 funkcjonariuszy - ogniwo policji autostradowej w Wydziale Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Legnicy. Wyposażeni w wideorejestratory, alkomaty oraz narkotesty policjanci obejmą całodobowym nadzorem otwarty 14 sierpnia 2009 roku odcinek autostrady.

Źródło

cobrad - 2009-08-17, 09:26

beniu666 co jest chore?
Bo jeśli piszesz o zachowaniu młodocianych za kółkiem to zgadzam się w całej rozciągłości.
Daleko przykładów nie szukać - miniony weekend, 3 albo i więcej zabitych , mało tego żaden prawka nie miał. Nie dam sobie wmówić, że za rok ten co prowadził byłby już taki mądry, że nie spowodowałby wypadku podobnego w skutkach.
Pilnować młodych, dawać im obostrzenia, nie ma lekko.
A dla sprawiedliwości starych też. Nie każdy ma tyle oleju w głowie, aby samemu wiedzieć kiedy oddać rodzinie kluczyki i prawko bo już nie te lata.
Będę się tych dwóch opcji trzymać bo nie chciałabym aby żaden przedstawiciel tych dwóch grup wiekowych zrobił coś mojej córce tylko dlatego, że było społeczne oburzenie i pozwolono im na wiele.
Z interii :
" (...)Od przeszło tygodnia trwa policyjna akcja "Użyj wyobraźni" skierowana do młodych kierowców. Jak wynika ze statystyk, każdego dnia zabijają oni w Polsce trzy osoby. Niestety, w ten weekend brawura i głupota młodych kierowców po raz kolejny dała o sobie znać.

Po gorączce sobotniej nocy śmiertelne dreszcze w niedzielę. O poranku na polskich drogach doszło do dwóch makabrycznych wypadków z udziałem młodych ludzi. więcej »

W niedzielę nad ranem trzy osoby zginęły, a trzy kolejne zostały ciężko ranne w wyniku wypadku w miejscowości Blichowo na Mazowszu. Oplem tigrą (rejestrowanym na cztery osoby) jechało aż sześć młodych osób, wracających z dyskoteki. Do wypadku doszło na łuku drogi - kierujący autem młody mieszkaniec powiatu płockiego, nie mający prawa jazdy, na zakręcie stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo. Na miejscu zginęła 17-letnia dziewczyna i dwóch braci, również 17-latków. Trzy kolejne osoby, w wieku 16-17 lat, zostały zabrane do szpitala. (...)
całość tutaj: http://motoryzacja.interi...drogach,1353677

to jest właśnie chore bo on za rok mając prawko lepszy nie byłby wcale.
Od 20 a nawet 25 roku życia prawko i będzie może lepiej.
Samochód to nie zabawka na korbkę, w rękach palanta to śmiercionośna broń.

xxl - 2009-08-17, 15:23

Dishman napisał/a:
xxl napisał/a:
Skrzyzowanie kolo mnie, srednio raz dziennie.

Lipne skrzyżowanie. Jeżeli dochodzi cyklicznie do wypadków, to jest jakiś błąd w konstrukcji i trzeba to poprawić.

To jest krajowa '6'.Ludzie jadacy ta krajowka przez caly Koszalin maja pierwszenstwo na skrzyzowaniach swietlnych.A akurat, na tym skrzyzowaniu, jest inaczej.
Wszyscy wiedza i mowi "tyle tam wypadkow i nic sie z tym nie robi", i tak to zostawiaja Niech sie dzieje co chce. Ludzie ktorzy sie tak natną uwazaja,ze jechali prawidlowo, nie z ich winy ale okazuje sie,ze nie maja racji. Miejscowy te skrzyzowanie zna,przyjezdny sie nabiera.

Dishman - 2009-08-17, 20:44

cobrad napisał/a:
to jest właśnie chore bo on za rok mając prawko lepszy nie byłby wcale.

Problemem jest to, że kto mu dał samochód. 16-latek własnego nie ma, a rodzice popełnili jakąś durnotę że mu go dali. Prawdopodobnie jednak nie wiedzieli, że synek autko wziął bez pytania.

Kolega miał Tigrę. Tam ledwo wchodzą 4 osoby, bo tylna kanapa, to jakaś prowizoryczna deska obita materiałem. A oni tam wsadzili 4 osoby? Chyba jedna w bagażniku jechała... .

pawel_1916 - 2009-08-17, 22:38

To mając takiego synka mogli chować kluczyki. A jego łańcuchem do kaloryfera przywiązać. Jedno jest pewne nie można potępiać tylko jego ale całą tą 6-tkę bo wiedzieli co robią!
beniu666 - 2009-08-18, 00:59

Chore! nie uważam że jest to prawidłowa droga do wyegzekwowania zmiejszenia statystyk!

Rozumiem młodzi kierowcy najczęściej popełniają wypadki ok.
Pomyślmy sobie tak najwięcej wypadków popełniają osoby w wieku 60-80 lat. To może dla nich kierowanie autem max 24 konie mechaniczne (maluch) jest odpowiednie ??
Uważam to za przesade.

Sam raz niemalże straciłem panowanie nad moim autem, podsterowność!! na szczeście udało mi się w miare opanować z 50km/h i wtedy byłem młody wg ciebie ( pare lat temu to było) utwkiło mi to w głowie i dało do myślenia. Lecz uprzednio zrobiłem grube tysiące przed kółkiem!.
Obecnie nie jeżdze wolniej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Po tym "wydarzeniu" postanowiłem sprawidzić innym autem jak to jest i VW gti kolega wszedł 65km/h bez jakiegokolwiek piszczenia opon!
Myśle że w tym przypadku nie można mówić o jakiejkolwiek brawurze.

nieoznakowane - 2009-08-18, 19:32

beniu666 napisał/a:
Pomyślmy sobie tak najwięcej wypadków popełniają osoby w wieku 60-80 lat.
ale sześciu naraz?, nie w to nie uwierze... :-P
xxl - 2009-08-18, 19:35

Cytat:
Policjanci kontra drogowcy. Korki na krajowej 11 mają zniknąć


Fot. Radosław Brzostek

Od początku lata, na drodze łączącej Pomorze Środkowe z resztą Polski, ekipy drogowców remontują odcinek między Mostowem a Grzybnicą. Horror z korkami zaczynał się w weekendy.

- Zamiast stać powinniśmy być w innych miejscach. A tak nie dość, że chcieliśmy pomóc, to jeszcze obrywaliśmy od kierowców za winy drogowców - podsumowuje weekendowe dyżury naczelnik koszalińskiej drogówki.

- W ostatnią niedzielę moi policjanci zeszli z posterunku o godzinie 21.30, a zaczęli skoro świt. Musiałem ich ściągnąć, bo bałem się o ich bezpieczeństwo - nadkomisarz Krzysztof Sieląg, naczelnik koszalińskiej drogówki, traci spokój. - Korki powstały z powodu prac remontowych i regulacja ruchem to nie nasz obowiązek. W czasie weekendu mam wyłączone z pracy dwa patrole. Ci policjanci potrzebni są w innych miejscach naszego regionu - denerwuje się. Kiedy miarka się przebrała napisali skargę do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Szczecinie.

Tym bardziej, że firmy drogowe mają pracowników przeszkolonych do kierowania ruchem drogowym, a zrzucają ten obowiązek na policję.

Grzegorz Dziedzina, zastępca dyrektora szczecińskiego oddziału GDDKiA przyznaje, że i oni dostrzegli złą organizację ruchu. Potwierdza, że to obowiązek wykonawcy prac.

- W przyszłym sezonie letnim na pewno wyciągniemy z tego wnioski. Choć mam nadzieję, że prace będą tak zaawansowane, że nie będzie potrzeby wyłączania pasa ruchu - przewiduje pracownik GDDKiA.

Remonty w regionie koszalińskim krajowej 11: Będzino - Łękno - Mścice, odwodnienie nawierzchni na odcinku 5,38 km, zakończenie prac koniec listopada 2009 roku; Manowo - Mostowo, modernizacja drogi, zadanie dwuletnie, zakończenia prac koniec listopada 2010 roku.


/gk24.pl


Drogowcy w tych czasach to tak jak hydraulik dawniej,cos nie przypasuje to zostawi w pizdziec albo spowolni ruchy po zlosci a ty sie martw.Bo oni to robia i oni karty rozdawac beda;>



Cytat:
Szczecinek. Cysterna po mleku od kilku dni blokowała ruch na obwodnicy. Właśnie została usunięta


Fot. Rajmund Wełnic

O sprawie zawiadomił nas jeden z czytelników. – Na obwodnicy koło straży pożarnej od początku weekendu stoi cysterna do przewozu mleka – mówi. – Myślałem, że to jakaś awaria, bo kierowca ustawił trójkąt ostrzegawczy i zaraz odjedzie, ale mamy już wtorek, a pojazd stoi, jak stał.

Sprawdziliśmy na miejscu. Faktycznie, cysterna stoi na poboczu, ale częściowo zajmuje także jezdnię. Samochody muszą stanąć i przepuścić jadących z naprzeciwka. Ruch na obwodnicy jest ogromny, więc tworzą się korki. Najdziwniejsze, że nikt w tej sprawie nie interweniuje.

Dziś cysterna w końcu została usunięta.

/gk24.pl


Czy moze mobilna reklama? Bo reklama ma doecierac;> Nie zdziwilbym sie; zjawisko coraz bardziej popularne, i denerwujace. Widac na parkingach te lawety z reklamami zajmuja po dwa-trzy miejsca. Ostatnio u nas sie za to wziely... chopacky ze strazy miejskiej, maja nowa zajecie.

cobrad - 2009-08-18, 19:52

nieoznakowane napisał/a:
beniu666 napisał/a:
Pomyślmy sobie tak najwięcej wypadków popełniają osoby w wieku 60-80 lat.
ale sześciu naraz?, nie w to nie uwierze... :-P

Ja też nie.
beniu666 gdybyś doczytał uważnie to co pisałam, zauważyłbyś, że tak samo jak optuję za ostrymi ograniczeniami dla młodych tak samo uważam, że dla starszych też jest to potrzebne.
Jednak jedno jest pewne: mniej jest starszych piratów drogowych ( mówię tu o wieki 60 i wzwyż ) niż młodocianych piratów. Jeśli zdarzenie na drodze niczego nie uczy, nie nakazuje rozsądku w jeździe, to pozostaje współczuć rodzinie i zabrać auto.
Nikt nie jest doskonały ale są pewne granice.
Starym się wydaje , że jeszcze mogą prowadzić bo widzą ( nieważne w jakim zakresie ) słyszą, sami siedzą itd.
Młodym się wydaje , że już mogą jeździć bo są tacy dorośli.'Skutki obserwujemy codziennie. Nie tylko w kronice wypadków , ale także w życiu codziennym na drodze.
Powiem więcej: częściej spotykam tych młodych gniewnych używających pedału gazu zamiast mózgu, niż staruszków używających kierownicy do podtrzymania pozycji pionowej.
Bo samego młodocianego kierowcy mi nie żal, żal mi jego ofiar i rodzin tych ofiar. A jeśli nie takie obostrzenia to proszę bardzo jak przeżyje wypadek do pierdla za zabójstwo. Posiedzi skruszeje.

xxl a jak im sie na odcisk nadepnie to jeszcze nie oznakują robót perfidnie.

xxl - 2009-08-18, 20:09

cobrad napisał/a:
xxl a jak im sie na odcisk nadepnie to jeszcze nie oznakują robót perfidnie.

W kwestii oznakowan to o perfidnosci nie mozna mowic. Raczej chyba o nieudolnosci,he he.

nieoznakowane - 2009-08-18, 20:34

xxl napisał/a:
to o perfidnosci nie mozna mowic
to raczej szczyty głupty i braku wiedzy, wyobraźni, a jak myślicie pod czyją komendę te znaki są ustawianie :mysle:; , własnie ich :stopp:;
beniu666 - 2009-08-18, 21:50

to był przykład!!
m3a - 2009-08-18, 22:07

nieoznakowane napisał/a:
xxl napisał/a:
to o perfidnosci nie mozna mowic
to raczej szczyty głupty i braku wiedzy, wyobraźni, a jak myślicie pod czyją komendę te znaki są ustawianie :mysle:; , własnie ich :stopp:;


I dlaczego Wy się dziwicie :?: Rozmawiałem ostatnio z gościem w wieku 50 lat (gość jest robotnikiem wykwalifikowanym, z tym, że posiada mistrzowskie papiery w zakresie wykonywania prac drogowo-mostowych). Powiedział mi jak wygląda sytuacja w firmie, której pracuje( dawniej przedsiębiorstwo państwowe). Mają taką rotacje pracowników, że muszą robić tzw. łapanki (biorą ludzi z ulicy, kto się tylko nawinie). Całe meritum naszej rozmowy sprowadziło się do tego, że jeżeli taki pracownik zaczyna od najprostszych zadań: min. dostaną rozpiskę, gdzie mają wkopać / ustawić takie oznaczenie drogi - spieprzą to i w taki oto sposób błędne koło się zamyka... :scianka::
Wniosek jeden z wielu: brak nadzoru :mysle:; :?:

cobrad - 2009-08-19, 07:38

W ogóle się zastanawiam co się dzieje z tymi pracownikami, ludziom sie w tyłkach poprzewracało czy jak? Ostatnio w temacie strajku pielęgniarek była między innymi wypowiedź jakiegoś przechodnia, stwierdził, że on ma 700 i ileś miesięcznie i żyć z tego musi. To zrodziły mi się pytania: 1. czy to zasiłek czy tylko tyle zarabia?2. jeśli tylko tyle zarabia dlaczego nie szuka innej pracy?3. Czy w takim razie 2000 miesięcznie na łapę to mao czy dużo?
Bo jak tak sobie słucham i czytam to zaczynam się zastanawiać do czego to wszystko zmierza. Za czasów kiedy pracowałam w szkolnictwie wyżej niż 1400 na łapę nie podskoczyłam ( taka stawka nie miało się wpływu ) po studiach , kursach itd. a ludzie na 2 koła narzekają?????
To tak w temacie tej rotacji w pracy.
Ostatnio władowaliśmy sie w piękną wyciętą przez drogowców dziurę na środku szosy oczywiście co? No tak, dokładnie nie oznakowaną, bez znaku że roboty itd.

Dishman - 2009-08-19, 18:54

xxl napisał/a:
Czy moze mobilna reklama? Bo reklama ma doecierac;> Nie zdziwilbym sie; zjawisko coraz bardziej popularne, i denerwujace. Widac na parkingach te lawety z reklamami zajmuja po dwa-trzy miejsca. Ostatnio u nas sie za to wziely... chopacky ze strazy miejskiej, maja nowa zajecie.

Mobilna reklama raczej nie, bo po co mleczarni reklama? Jeżdżą po rolnikach i jak dadzą lepszą cenę to podpisują umowę, jak gorszą to nie.
Ale takie mobilne reklamy są i u nas. Fajnie jeżeli jeżdżą i coś tam z głośników gada, gorzej jeżeli ustawiają się w centrum i zajmują miejsca parkingowe, których i tak zawsze brak.

xxl napisał/a:
W kwestii oznakowan to o perfidnosci nie mozna mowic. Raczej chyba o nieudolnosci,he he.

Ja bym powiedział, że to niechlujstwo. Jeżeli na czas remontu stawia się znak, a po remoncie znak pozostaje, to jak to nazwać? Nie chciało się zabrać znaku, kolega mógł to zrobić, bo trzeba papier wypełnić, urzędnika znaleźć. A c :mrgreen: j z tym, idziemy do domu. Niech se stoi.

cobrad napisał/a:
Ostatnio w temacie strajku pielęgniarek była między innymi wypowiedź jakiegoś przechodnia, stwierdził, że on ma 700 i ileś miesięcznie i żyć z tego musi. To zrodziły mi się pytania: 1. czy to zasiłek czy tylko tyle zarabia?2. jeśli tylko tyle zarabia dlaczego nie szuka innej pracy?3. Czy w takim razie 2000 miesięcznie na łapę to mao czy dużo?

Ad.1 Z najniższej krajowej to się ma więcej jak 800 zł na rękę. Być może jakaś renta lub emerytura... .
Ad2.Skąd wiesz, że nie szuka? Jak koleś ma 50+ to może nie być mu łatwo coś znaleźć.
U nas na firmie jest dwóch panów takich 55+ i nawet specjalnie się nie kryją, że oni to chcą przetrwać do emerytury. Wolno robią, myślą dziesięć razy jak coś wnieść. Fakt, pomyśli i zrobi sprytnie. Młody po prostu będzie naginał, za dużo się nie zastanowi jak może sobie ulżyć, ale zrobi to samo 2 razy szybciej.
Nie bez powodu pracodawcy nie chcą zatrudniać osób starszych, czy młodych mężatek.

Ad3.2000 zł - ujdzie. Zależy jeszcze dla kogo. Dla kogoś kto utrzymuje rodzinę to za wiele nie jest, dla młodego chłopaka, co to potrzebuje tylko na swoje utrzymanie, to całkiem sporo.
Moim zdaniem, żeby w Polsce żyć sobie z dnia na dzień, spłacać kredyty za mieszkanie i sprzęt domowy, jeździć autem, pojechać na wakacje, coś tam odłożyć, to trzeba mieć przynajmniej 3000 zł na rękę. Żyjesz wtedy spokojnie i się nie stresujesz, że Ci zabraknie. A za 1500 zł to już jest kombinowanie, żeby tylko taniej coś kupić, z czegoś zrezygnować, itd.
Jak można mieć 700 zł i utrzymać siebie i mieszkanie - nie mam pojęcia.

cobrad - 2009-08-20, 07:52

Wieku nie podawali , na oko dałabym mu 35-40 ( pozory mogą mylić oczywiście ). Na temat szukania czy dorabiania się nie zająknął.
Co do tych 3000 - nie czepiam się Ciebie Dishman , nie pomyśl że szukam zwady nie zgadzając się z Tobą, ale.... mnie mama uczyła wielu rzeczy, między innymi tego, że najpierw trzeba zapewnić dziecku ( i przy okazji sobie ) dach nad głową, wyżywienie i ubranie ( opieka lekarska to inna bajka bo nie wszyscy muszą co tydzień bywać u lekarza ), a dopiero potem rzeczy , które kiedyś dla wszystkich były luksusem, teraz znowu się nim stają. Samochód nie jest na wyposażeniu standardowym, nie trzeba go posiadać chociaż strasznie ułatwia życie. Wakacje można kombinować tak jak to się dawniej robiło, nie trzeba od razu całą rodziną na pełen wypas jechać . Takie moje zdanie.
A o te 2000 spytałam prawie że ze znanego mi przypadku, gdzie facet zbyt pracowity i myślący nie jest, ma do wyboru zasiłek albo to i jeszcze narzeka. Za swoją szkolną wypłatę musiałam wyżywić rodzinę, tankować auto , które mi tyłek do pracy woziło, naprawiać i kupić czasami jakieś ubranie ( z małża pensji szło i nadal idzie na opłaty i kredyty ). Jak się chce to można
A tych ciężko myślących i wolno pracujących to ja niestety widzę u młodych także - zwłaszcza u siebie w firmie.

Dishman - 2009-08-20, 16:35

cobrad napisał/a:
Samochód nie jest na wyposażeniu standardowym, nie trzeba go posiadać chociaż strasznie ułatwia życie. Wakacje można kombinować tak jak to się dawniej robiło, nie trzeba od razu całą rodziną na pełen wypas jechać . Takie moje zdanie.

Samochód jest na wyposażeniu standardowym. Tak się zastanawiam kto ze znajomych mojego ojca nie ma samochodu osobowego... hmm... i nikt mi nie przychodzi do głowy. Wśród moich znajomych to jest różnie, bo jeden się uczy, drugi pracuje od 5 lat, trzeci się obija, itd.
Samochód owszem do przeżycia nie jest potrzebny, ale nie mówimy o przeżyciu, ale o życiu, a to również przyjemności.

cobrad napisał/a:
Za swoją szkolną wypłatę musiałam wyżywić rodzinę, tankować auto , które mi tyłek do pracy woziło, naprawiać i kupić czasami jakieś ubranie ( z małża pensji szło i nadal idzie na opłaty i kredyty ). Jak się chce to można

To teraz wyobraź sobie, że masz szkolną pensję i nie masz męża.
Utrzymać się utrzymasz pod warunkiem, że masz już mieszkanie i samochód. A jak nie masz i chcesz kupić? Ciężko, co?

cobrad - 2009-08-20, 17:18

Zazwyczaj takie osoby mieszkają z rodziną - ciężkie ale do wytrzymania.
Miałam nauczycielską, nie miałam męża, jakoś dawałam radę.
Zbyt wiele osób rzuca się na coś bo myślą, że jakoś to będzie, a potem życie to weryfikuje zazwyczaj na ich niekorzyść.'
Samochodu naprawdę nie trzeba mieć.
Dla nas posiadaczy to fakt, ciężko zrozumieć, bo mimo wszystko się przyzwyczailiśmy do użytkowania. Ja znam wiele osób , które nie mają, czasami nawet prawka nie mają i mają się dobrze. Jeden wręcz mówi, że woli komunikację bo wiele problemów odpada , a podjeżdża pod sam dom.
Jeśli w rodzinie jest ciężko, to nie powinno się o aucie myśleć tylko o rachunkach, o przeżyciu.
Wszystko zależy od podejścia. Natomiast mając perspektywę siedzenia na zasiłku pól roku i to na niskim , a mogąc wybrać pracę za 2k na rękę tylko idiota wybiera zasiłek, no chyba , że jest leniwy. A płaca nauczycielska wiele się nie zmieniła wbrew temu co media tak lubią podawać i dla mianowanego na rękę tych 2k nie daje. A ludzie tak żyją.

Janki - 2009-08-20, 19:00

Dwa ciekawe artykuły(nie wiem czy już były tutaj)

http://motoryzacja.interi...edkosci,1327665

i artykuł specjalnie dla cobrad, która jest przeciwna każdemu młodemu kierowcy

http://wyborcza.pl/1,1005...suja_media.html

Dishman - 2009-08-20, 20:10

Janki napisał/a:
Dwa ciekawe artykuły(nie wiem czy już były tutaj)

Trochę to emocjonalnie napisane.
Z panem który twierdzi, że problem tkwi w drogach jak najbardziej się zgadzam. Nie można co prawda powiedzieć, że nic się w Polsce pod względem budowy dróg nie zmienia, bo odnawia się drogi, buduje nowe. Wolno to wolno, ale zawsze. Ale nasze drogi nie przyjmują już od dawna takiej ilości aut. Między największymi miastami Polski potrzebne są przynajmniej drogi ekspresowe, jeżeli nie autostrady (i autostrady niemieckie 3 pasmowe, a nie polskie 2 pasy!!!)

Nie zgadzam się natomiast z wytykaniem ludzi ich kiepskich samochodów. Można co prawda twierdzić, że sklejona z dwóch BMW jedna beta jest niebezpieczna, ale BMW na drzewie to skutek, a nie przyczyna. Przyczyną była szaleńcza jazda i niespodziewane wybrzuszenie tuż przed zakrętem, które podbiło jadące 170 km/h BMW z przyciemnianymi szybami, wyleciało ono z drogi i uderzyło w drzewo, a że rozpadło się na dwie części to inna bajka.

Już jakiś czas temu odkryłem, że lepiej jest jechać gorszymi drogami, niż główną trasą np. z Krakowa nad morze. Samochodów na głównej jest bardzo dużo i albo jedzie się w sznurku kilkuset aut, albo przebija na chama. Co jest niebezpieczne ze względu choćby na nieoznakowane, fotoradary i suszarki porozstawiane na takich trasach.
Na drogach bocznych może i są węższe, gorsze drogi, ale nie jeżdżą po nich TIRy, jest dużo mniejszy ruch, nieoznakowanych praktycznie nie ma, a fotoradary jak już są to świetnie oznaczone w terenie zabudowanym. Suszarek też za mocno nie ma, bo się nie opłaca jak przejedzie 10 aut przez 20 minut.

Co do artykułu pana doktora (tfu, jego menda!). Niestety piesi święci nie są i to co potrafią odwalić to aż głowa boli.

m3a - 2009-08-20, 22:21

Po przeczytaniu tych 2 artykułów stwierdzam, że dają one do myślenia :mysle:; , szczególnie ten z gazety, w którym lekarz opisuję całą sytuację na przełomie własnego stażu pracy :mysle:; :!: Media kreują cały durny wizerunek sytuacji na drogach, a ludzie łykają to jak aspirynę na ból głowy ;-) Reasumując: widocznie "komuś" taka propaganda i ogłupianie ludzi jest bardzo na rękę :-( :scianka::
beniu666 - 2009-08-21, 15:59

widzisz COBRAD uległaś stereotypowi!!!!!!!!!!!!!
młody 18-25 w bmw golfie lub innym cudzie.


Chciałem być obiektywny! I nadal potrzymuje zdanie, że to przesada ograniczenia!! na prawo jazdy!!

m3a - 2009-08-22, 08:19

Impreza w Polsce, pobudka w Danii

Obudził się o 6 rano, bez pieniędzy, bez dokumentów, w samych slipkach i w jakimś obcym kraju. Zdezorientowany zapukał do najbliższych drzwi.

Okazało się, że jest w Gorlose w Danii. Został zabrany na posterunek policji. Niestety, 43-letni mieszkaniec zachodniopomorskiego nie mógł sobie przypomnieć, co się wydarzyło po piątkowej imprezie. Polaka otoczono opieką psychiatry, a dalsze przesłuchania zaplanowano na poniedziałek. O sprawie napisały duńskie portale Sjaellands Nyheder i jp.dk.

Tymczasem na posterunek policji zgłosił się Duńczyk, który właśnie wrócił z zagranicy. Spotkał po drodze Polaków, którzy szukali znajomego słynącego z lunatykowania. Okazało się, że to współbiesiadnicy zaginionego.

Skąd wiedzieli, że Polak jest właśnie w Danii? Gdy się z nimi skontaktowano, okazało się, że mają jego ubranie i dokumenty. Odebrali kolegę z komisariatu. Jak dotąd nie wyjaśniono, co się stało piątkowej nocy i w jaki sposób Polak przebył 500 kilometrów.

link: http://deser.pl/deser/1,8...ka_w_Danii.html

Komentarz wydaje się zbędny ;-) :mrgreen:

cobrad - 2009-08-22, 16:52

beniu666 napisał/a:
widzisz COBRAD uległaś stereotypowi!!!!!!!!!!!!!
młody 18-25 w bmw golfie lub innym cudzie.


Chciałem być obiektywny! I nadal potrzymuje zdanie, że to przesada ograniczenia!! na prawo jazdy!!

To nie stereotyp, to rzeczywistość codziennie spotykana na drodze.
I gdyby moje zdanie się liczyło, pozwolenie byłoby od 21 co najmniej i z dodatkowymi ograniczeniami. Sorry ale więcej zabójców drogowych jest wśród młodych niż dziadków chociażby dlatego, że dla nich wyczynem jest już samo odpalenie auta.

m3a - 2009-08-22, 19:42

cobrad, coś na potwierdzenie Twojej tezy, tragiczne i prawdziwe :-(

17-letni morderca zatrzymany

Stołeczni policjanci zatrzymali w sobotę rano 17-letniego sprawcę tragicznego wypadku drogowego, w którym zginęła jedna osoba - poinformowała Komenda Stołeczna Policji.

W piątek późnym wieczorem 17-latek śmiertelnie potrącił młodą kobietę, jak ustalono nie miał prawa jazdy i był pod wpływem marihuany.
Do tragedii doszło po godz. 22 na ul. Grochowskiej. Jak powiedział sierż. Sławomir Janowiec z warszawskiej policji 19-letnia kobieta na przystanku wybiegła z autobusu i przechodząc na druga stronę ulicy została potrącona przez przejeżdżający samochód osobowy marki Ford. Sprawca zbiegł z miejsca wypadku.

Pomimo szybkiej akcji reanimacyjnej ofiara wypadku zmarła. Policjantom najpierw w nocy udało się odnaleźć samochód, który potrącił kobietę. "W godzinach porannych zatrzymaliśmy jego kierowcę" - powiedział Janowiec.

link: http://motoryzacja.interi...rzymany,1356677

beniu666 - 2009-08-22, 23:20

mylisz się i to grubo. Nie zmienie swojego zdania.
cobrad - 2009-08-26, 23:12

beniu666 nikt Ci nie każe, statystyki i każdy dzień z życia pokazują, że mimo wszystko się nie mylę.
Szkoda tylko, że tyle osób musi zostać zabitych lub okaleczonych przez młodych zanim coś się pozmienia.
Nigdzie nie napisałam , że wszyscy młodzi są tacy ale większość tak. Nie myśl, że codziennie specjalnie na nich poluję, nie muszę, sami na mojej trasie wyrastają jak grzybki po deszczu.
A starszych jest jednak stanowczo mniej, jeżdżą najczęściej o pewnych porach dnia i specyficznych dniach tygodnia i raczej nie szarżują. Działają na szkodę inaczej, ale na pewno nie brawurą chyba , że tak nazwać wyczyn wyjechania samochodem.
Prawko to jednak przywilej, jak się już je otrzyma to bierze się odpowiedzialność za swoje czyny za kółkiem. A jak widać większość uważa, że to jak w grach komputerowych.
W każdym tygodniu artykuły chociażby w Interii pokazują, jak bardzo się mylę.....przecież młodzi jeżdżą wzorcowo , to ja baba się czepiam....
Podoba mi się ten pomysł z prawkiem czasowym dla nich na dwa lata z możliwością szybszego odebrania jeśli za często będą wydziwiać w sposób udokumentowany.

Janki - 2009-08-27, 11:45

cobrad napisał/a:
Szkoda tylko, że tyle osób musi zostać zabitych lub okaleczonych przez młodych zanim coś się pozmienia.
Nigdzie nie napisałam , że wszyscy młodzi są tacy ale większość tak. Nie myśl, że codziennie specjalnie na nich poluję, nie muszę, sami na mojej trasie wyrastają jak grzybki po deszczu.
A starszych jest jednak stanowczo mniej, jeżdżą najczęściej o pewnych porach dnia i specyficznych dniach tygodnia i raczej nie szarżują. Działają na szkodę inaczej, ale na pewno nie brawurą chyba , że tak nazwać wyczyn wyjechania samochodem


Czyli według Ciebie po ulicach jeżdżą tylko i wyłącznie osoby w wieku 18-24 lata? Dobre sobie. Skoro tak wszyscy młodzi powodują wypadki to może zróbmy getta, zamknijmy nas i do 24 roku życia nie wypuszczać, bo przecież możemy zabić!! Co Ty na to? Pewno jesteś uradowana. A jak ktoś w wieku 25 lat zrobi prawko to jestem pewien, że będzie to samo!! Bo doświadczenia brak, a i kumplom trzeba się pokazać. Dlaczego w mediach jest nagonka na młodych? Bo ten temat się sprzedaje!! Nie napiszą o osobie, która ma 50 lat i zabiła 2 osoby w wypadku. Lepiej napisać o osobie która ma 20 lat i zabiła 1 osobę!! Bo młodzi za kółkiem to śmierć!! Tak samo jest z kibicami. Po co pisać o akcjach, którzy oni organizują, np. zbiórka darów dla domów dziecka. Lepiej napisać że w trakcie drogi na mecz, 3 osoby zostały zatrzymane bo były agresywne w stosunku do kibiców przeciwnej drużyny, i jebnąć całą pierwszą stronę w lokalnej gazecie z tytułem "Kibole znowu dali o sobie znać". Dlatego radzę Ci dobrze, przestań się powoływać na to co mówią media!! Zacznij myśleć samodzielnie i wolnej chwili zainteresuj się tematem, to nie boli.

Dishman - 2009-08-27, 20:29

Zabranie prawa jazdy dożywotnio dla recydywistów na podwójny gazie.

Słusznie czy nie?

thadeusch - 2009-08-27, 21:21

Dishman napisał/a:
Zabranie prawa jazdy dożywotnio dla recydywistów na podwójny gazie.

Słusznie czy nie?

Nie słusznie!Recydywistom powinno się ucinać łapy,by się nie napił,a nawet jak ktoś poda i się napije to i tak nie pojedzie :mysle:;

m3a - 2009-08-28, 17:22

Polska policja daje przykład "BEZPIECZNEJ JAZDY"

link do strony: http://www.smog.pl/wideo/...comment_2363346

a numery auta to HPZ A404 :hihi::

beniu666 - 2009-08-29, 12:41

hehe zaje**** to jest :D
muzyka klimatyczna :)

beniu666 - 2009-08-29, 12:44

http://wiadomosci.wp.pl/k...ml?ticaid=18a6c własnie to znalazłem :D hehe
Dishman - 2009-08-30, 16:30

Czasami się zastanawiam, czy takich ludzi jak ten 19-latek to nie lepiej byłoby z miejsca odstrzelić. Co z niego wyrośnie? Jakim będzie człowiekiem? Przecież jest za stary, żeby próbować go pokierować na dobra stronę mocy, a z drugiej strony jest młody i jego życie będzie polegało na robieniu cweli z innych w więzieniu, wyjdzie na wolność, kogoś pobije, zgwałci, albo zabije i trafi do pierdla znowu.

A tacy jak ja muszą go utrzymywać. Ja muszę zapieprzać w pracy na utrzymanie takiej szmaty. W pale się nie mieści.
Mogliby chociaż jakąś pracę wykonywać. W łańcuchy ich zakuć i niech kopią doły. A jak nie to kula w łeb i już.

nieoznakowane - 2009-08-30, 21:16

Dishman, myślę, że to szybkie , za szybkie dorastanie, pogoń za doznaniami powoduje takie zachowanie...
xxl - 2009-08-31, 07:44

Jak jestesmy przy mlokosach to:

Cytat:
Nowogard. Pijany 17- latek w kradzionym aucie rozbił się o słup
[dodano: 30 sierpnia 2009, 11:00]

Policjanci z Nowogardu zatrzymali pijanego 17-latka, który skradzionym wcześniej volvo uderzył w słup uliczny. Przedstawiono mu 5 zarzutów. O jego losie zadecyduje Sąd Rodzinny.

»
(Fot. policja)

W piątek wieczorem oficer dyżurny nowogardzkiej policji otrzymał informację o wypadku do jakiego doszło przy ul. Boh. Warszawy w Nowogardzie. Kierujący osobowym volvo 17-letatek uderzył w słup oświetleniowy a następnie w murowane ogrodzenie.

W trakcie rozmowy z nastolatkiem mundurowi wyczuli woń alkoholu. Okazało się, że był pijany. Alkomat wykazał w jego organizmie ponad promil.

Chłopak został zatrzymany a następnie osadzony w Policyjnej Izbie Dziecka w Szczecinie.
Mundurowi ustalili również, że samochód którym kierował nieletni, chwilę wcześniej został skradziony.

W sumie 17-latkowi przedstawiono pięć zarzutów. Między innymi za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, uszkodzenie mienia, kradzież samochodu.

Sprawa trafi do Sądu Rodzinnego w Goleniowie, który zadecyduje o dalszym losie nieletniego.

/gk24.pl


Nie wiem co ci ludzie w glowach maja, prawdopodobnie tic-taka zamiast mozgu.
Co do linku wklejonego przez Benia; goscie naogladali sie jakichs glupot w tv i wydaje im sie, ze dadza rade uciec co jest w tych warunkach w jakich sie znajdowali (5 osob w aucie, noc, puste ulice) niemozliwe... Ale skoro gosc mial leciec w miejsce odosobnienia, to zapewne reagowal podswiadomie i stad taki a nie inny final tej akcji.

cobrad - 2009-08-31, 12:21

Janki napisał/a:
cobrad napisał/a:
Szkoda tylko, że tyle osób musi zostać zabitych lub okaleczonych przez młodych zanim coś się pozmienia.
Nigdzie nie napisałam , że wszyscy młodzi są tacy ale większość tak. Nie myśl, że codziennie specjalnie na nich poluję, nie muszę, sami na mojej trasie wyrastają jak grzybki po deszczu.
A starszych jest jednak stanowczo mniej, jeżdżą najczęściej o pewnych porach dnia i specyficznych dniach tygodnia i raczej nie szarżują. Działają na szkodę inaczej, ale na pewno nie brawurą chyba , że tak nazwać wyczyn wyjechania samochodem


Czyli według Ciebie po ulicach jeżdżą tylko i wyłącznie osoby w wieku 18-24 lata? Dobre sobie. Skoro tak wszyscy młodzi powodują wypadki to może zróbmy getta, zamknijmy nas i do 24 roku życia nie wypuszczać, bo przecież możemy zabić!! Co Ty na to? Pewno jesteś uradowana. A jak ktoś w wieku 25 lat zrobi prawko to jestem pewien, że będzie to samo!! Bo doświadczenia brak, a i kumplom trzeba się pokazać. Dlaczego w mediach jest nagonka na młodych? Bo ten temat się sprzedaje!! Nie napiszą o osobie, która ma 50 lat i zabiła 2 osoby w wypadku. Lepiej napisać o osobie która ma 20 lat i zabiła 1 osobę!! Bo młodzi za kółkiem to śmierć!! Tak samo jest z kibicami. Po co pisać o akcjach, którzy oni organizują, np. zbiórka darów dla domów dziecka. Lepiej napisać że w trakcie drogi na mecz, 3 osoby zostały zatrzymane bo były agresywne w stosunku do kibiców przeciwnej drużyny, i jebnąć całą pierwszą stronę w lokalnej gazecie z tytułem "Kibole znowu dali o sobie znać". Dlatego radzę Ci dobrze, przestań się powoływać na to co mówią media!! Zacznij myśleć samodzielnie i wolnej chwili zainteresuj się tematem, to nie boli.


Tak to kolejny przykład moich urojeń i braku myślenia:
http://motoryzacja.interi...3-braci,1360039

Muszę chyba napisać do tego 19-latka jak już go przemaglują bo załamał statystykę, zabił 3 osoby w tym dwoje dzieci , a nie tylko jedną, jak mógł doprawdy.
No i odezwę się do autora artykułu z pytaniem dlaczego pisze coś pod publiczkę.
Zrobiłam prawko w wieku 24 lat z własnego wyboru i jakoś nie miałam takich ciągot aby jako młody kierowca szarżować, popisywać się i przeceniać swoje umiejętności. Przykre co? Bo koliduje z tym co twierdzisz.
Może o starszych nie piszą, bo stosunkowo mniej szaleją?? Wziąłeś to pod uwagę? Nie, bo po co? Wiesz, nie mam w zwyczaju powtarzać czegoś na ślepo, to już nie ten wiek aby wierzyć we wszystko co piszą. Ale może powinnam zacząć się leczyć, bo skoro jeżdżąc codziennie po ulicach, jeżdżąc kila razy w tygodniu w trasy spotykam się z takimi młodymi to pewnie coś ze mną nie tak.
Bardzo dziękuję Janki za tak wnikliwą analizę mojego myślenia. Nie musisz się jednak martwić, samodzielne myślenie mam opanowane, także pewne zasady, dlatego nie napiszę tego co mi się w tej chwili ciśnie na usta czy też raczej po palce.
To co piszę pewnie jest niewygodne dla innych , jest mi z tego powodu niezmiernie....wszystko jedno.

Hendrix89 - 2009-08-31, 15:07

U nas ostatnio wysyp wypadków motocyklistów. Zginęło w ciągu2 tygodni dwóch 27 latków, jeden 32 latek, jeden bodajże 35. O żadnego wieku nie wspomnieli pisząc tylko za każdym razem formułkę: "zginął młody motocyklista". Szczególnie ten 35 letni to junior.
Z kolei zginęli inni, 19 i 24 letni. O wieku napisali oczywiście już w lidzie artykułu... :scianka::

cobrad - 2009-09-01, 08:22

Normalnie Hendrix brakuje mi Ciebie na forum :)
"Szczególnie ten 35 letni to junior. " parsknęłam kawą poranną :D

Hendrix89 - 2009-09-01, 17:38

To już niedługo... :-)
Dziś oblałem co prawa filozofię, ale za tydzień poprawiam, bo nie wpisał, z resztą to będą dwa egzaminy w jeden dzień.
Jutro poprawiam jeden egzamin, 15 jeden poprawiam. I od 15 jestem wolny jak ptak, może od wtorku do 15, parę chwil wygospodaruję.

xxl - 2009-09-02, 14:26

Cytat:
Zlot "tajniaków" na Krywlanach. Po drodze wlepiono 50 mandatów! (podlaska.policja.gov.pl, 2009-08-26)

8 policyjnych pojazdów z kamerami w jednym czasie i w jednym miejscu. To efekt przeprowadzonych przez podlaską drogówkę działań „Prędkość” oraz legalizacji wideorejestratorów.
W środę na białostockim lotnisku na Krywlanach spotkało się 8 nieoznakowanych policyjnych radiowozów z kamerami oraz pierwszy na Podlasiu motocykl wyposażony w taki sprzęt. Przyjechały tam z całego województwa na kolejną legalizację zamontowanych w nich urządzeń rejestrujących wykroczenia drogowe. Zlot wideorejestratorów odbył się w ramach przeprowadzonych dzisiaj przez podlaską drogówkę działań „Prędkość”.

Policjanci zarówno podczas dojazdu jak i powrotu z miejsca spotkania patrolowali główne trasy województwa. Kilka godzin kontrolowali także ruch pojazdów w Białymstoku. W czasie akcji mundurowi ukarali mandatami blisko 50 kierowców. Główne wykroczenia jakie rejestrowały policyjne kamery to zbyt szybka jazda i nieprawidłowe wyprzedzanie.

Niechlubnym rekordzistą nadmiernej prędkości był pędzący ulica Mickiewicza w Białymstoku kierowca fiata. Mężczyzna jechał 99 km/h, na ograniczeniu do 50 km/h. Dostał mandat w wysokości 400 złotych i 8 punktów karnych.

/źródło: http://bialystok.naszemia...datow,id,t.html


Cytat:
POZNAŃ - Policja udaremniła kolejny nielegalny wyścig (2009-08-31)

W miniony piątek poznańska policja po raz kolejny udaremniła nocne wyścigi ulicami miasta.

Na ulicy Prymasa Hlonda pojawiło się kilkanaście samochodów oraz motorów. Jeden z motocyklistów postanowił „pościgać się” z funkcjonariuszami policji.
O nielegalnych wyścigach, jakie odbywają się co piątek na ulicach Poznania, pisaliśmy w „Polsce Głosie Wielkopolskim” jako pierwsi już w lipcu. Na Nowych Zawadach w piątkowe wieczory po 21.30 jeszcze do niedawna zbierało się nawet kilkadziesiąt samochodów. Policja organizowała tylko sporadyczne naloty na uczestników nielegalnej imprezy. Od czasu naszej publikacji funkcjonariusze drogówki co piątek przeprowadzają na Nowych Zawadach kontrolę. W ostatni piątek sierpnia było podobnie. Funkcjonariusze ustawili na ulicy Hlonda radary i wideorejestratory.

Na jeden z nich naciął się motocyklista prowadzący sportowe suzuki. – Kierowca w momencie kontroli poruszał się z prędkością 128 km/h. Na wezwanie policjantów nie zatrzymał się i próbował uciec – opowiada podinsp. Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki. Kierowca ścigacza przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, a przez pewien czas uciekał chodnikiem. Motocyklistę udało się jednak szybko zatrzymać. – Za próbę ucieczki odebrano mu prawo jazdy, a za nielegalne przeróbki dowód rejestracyjny – mówi podinsp. Klimczewski.

Z prawem jazdy pożegnał się także kierowca nissana, który prowadził swój pojazd na podwójnym gazie.

/źródło: http://poznan.naszemiasto...yscig,id,t.html


Cytat:
Paczków: Wietnamczyk śmigał Audi A6 218 km/h (02.09.2009)

Nyscy policjanci na obwodnicy Paczkowa zatrzymali obywatela Wietnamu, który wbrew zdrowemu rozsądkowi, stwarzając zagrożenie w ruchu drogowym, pędził swoim Audi A6 z prędkością 218 km/h. Po krótkim pościgu został zatrzymany przez patrol policji.

Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Nysie, pełniąc służbę na obwodnicy Paczkowa, zauważyli Audi jadące z dużą prędkością w kierunku Nysy. Urządzenie pomiarowe w ich nieoznakowanym radiowozie wskazało, że Audi A6 jechało z prędkością ponad 200 km/h.

Funkcjonariusze postanowili zatrzymać pirata drogowego, który stwarzał duże zagrożenie w ruchu drogowym. Videorejestrator w radiowozie dokumentował przebieg wykroczenia i zarejestrował prędkość audi, która wyniosła 218 km/h.

Kierowcą Audi A6 okazał się 34-letni Wietnamczyk – mieszkaniec Warszawy.

Policjanci ukarali mężczyznę mandatem w wysokości 500 zł. i przyznali 10 punktów karnych.

/Źródło oraz link do VIDEO

Dishman - 2009-09-02, 17:15

Cholera, na tych kebabach się tak dorobił chyba :lol:
m3a - 2009-09-02, 17:49

Jak można było uniknąć wybuchu II wojny światowej

Polska nie zgodziła się w 1939 roku na budowę eksterytorialnej autostrady przez Pomorze do Prus Wschodnich. Co było dalej - wiadomo.

link: http://poboczem.pl/news/i...ostrady,1361638

Hendrix89 - 2009-09-02, 22:57

Hmmm... Jeszcze mogliśmy mu oddać Śląsk i Wielkopolskę, ale to tydzień później by powiedział. Potem wydać wszystkich Żydów, a potem może po miesiącu zgodzić na anektowanie do Rzeszy.
xxl - 2009-09-05, 19:06

http://www.youtube.com/watch?v=D0eNZTe2T08
m3a - 2009-09-05, 21:33

Ciekawe kto miał więcej szczęścia w tej kolizji? Kierowca czy koń :scianka::
Paweł PL - 2009-09-06, 00:14

kierowca, bo koń zdechł
beniu666 - 2009-09-06, 16:25

co za debil jak można było tego nie widzieć ?????????????????????????????????????
m3a - 2009-09-06, 20:16

beniu666, są w życiu takie przypadki o których nie śniło się nawet filozofom, więc nie ma się czemu dziwić :hihi::
m3a - 2009-09-11, 14:56

Fotoradar nie zrobi Ci zdjęcia

Przy dolnośląskich drogach stoją 73 skrzynki na fotoradary. Teoretycznie w każdej z nich powinno być zainstalowane urządzenie, które zrobi zdjęcie autu przekraczającemu dozwoloną prędkość. Jednak skrzynki spełniają jedynie funkcję stracha na wróble. Nawet jeśli przemkniemy obok nich z niedozwoloną prędkością, to nie zostaniemy ukarani. Dlaczego?

link: http://moto.wp.pl/kat,236...,wiadomosc.html

Janki - 2009-09-12, 01:00

http://www.prawko.com.pl/....php?f=4&t=1797

bardzo ciekawy artykuł... nie chciałbym tej pani spotkać na drodze...

xxl - 2009-09-13, 11:03

Cytat:
Internaucie, który oskarża słupską policję o łamanie przepisów ruchu drogowego, grozi mandat 1000zł!

O tej sprawie już pisaliśmy. Mieszkaniec Słupska opublikował na portalu You Tube film, na którym, jak sam twierdzi, widać nieoznakowany wóz policji jadący 220 km/h. Jednak to właśnie jemu grozi mandat za szybką jazdę.


(Fragmenty z filmiku nagranego przez internautę)

Słupscy policjanci twierdzą, że na filmie nie widać by funkcjonariusze złamali przepisy ruchu drogowego.

- Na filmie widać, że to pojazd, z którego filmuje się drogę jedzie z prędkością 220 kilometrów na godzinę i błyskawicznie zbliża się do jadącego przed nim samochodu. Z tego filmu wynika tylko, że to filmujący jechał z szalona prędkością i złamał przepisy - mówi Robert Czerwiński, rzecznik prasowy słupskiej policji.

Słupscy policjanci mają zamiar ukarać kierowcę mandatem w wysokości 1000 zł i 10 punktami karnymi.

/źródło: http://www.gk24.pl/apps/p...RSKIE/591277564

beniu666 - 2009-09-13, 16:24

przeciez nie mogą go ukarać bo jego licznik może pokazywać nie właściwe prędkości to homologacja czy coś takiego, a pozatym 1000zl ? za co????????????????????????? 500zł jest max za prędkość.
beniu666 - 2009-09-13, 16:25

widziałem kiedyś ten filmik, ale teraz nie moge znaleść da ktoś link ??
a może już usuneli.....

Dishman - 2009-09-13, 18:00

beniu666 napisał/a:
przeciez nie mogą go ukarać bo jego licznik może pokazywać nie właściwe prędkości to homologacja czy coś takiego, a pozatym 1000zl ? za co????????????????????????? 500zł jest max za prędkość.

Niech mu wystawiają ten mandat. Ja bym nie przyjął, sprawa trafia do sądu w którym wykazuję, że x dni po nagraniu byłem na stacji diagnostycznej w której stwierdzono przekłamywanie prędkościomierza o 150 km/h. I mogą mnie cmoknąć w tyłek. :hihi::
A koszty sądowe pokryje dzielna policja :mrgreen:
Janki napisał/a:
http://www.prawko.com.pl/....php?f=4&t=1797

bardzo ciekawy artykuł... nie chciałbym tej pani spotkać na drodze...

Rewelacja :mrgreen: Chyba zostanę egzaminatorem. Fajna fucha :mrgreen:

beniu666 - 2009-09-14, 11:57

skurwysyń*** w tym kraju jest!!!!!!
ps. Ja nie jestem JANKI XD

Janki - 2009-09-14, 20:07

beniu666 napisał/a:
ps. Ja nie jestem JANKI XD


To chyba dobrze nie? :hihi::

beniu666 - 2009-09-14, 21:52

koelga dishman juz poprawił XD hehe
Nom chyba tak XD

m3a - 2009-09-17, 23:09

Znalazłem na Onet.pl

Fotorejestratory robią złe zdjęcia

Co trzecie zdjęcie zrobione przez stojące przy stołecznych ulicach fotorejestratory wylądowało w koszu - ustaliło Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

link: http://moto.onet.pl/15752...kul.html?node=2

m3a - 2009-09-24, 18:08

Po przeczytaniu tego artykułu myślałem, że spadnę z krzesła :hihi::

Jaki kraj, taki pościg...

Z czym kojarzy nam się słowo pościg? Amerykańskie filmy utrwaliły w naszych umysłach obraz pędzącego ruchliwą autostradą pickapa, koniecznie z silnikiem V8, ciągnącego za sobą kolumnę policyjnych radiowozów starających się za wszelką cenę zepchnąć delikwenta z drogi.

link: http://poboczem.pl/news/j...-poscig,1371595

Dishman - 2009-09-24, 22:08

W sumie nie bardzo łapię komizm tego artykułu. Że niby co jest śmieszne?
Chore to jest jak ktoś ucieka przed policją, ta strzela i później rodzina ma o to żal. Tak jak była sytuacja z chłopakiem na motorze. Policja robiła obławę na jakiegoś złodzieja, czy bandytę. Jechał niewinny chłopak na ścigaczu, który odpowiadał rysopisowi. nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać. Pewnie cipak myślał, że mu się uda i wydyma policję. A policja zaczęła strzelać i chłopaka zabili. A teraz rodzina płacze za synkiem.
Mógłby żyć gdyby zatrzymał się do kontroli. Zginął z własnej głupoty.

m3a - 2009-10-01, 09:57

Tę śmierć przewidzieliśmy!

31 maja poruszaliśmy na łamach naszego serwisu problem motocyklowych wyścigów, jakie co niedzielę na "patelniach" w okolicach Chabówki urządzają sobie amatorzy adrenaliny "na dwóch kółkach".

link: http://motoryzacja.interi...ielismy,1375738

Tak swoją drogą - postępowanie w taki sposób faktycznie prowadzi do nikąd :-(

cobrad - 2009-10-05, 07:31

Dishman na Twoim miejscu nie wyrażałabym głośno takich opinii , bo za chwilę zostaniesz zrównany z ziemią za to, bo tu ludzie nie lubią zdań sprzecznych z tym co sami myślą i potem każą Ci samodzielnie myśleć, bo im się w pale nie mieści, że można mieć takie poglądy. Przy okazji zgadzam się z Twoją wypowiedzią, uważam, że jak ktoś ma czyste sumienie, nie musi uciekać przed policją, a jak ucieka znaczy się, że coś zrobił.
m3a - 2009-10-07, 10:58

Tak się zastanawiam po jakiego ... takie artykuły :mysle:; :?:

Polscy blacharze w Niemczech

O miłośnikach szpachli znad Wisły krążą w Europie legendy.

link: http://motoryzacja.interi...emczech,1378926

m3a - 2009-10-09, 18:15

Jedziesz sam? Przyjmij mandat

Tę regułkę zna już chyba każdy kierowca: przed ukaraniem mandatem policjant musi nas pouczyć o prawie do odmowy jego przyjęcia. Niewiele osób jednak wie, co oznacza i jakie niesie konsekwencje skorzystanie z tego prawa.

link: http://motoryzacja.interi...-mandat,1378425

Andrzej234 - 2009-10-12, 21:40

http://www.dziennikwschod...UBLIN/552968752
cobrad - 2009-10-12, 22:51

m3a napisał/a:
Jedziesz sam? Przyjmij mandat

Tę regułkę zna już chyba każdy kierowca: przed ukaraniem mandatem policjant musi nas pouczyć o prawie do odmowy jego przyjęcia. Niewiele osób jednak wie, co oznacza i jakie niesie konsekwencje skorzystanie z tego prawa.

link: http://motoryzacja.interi...-mandat,1378425


No to kochani wracamy do sytuacji kiedy dobrze było jeździć z kimś aby udowodnić w ubezpieczalni, że zawieszenie czy insza inszość rozwalona została na konkretnej dziurze.
Czyli jedziemy i z łapanki pasażerów , nieważne czy jadą w tym samym kierunku.

Janki - 2009-10-15, 13:33

http://moto.wp.pl/kat,106...ml?ticaid=18ed5
m3a - 2009-10-17, 10:39

Kierownica po prawej stronie legalna?

Komisja Europejska (KE) upomniała Polskę za odmowę rejestracji aut z kierownicą po prawej stronie produkowanych z myślą o ruchu lewostronnym, twierdząc, że jest to łamanie unijnego prawodawstwa i żądając zmiany przepisów.

link: http://motoryzacja.interi...legalna,1383792

cobrad - 2009-10-19, 19:19

http://motoryzacja.interi...iewazne,1384111
m3a - 2009-10-28, 18:28

To nie prędkość zabija!

Polska policja, a za nią media, powtarzają jak mantrę, że winę za całe zło na drogach ponosi nadmierna prędkość.

źródło: http://motoryzacja.interi...ija,1388666,415

m3a - 2009-11-04, 14:38

Jechał 221 km/h. I żyje!

O dużym pechu może mówić 32-letni mieszkaniec powiatu radzyńskiego, który dwukrotnie w ciągu tygodnia został zatrzymany przez nieoznakowany wideoradar.

W miniony poniedziałek przyczajonym na poboczu krajowej "19-tki", przy wyjeździe z miejscowości Mieczysławka, policjantom lubartowskiej drogówki mignął przed oczami jadący z dużą prędkością w kierunku Firleja seat leon.

Policyjne "sreberko", czyli nieoznakowana srebrna vectra, ruszyło w pościg. Policjanci dogonili seata dopiero w rejonie Firleja (pościg trwał ponad dwie minuty). Videorejestrator wskazał, że ścigany samochód zdołał rozpędzić się nawet do 221 km/h (w miejsciu gdzie obowiązywało ograniczenie do 70 km/h), a jak widać na zdjęciu (film udostępniony przez policję został "pocięty" i nie obejmuje całej sekwencji) radiowóz jechał nawet szybciej.

Po zatrzymaniu seata funkcjonariusz rozpoznał kierującego. Ku zdumieniu policjanta, okazał się nim ten sam mężczyzna, którego osobiście zatrzymał równo tydzień wcześniej na tej samej drodze..

Wówczas mężczyzna został zatrzymany za przekroczenie dozwolonej prędkości o 67 km/h i wyprzedzanie w miejscu niedozwolonym. Kierowca, który był trzeźwy, najwyraźniej bawił się jazdą, bowiem jechał slalomem zmieniając pasy ruchu (policjanci pozwolili na to, nie dokonując natychmiastowego zatrzymania).

Policjanci zaproponowali mu wtedy mandat w wysokości 1 tys. zł. i 13 punktów karnych. Mężczyzna odmówił jego przyjęcia, sprawa trafiła więc do sądu grodzkiego.

Również za drugim razem kierowca seata nie poczuł się winny. Zgodnie z taryfikatorem jego jazda została wyceniona na 500 zł i 10 punktów karnych (zarejestrowano tylko jedno wykroczenie, polegające na przekroczeniu prędkości).

Jednak policjanci tym razem nie zaproponowali mu mandatu. Zgodnie z przepisami wobec 32-latka zostanie skierowany kolejny wniosek o ukaranie do Sądu Rejonowego w Lubartowie.

źródło: http://motoryzacja.interi...-i-zyje,1391998

beniu666 - 2009-11-04, 22:43

http://www.youtube.com/watch?v=2CVzh3K29TQ
polecam :D

Hendrix89 - 2009-11-11, 15:19

Cytat:
Rozjechał pieszych. Powiesił się w areszcie

O tym tragicznym wypadku było bardzo głośno. Pijany kierowca z wielkim impetem wjechał w grupę pieszych, którzy wracali z mszy w Siennicy Nadolnej (Lubelskie). Były wśród nich dzieci. Sprawca wypadku został aresztowany. Dziś w nocy popełnił samobójstwo - podaje TVN24.

Radosław K. powiesił się w celi aresztu w Krasnymstawie, gdzie przebywał po aresztowaniu go przez sąd na trzy miesiące. 36-latek powiesił się około godziny 22.55 - informuje TVN24.

Tragedia, której mężczyzna był sprawcą, wydarzyła się w piątek, na drodze w Siennicy Nadolnej w województwie lubelskim. Pijany 36-latek wjechał w grupę ludzi, którzy wracali z wieczornej mszy.

Najciężej ranne w wypadku trzy dziewczynki zostały przywiezione do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Ich stan zdrowia poprawia się. 15-latka, która trafiła tutaj z urazem głowy, przebywa jeszcze na oddziale intensywnej terapii, ale została już wybudzona ze śpiączki farmakologicznej i można z nią nawiązać kontakt.

Inna 15-latka, która ma połamane nogi oraz okaleczenia twarzy, przeszła operację na oddziale chirurgii i traumatologii dziecięcej. Na tym samym oddziale leży jeszcze 10-letnia dziewczynka z urazem głowy i złamaniami kości. Ich stan jest stabilny, a lekarze spodziewają się jego poprawy.

Natomiast w szpitalu w Krasnymstawie przebywa jeszcze pięć innych osób, w tym trzy 15-latki. Odniosły one lżejsze obrażenia - stłuczenia głowy, kręgosłupa, skręcenia stawów. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Pijany Radosław K. po wypadku nawet nie próbował komukolwiek pomagać. Porzucił auto i próbował uciekać. Na szczęście policji udało się szybko go zatrzymać. 36-latek miał w wydychanym powietrzu 2,2 promila alkoholu. Prokuratura postawiła mu zarzut spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Mężczyzna trafił za kraty. Groziło mu 12 lat więzienia.

"Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, z których wynika, że do wypadku przyczyniła się nagła awaria samochodu" - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Romuald Sitarz.

Wcześniej 36-latek był już wcześniej karany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

http://www.dziennik.pl/wy...w_areszcie.html

Ewolucja sama się ich pozbywa :mrgreen:

Dishman - 2009-11-12, 18:02

Hendrix89 napisał/a:
Ewolucja sama się ich pozbywa
To akurat przykre, bo oglądałem z tym gościem wywiad zrobiony przez TVN24 i sprawiał wrażenie, że naprawdę żałował.
Hendrix89 - 2009-11-12, 20:50

Tego co, go zabił na motocyklu też żałował.
cobrad - 2009-11-15, 18:10

Mnie go akurat nie żal , żałować to sobie powinien jak miał pić, a nie napił się chłop, wsiadł kozak za kółko, wleciał w ludzi a potem żałuje.
A że to nie jego pierwszy wyczyn to nie wierzę w poprawę, więc ewolucja jak najbardziej.
Większość sprawia wrażenie, że żałują...iż ich złapano.

m3a - 2009-11-17, 20:09

Trzy mandaty i pożegnanie z prawem jazdy

Przez dwa lata od uzyskania prawa jazdy, młody kierowca samochodu będzie mógł stracić dokument, jeśli popełni trzy wykroczenia drogowe. To jedno z założeń ustawy o kierujących pojazdami przyjętych dzisiaj przez rząd.

Młodzi kierowcy będą poddani szczególnemu nadzorowi. Już po dwóch wykroczeniach mają być wysyłani na specjalny kurs reedukacyjny. Prawo jazdy stracą też, jeśli w okresie próby, popełnią przestępstwo w ruchu drogowym.

W specjalnych kursach będą też musieli uczestniczyć doświadczeni kierowcy jeśli dostaną 24 punkty karne. I też będą mogli łatwo stracić prawo jazdy. Wystarczy, że w ciągu pięciu lat od odbycia kursu reedukacyjnego znowu zbiorą 24 punkty. Na kursy mają być też wysyłani kierowcy, którzy zostali złapani na jeździe po alkoholu, lub innego podobnie działającego środka.

Według założeń pojawią się nowe rodzaje praw jazdy: AM - uprawniające do prowadzenia motorowerów i lekkich pojazdów czterokołowych. Będą je mogły uzyskać osoby od 14 roku życia. Będzie także nowe prawo jazdy typu A2, uprawniające do prowadzenia motocykli o mocy nie przekraczającej 35 kW.

Prawo jazdy nie będzie dożywotnie. W przypadku większości kategorii będzie ważne 15 lat.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....awem_jazdy.html

Hendrix89 - 2009-11-17, 20:35

No ja powiem tyle, że cieszę się, że się załapałem na prawko przed, także odbębniłem rok, 21 punktów i tyle. A ci co teraz będą zdawać, jak będzie nowa ustawa, no to cóż... Po prostu muszą zluzować :-)
nieoznakowane - 2009-11-17, 20:51

m3a,
m3a napisał/a:
Trzy mandaty i pożegnanie z prawem jazdy
to raczej nie zgodne z Konstytucją :-P można spoko zaskarzyć :mysle:;
Hendrix89 - 2009-11-17, 22:14

Cytat:
Śnił, że bije złodzieja, a zabił żonę
"Niewinny" albo "niewinny z powodu niepoczytalności" - jeden z tych dwóch wyroków usłyszy 59-letni Brian Thomas z angielskiego Neath, który w czerwcu ubiegłego roku zabił żonę. Dlaczego nie spędzi reszty życia za kratami? Mężczyzna tłumaczy, że udusił kobietę, gdy śniło mu się, że walczy z włamywaczem. A prokuratura mu wierzy.



57-letnia Christine Thomas została znaleziona martwa w czerwcu 2008 roku w Aberporth. Była wtedy z mężem na kempingu. Spali obok siebie - inaczej niż w domu, gdzie sypiali osobno. Gdy mężczyzna obudził się, zobaczył, że jego żona nie żyje. Tak przynajmniej twierdzi.

Jego wersję potwierdzają eksperci zajmujący się zaburzeniami snu. Zbadali oni Thomasa we śnie i stwierdzili z całą pewnością, że nie miał on świadomości, iż zabija swoją żonę.

Mężczyzna, gdy obudził się rano i znalazł swoją żonę martwą, zaczął wydzwaniać na centralę, gdzie setki razy powtarzał, że śnił mu się włamywacz. Przez łzy relacjonował, że walczył z nim w przyczepie. A rano okazało się, że z jego rąk zaginęła żona, szkolna miłość, z którą spędził 40 lat.

Prokuratura przyznała, że przypadek ten jest niezwykły i zwróciła się do ławy przysięgłych o wydanie wyroku "niewinny z powodu niepoczytalności". Przysięgli mogą oczywiście orzez zwyczajne "niewinny".

http://www.dziennik.pl/sw...zabil_zone.html

Myślałem, że pęknę jak to czytałem :hihi:: Urok brytyjskiego sądownictwa :hihi::

nieoznakowane - 2009-11-17, 23:24

Hendrix89, no tak :baaan:: piękny sposób ciekawe czy nasz wymiar sprawiedliwości by dał wiarę :mysle:;
Hendrix89 - 2009-11-17, 23:49

Sądownictwo w Brytanii jest chore lekko ;-)
Tam przepisy od kilkuset lat kumulują się po prostu. Nowe dochodzą do starych, ale ich nie wypierają :mrgreen:
W ogóle tam jest inny system szkolenia tych ludzi :mrgreen:
Ale ma to swój urok :mrgreen:

m3a - 2009-11-18, 16:16

Prawo jazdy za dolary w dwa dni

Na Ukrainie prawo jazdy Polak może zdobyć w dwa dni. Nie trzeba nawet znać przepisów, ani umieć jeździć - informuje "Dziennik Polski"

Zarabiają na tym firmy, które wyspecjalizowały się w pośrednictwie. Policja jest bezradna. Podobnie urzędnicy, którzy wymieniają ukraińskie dokumenty na polskie.

W internecie jest coraz więcej ogłoszeń: "Bezstresowo i szybko załatwiamy prawa jazdy wszystkich kategorii", albo "Przyśpieszony kurs nauki jazdy na Ukrainie. Zdawalność 100 proc. Gwarantujemy".

- Wystarczy zapłacić mi 2 tys. dolarów za prawo kategorii B, pojechać ze mną dwa razy do Lwowa. Wszystko jest legalne - zapewnia właściciel firmy, która od kilku miesięcy ma nawet swoją stronę w internecie.

Okazuje się, że zaświadczenie o ukończeniu kursu nauki jazdy nie jest potrzebne. Znajomość języka ukraińskiego - również. Praktyczną częścią egzaminu też nie trzeba się przejmować.

Zarówno polskie urzędy, jak i policja są wobec tych praktyk bezsilne. Po przetłumaczeniu uzyskane na Ukrainie prawo jazdy można bez większych problemów wymienić na polskie za 71 zł - czytamy w gazecie.

link: http://moto.onet.pl/15853...kul.html?node=2

Hendrix89 - 2009-11-18, 19:46

Cytat:
Potrącił ludzi i uciekł. Był pijany

Cztery osoby zostały ranne, gdy w grupę ludzi na przejściu dla pieszych wjechał samochód dostawczy. Do wypadku doszło rano na ulicy Braci Mieroszewskich w Sosnowcu, w okolicy skrzyżowania z ulicą Piękną. Kierowca uciekł. Podejrzewanego o spowodowanie wypadku zatrzymano jednak wkrótce w Dąbrowie Górniczej. Miał prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie.



Do wypadku doszło ok. godz. 7:00. Policja apelowała o pomoc w ujęciu sprawcy, który nie zatrzymał się, by udzielić pomocy osobom poszkodowanym i uciekł z miejsca wypadku. Iveco, którym poruszał się sprawca, było charakterystyczne - miało bordową kabinę ze srebrną otwartą skrzynią ładunkową.

Dzięki publikacji w mediach komunikatu o poszukiwaniach już dwie godziny później policjanci z Dąbrowy Górniczej otrzymali informację, że takie auto stoi na jednym z parkingów w pobliżu placu budowy w dzielnicy Pogoria.

"Auto miało widoczne ślady wgnieceń i stłuczeń, które mogły wskazywać, że brało udział w wypadku. Wstępnie potwierdzono to, gdy zatrzymano 33-letniego pracownika firmy budowlanej, do której należał samochód. Mężczyzna użytkował go przed przyjazdem do pracy i wstępnie potwierdził swój udział w zdarzeniu" - powiedział nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji.

Rzeczniczka policji w Sosnowcu Hanna Michta powiedziała, że badanie alkomatem wykazało, że zatrzymany miał w organizmie blisko 2,5 promila alkoholu. Dodatkowo pobrano jego krew do badań.

Poszkodowani trafili do szpitala. Jak mówiono krótko po wypadku, wstępne oględziny wskazują, że obrażenia co najmniej dwóch rannych są poważne. Trzy najbardziej poszkodowane osoby trafiły do sosnowieckiego szpitala imienia św. Barbary. Mają 17, 60 i 64 lata. "Poszkodowani są w trakcie diagnozowania. Dopiero po jego zakończeniu będziemy mogli powiedzieć coś więcej na temat ich stanu" - mówił rzecznik szpitala Mirosław Rusecki.

Pierwsze oceny wskazują, że życiu poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo. Lekarze są jednak ostrożni w wydawaniu opinii do czasu zakończenia szczegółowej diagnozy. Wiadomo, że jeden z pacjentów ma trudności z oddychaniem.

Po wypadku policjanci sporządzili szkic sytuacyjny, obrazujący przebieg zajścia. Ustalają również, z jaką prędkością jechało iveco. Fakt ucieczki z miejsca wypadku, nieudzielenie pomocy poszkodowanym i nietrzeźwość kierującego dodatkowo obciążają sprawcę, który odpowie za to przed sądem. Gdyby okazało się, że obrażenia, jakie odnieśli poszkodowani są ciężkie, może mu grozić nawet 12 lat więzienia.


http://www.dziennik.pl/wy...Byl_pijany.html

Nie, nie będę komentował, powstrzymam się.

m3a - 2009-11-18, 23:25

Hendrix89, to było gdzieś w Twojej okolicy :?: :scianka::
cobrad - 2009-11-19, 07:04

A taki epytanko do tego prawka: to co to wszystkie wydane wcześniej też będą ważne 15 lat? czy też zrobią tak, że owszem prawo nie działa wstecz, ale każą wymienić dokumenty a potem już łatwo z nami pójdzie ?
Bo co do całej reszty bardzo się cieszę - mówię o prawku.

Dishman - 2009-11-22, 17:15

A po 15 latach jeszcze raz taki sam kurs, czy tylko badanie medyczne?
Hendrix89 - 2009-11-23, 20:46

m3a napisał/a:
Hendrix89, to było gdzieś w Twojej okolicy :?: :scianka::

Z 7 kilometrów ode mnie. Znam dobrze tamtą okolicę, często tamtędy jeżdżę.

m3a - 2009-11-25, 13:29

Słowacki test drogowy

Wybraliśmy się naszym testowym mitsubishi lancerem na Słowację, by sprawdzić, jak spisze się to auto na podgórskich drogach naszych południowych sąsiadów, a przy okazji zobaczyć, ile jest prawdy w mrożących krew w żyłach opowieściach o organizowanych przez tamtejszych policjantów obławach na Polaków.

Założenie było następujące: jeździmy absolutnie zgodnie z przepisami, wypatrujemy czających się po krzakach funkcjonariuszy miejscowej drogówki i za żadne skarby nie dajemy sobie wlepić mandatu. Nawet za cenę utraty prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego, samochodu (no, może bez przesady...), a nawet międzynarodowego skandalu. Wyobrażacie sobie te nagłówki w gazetach: "Dziennikarze INTERIA.PL ofiarami brutalności słowackiej policji"?!

Prawdę mówiąc wyruszaliśmy na tę wyprawę z duszą na ramieniu, bowiem z opowieści rodaków wynika, że prześladowanie zmotoryzowanych Polaków to główne zadanie całego aparatu bezpieczeństwa Słowacji.

No i co? No i nic. W słoneczny niedzielny poranek przez nikogo nie zatrzymywani przekroczyliśmy granicę w Jurgowie. W ciągu następnych godzin przejechaliśmy 300 km. I nie natknęliśmy się na ani jeden radiowóz, ani jeden patrol pieszy, konny czy rowerowy.

Tak, jak postanowiliśmy, byliśmy ortodoksyjnymi legalistami. Podobnie jak zdecydowana większość tubylczych kierowców, grzecznie stosujących się do wszelkich przepisów ruchu drogowego. Za to nasi... Ostre wyprzedzanie na linii ciągłej, wyścigi w terenie zabudowanym, 130 km/godz. na wyboistej prostej... Dla kogoś, kto na co dzień uczestniczy w trwającej nieustannie na polskich drogach walce klas, marek, płci i Bóg wie jeszcze czego, to normalka. Z punktu widzenia słowackiej, cichej prowincji - horror. A potem jest płacz i narzekania, że owszem, obowiązywało ograniczenie do pięćdziesięciu, ale przecież było pusto, ja jechałem tylko siedemdziesiąt, więc dlaczego mandat i to tak wysoki?! Czysta złośliwość i skierowana przeciwko Polakom zmowa.

A lancer... Cóż, o tym innym razem...

źródło: http://motoryzacja.interi...polakom,1401747

Hendrix89 - 2009-11-25, 19:42

Może nie samo to, że łapią. Przecież to nie o to chodzi. Najbardziej chodzi o to, jak oni się odnoszą do zatrzymanego Polaka. I to jest cały problem.
BTW. Jak sądzicie w Czechach i na Słowacji też są fora tego rodzaju co nasze? :mrgreen:

Paweł PL - 2009-11-25, 19:57

PEWNIE SĄ :) ONI MAJĄ TAM PASSATY 3.2 :) I SKODY 3.2 POJEMNOŚCI :)
Hendrix89 - 2009-11-25, 20:05

Skodą to raz za mną jechali :-P Co opisałem z resztą. Wiem, że Audi A4, S4 mają na bank. Passaty chyba też R36 mają, nie?
m3a - 2009-11-25, 23:08

Do takich furmanek tylko dobrego woźnicy potrzeba :-P a takich pewnie mają więc nie ma się co panoszyć :-P
m3a - 2009-11-26, 14:47

Nowy silnik z Polski

Fabryka FIAT-GM Powertrain Polska w Bielsku rozpoczęła produkcje nowego silnika.

źródło

Hendrix89 - 2009-11-26, 15:45

Jestem ciekaw, czy w Astrze go wzmocnią jeszcze. W poprzednim, Fiat miał 75, Opel 90. A w sumie nowa Astra jest sporo cięższa od poprzedniej. Tym bardziej, że w poprzedniej Astrze był silnik 1,2 na niektórych rynkach, a 1,4 miał 90 koni, teraz zaczynam się od 1,4 ale już 100 konnego.

Passat: http://www.roadlook.pl/be...ej-policji.html

m3a - 2009-11-28, 19:52

Najniebezpieczniejsze polskie drogi

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej wraz z ekspertami Polskiego Związku Motorowego i Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej opracowali mapę ryzyka na drogach krajowych w Polsce w latach 2006-2008.

Mapa powstała w ramach realizacji Europejskiego Programu Oceny Ryzyka na Drogach EuroRAP.
Ryzyko przedstawiono za pomocą pięciostopniowej skali: kolor zielony oznacza najniższą klasę ryzyka (najwyższy poziom bezpieczeństwa), a kolor czarny najwyższą klasę ryzyka (najniższy poziom bezpieczeństwa).Ryzyko indywidualne dotyczy każdego użytkownika dróg i mierzone jest częstością wypadków z ofiarami śmiertelnymi i ciężko rannymi na każdym odcinku drogi, w stosunku do liczby pojazdów, które przejeżdżają przez ten odcinek w ciągu trzech lat objętych analizą (2006-2008).

Mapa ryzyka indywidualnego na drogach krajowych Polsce wskazuje, że:

- 60% długości dróg krajowych, to "czarne odcinki" o najwyższym poziomie ryzyka, na których możemy spodziewać się ponad 12-krotnie większego ryzyka bycia ofiarą śmiertelną lub ciężko ranną niż na "odcinkach zielonych",

- prawie 70% wszystkich wypadków z ofiarami śmiertelnymi i ciężko rannymi na drogach krajowych ma miejsce na "czarnych odcinkach",

- najwięcej takich odcinków występuje w województwach położonych w południowej i południowo - wschodniej Polsce,

- tylko autostrady spełniają kryteria o najmniejszym poziomie ryzyka przyjętym przez EuroRAP, ale stanowią one tylko 4% długości sieci dróg krajowych.

Mapę ryzyka indywidualnego opracowano w oparciu o policyjne dane statystyczne. W badanym okresie (lata 2006-2008) na drogach krajowych w Polsce miało miejsce 12 586 wypadków z ofiarami śmiertelnymi lub ciężko rannymi, w których zginęło 5 815 osób, 10 882 osoby odniosły ciężkie obrażenia ciała, a wiele z nich pozostaje kalekami. Koszty materialne i społeczne tych wypadków wyniosły prawie 11 mld zł.

źródło:

nieoznakowane - 2009-11-28, 22:24

m3a, z tego co widzę, to najbezpieczniejsze są drogi polne i te 4 kolejności odśnieżania :hihi:: :hihi:: :hihi::
m3a - 2009-11-29, 14:29

nieoznakowane napisał/a:
m3a, z tego co widzę, to najbezpieczniejsze są drogi polne i te 4 kolejności odśnieżania :hihi:: :hihi:: :hihi::


Prezesie jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie, a w tej chwili nie zmieni się tego faktu chyba, że ktoś wsadzi palce do kontektu :mrgreen: może go popieści i przyniesie dobre wieści :-P

Hendrix89 - 2009-11-29, 16:33

m3a napisał/a:
może go popieści i przyniesie dobre wieści :-P


Mama kupi kredki... :mrgreen:

Janki - 2009-11-30, 21:16

Cytat:
eszcze nie tak dawno temu włoska Policja chwaliła się gdzie tylko się dało swoim pięknym Lamborghini. Niestety żywot tego pięknego samochodu właśnie dobiegło końca! Przed jadące poprawnie Lamborghini wjechał nagle wyjeżdżający z drogi podporządkowanej samochód. Zaskoczony policjant starał się jak mógł aby uniknąć kolizji. Niestety podczas manewru "ratującego", samochód zderzył się z innym samochodem i tym samym kolejne piękne Lamborghini odeszło z tego świata.

Wielka szoda! Każde skasowane Lamborghini, to jeden wspaniały samochód mniej na naszych europejskich drogach :/ Ciekawe czym teraz będzie się chwaliła włoska Policja ;)


http://motoholik.pl/post/...orghini-rozbite!.aspx

Jak widać nie tylko nasi potrafią rozbijać radiowozy :)

Hendrix89 - 2009-11-30, 21:31

:nene:: Nie śmiać się! Nasi kupią, wyklepią i będą nas prześladować... :scianka::
m3a - 2009-11-30, 23:46

Hendrix89 napisał/a:
:nene:: Nie śmiać się! Nasi kupią, wyklepią i będą nas prześladować... :scianka::

Ty lepiej nie wypowiadaj takich zdań ;-) bo jeszcze się sprawdzi, a wtedy to tylko stan naszych dróg może powstrzymać takie Lamborghini. :-P

Hendrix89 - 2009-12-01, 19:47

Spakojna. Pan Heniu z Wąchocka tak wyklepie bolida, że nawet pociąg go nie powstrzyma :baaan::
Ale na serio to chciałbym zobaczyć to auto po wszystkim :mrgreen:

Janki - 2009-12-01, 22:41

Hendrix89 napisał/a:
Spakojna. Pan Heniu z Wąchocka tak wyklepie bolida, że nawet pociąg go nie powstrzyma :baaan::


A skoro już jesteśmy przy klepaniu bolida, to warto zobaczyć co pan Juri z Petersburga wyćwiczył z Audi A3 ;)

http://autofoto.pl/blogs/...espodziank.aspx

A mówią, że to nasi wszystko potrafią...

m3a - 2009-12-02, 11:22

Strach się bać... komentarz jest zbędny :-P
Hendrix89 - 2009-12-02, 23:15

Ale fajnie mu wyszło :mrgreen:
A co do Lambo, to widziałem fotkę. Mistrzostwo. Ta A klasa stoi mu na dachu prawie, tak się wbił :-D Ale nie mam jak jej wrzucić teraz :mrgreen:

m3a - 2009-12-03, 11:41

Zobacz gdzie staną radary

Chociaż w większości przypadków fotoradary zamiast poprawiać bezpieczeństwo służą raczej do ratowania gminnych budżetów, są w Polsce miejsca, gdzie urządzeń tych używa się zgodnie z przeznaczeniem.

link

I tak powinno być zawsze :mrgreen:

m3a - 2009-12-03, 15:21

Skandal? Kursantka winna!

Sąd w Radzyniu Podlaskim ogłosił wyrok w głośnej sprawie wypadku z udziałem samochodu nauki jazdy, w którym zginęły dwie osoby.

http://motoryzacja.interi...a-winna,1406046

m3a - 2009-12-04, 20:09

Rewolucja w prawach jazdy?

PO chce, aby egzaminy na prawo jazdy odbywały się w większej niż dzisiaj sieci miast.

Proponuje zmianę ustawy Prawo o ruchu drogowym, aby egzaminy na kategorie A, A1, B i B1 przeprowadzać nie tylko - jak to jest obecnie - w miastach na prawach powiatu, ale we wszystkich miastach, w których rządzi prezydent.

Projekt noweli trafił w tym tygodniu do marszałka Sejmu. Wprowadza ona możliwość utworzenia oddziałów terenowych WORD (Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego) w każdym mieście, w którym organem wykonawczym jest prezydent (a nie burmistrz). Platforma szacuje, że na zmianach skorzysta około 4 milionów Polaków.

"Po wejściu w życie noweli egzaminy na prawo jazdy będzie można zdawać w ponad 30 nowych miastach. Dzisiaj jest tak, że egzaminować można w Sopocie, który ma 35 tysięcy mieszkańców, a nie można na przykład w Inowrocławiu, gdzie mieszka 80 tysięcy ludzi" - mówi poseł Krzysztof Brejza (PO), mieszkaniec Inowrocławia, który pracował nad projektem noweli.

Brejza ocenia, że zmiany mogłyby wejść w życie w ciągu najbliższym kilku miesięcy, najdalej za pół roku.

PO argumentuje, że miasta, w których funkcjonują dzisiaj ośrodki egzaminacyjne mają często mniej mieszkańców niż duże miasta bez praw powiatu.

"W obecnym stanie prawnym mogą funkcjonować ośrodki ruchu drogowego w miastach 40-tysięcznych o prawach powiatu. Egzaminy nie mogą być przeprowadzane w miastach często 70-80 tysięcznych dysponujących znacznie większym potencjałem i zapotrzebowaniem na przeprowadzanie egzaminów państwowych na prawo jazdy.

Status praw powiatu nie jest obiektywnym wyznacznikiem potencjału danego ośrodka miejskiego. Wyznacznikiem wielkości miasta o charakterze obiektywnym jest status prezydencki. Prawa powiatu bowiem wiążą się z tym, czy miasto w układzie 49 województw miało charakter stolicy województwa, czy też nie" - czytamy w uzasadnieniu ustawy.

O możliwości przeprowadzania egzaminów w nowych miastach decydować będzie sejmik województwa, ustawa nie obliguje zatem do tworzenia dodatkowych ośrodków egzaminacyjnych w miejscowościach, w których nie jest to potrzebne.

link

Mexicano3 - 2009-12-04, 20:31

Nie mogę się doczekać kiedy to wprowadzą... Na przykład takie Opole - SPARALIŻOWANE eLkami... Odetchniemy... ;)
Hendrix89 - 2009-12-04, 20:37

A ja uważam, że to dobrze, że zwiększą ilość ośrodków, bo to właśnie odciąży te obecne ośrodki w pewnym stopniu. Mam tylko nadzieję, że zmienią system szkolenia i karania już tych co zdobyli (odczepią się od prędkości, a dowalą się do rzeczy naprawdę niebezpiecznych). Bo jak muszę na odcinku 30 kilometrów wyprzedzić lewym pasem 20 aut, pobłyskać długimi na kolejne 30, lub wlec się za idiotą wyprzedzającym ciężarówkę z prędkością tej ciężarówki przez 2 kilometry na lewym pasie, to mnie nachodzi chęć, żeby samemu jeździć takim nieoznakowanym i dawać kary za blokowanie lewego pasa, utrudnianie innym jazdy, itp.
Mexicano3 - 2009-12-04, 20:46

Hendrix89 napisał/a:
samemu jeździć takim nieoznakowanym

no, no, Hendrix... Chcesz przejść na drugą stronę mocy? :P

Hendrix89 - 2009-12-04, 21:06

Z chęcią. I bym wszystkich blokujących ruch, nie patrzących w lusterka, nadużywających lewego pasa w tempie ślimaka, czy ścigające się TIR-y, które mając 2 pasy jadą na dwóch, mając 3 jadą na 3. Dobrze, że nie ma dróg o 5 pasach, bo by tych TIR-ów aż zabrakło do wyścigu. Zabierałbym dowody za pseudo ksenony oślepiające wszystkich, itp. Mandat by się sypał za mandatem. Bo to co się dzieje to tragedia istna. Oni łapią za przekroczenie prędkości. Niech zajmą się czymś przydatnym.
m3a - 2009-12-05, 10:59

Hendrix89, tak się zastanawiam czy czasem nie opętało Cię złooooo ;-) :?: A tak na serio to masz rację: powinni się odczepić od prędkości, a wziąć za bardziej pożyteczne rzeczy :-D
m3a - 2009-12-07, 12:48

Handlarz szczerze o autach z Niemiec

W odpowiedzi na artykuły, odsądzające handlarzy samochodów od czci i wiary, chciałbym zwrócić uwagę, że głównym zadaniem sprzedawcy jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom klienta, i to właśnie te oczekiwania w głównej mierze determinują większość podejmowanych przez nas kroków.

http://www.poboczem.pl/na...-milo,nId,64454

warto przeczytać :mrgreen:

m3a - 2009-12-07, 15:13

Oto pościg made in Poland!

W USA policjanci nie patyczkują się z kierowcami, którzy nie zatrzymają się do kontroli.

http://motoryzacja.interi...-poland,1407398

cobrad - 2009-12-07, 18:32

Oooo Hendrix weź mnie na zastępcę - ja będę wlepiać za nieustawione światła oślepiające normalnie z rozkoszą bez taryfy ulgowej achhhh marzenia :)
m3a - 2009-12-09, 11:15

Pojechali po całości :scianka::

Policjanci na "podwójnym gazie". Złapali ich koledzy

Powinni świecić przykładem, dawać wzór innym kierowcom. Tyle teorii. Policjanci zatrzymali dwóch swoich kolegów, którzy prowadzili samochody pod wpływem alkoholu. Jeden wpadł w Bielsku-Białej, drugi w Milówce na Żywiecczyźnie, gdzie spowodował wypadek.

Jeden z funkcjonariuszy, który prowadził samochód "na podwójnym gazie" ma 49 lat, pracuje w Bielsku-Białej. Został złapany po interwencji kobiety, która zwróciła uwagę, że samochód prowadzony przez niego zachowuje się dziwnie. Wezwała policję.
Po zatrzymaniu okazało się, że policjant ma ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Na szczęście nie spowodował wypadku.

Nietrzeźwy spowodował wypadek

Mniej szczęścia miał 23-letni mundurowy z komisariatu na Żywiecczyźnie. Podczas jazdy w jego samochodzie urwało się lewe przednie koło. Policjant zjechał na lewy pas ruchu i uderzył w citroena, który z kolei wjechał w peugeota. Ten ostatni uderzył w ogrodzenie. Kierująca citroenem doznała drobnych obrażeń ciała. Okazało się, że mężczyzna miał prawie pół promila alkoholu wydychanym powietrzu.

Jak poinformowała rzeczniczka bielskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzata Borkowska, śledztwa w tych sprawach zostały już wszczęte w prokuraturach w Cieszynie i Bielsku-Białej.

źródło

cobrad - 2009-12-11, 10:09

http://motoryzacja.interi...-polsce,1409326

załamka, takie coś będzie się szwendało po ulicach z zawrotną prędkością 45 km, za kierownicą będą 14-latkowie - czas powiększyć cmentarze , miejsc zabraknąć może.
Daję sobie głowę uciąć, że to przejdzie.

nieoznakowane - 2009-12-11, 13:10

cobrad, jest lepszy sposób niż powiększanie cmentarzy :-P kremacja a potem butelka 1l...
thadeusch - 2009-12-11, 13:13

cobrad napisał/a:
http://motoryzacja.interia.pl/samochody/premiery/news/auto-dla-14-latka-w-polsce,1409326

załamka, takie coś będzie się szwendało po ulicach z zawrotną prędkością 45 km, za kierownicą będą 14-latkowie - czas powiększyć cmentarze , miejsc zabraknąć może.
Daję sobie głowę uciąć, że to przejdzie.

w najprostszej wersji microcar m.go będzie kosztował 43 tys zł, a w najdroższej - aż 59 tys,Na szczęście niewielu go kupi :mysle:;

Hendrix89 - 2009-12-11, 13:49

Toż to prawie skuterek. :mrgreen:
PTR - 2009-12-11, 14:22

http://wp.tv/i,UFO-czy-ro...76076,klip.html
niezle

m3a - 2009-12-11, 14:58

Czyżby konkurencja :?: :-P

Nowy sposób na drogówkę!

Jakie samochody są absolutnie najszybsze? Wbrew obiegowej opinii nie są to wcale te w kolorze czerwonym, ani te, sygnowane logami takich marek, jak: Lamborghini, Porsche czy Ferrari.

W Polsce najszybsze samochody rozpoznać można po jednym szczególe - co najmniej pół metrowej antenie na dachu i wystającym z kabiny, przytrzaśniętym drzwiami, kablu. Niemal każdy, kto pokonuje kilkaset kilometrów dziennie po polskich drogach korzysta z CB radia. W przeciwnym razie już dawno straciłby prawo jazdy lub nerwy, stojąc w kilometrowych korkach.

Dzięki popularnemu kanałowi 19 kierowcy na bieżąco informują się o poczynaniach drogowców i policjantów. To pierwsza linia obrony przeciwko słynącej ze swej inwencji twórczej (polegającej np. na śmietnikowym maskowaniu fotoradarów) drogówce.

Niestety, od kiedy przepisy unijne zniosły obowiązek rejestrowania tego typu urządzeń nadawczo-odbiorczych, w CB wyposażyli się też kierowcy, których największym osiągnięciem w dziedzinie kultury osobistej jest sporadyczne mycie rąk po odejściu do pisuaru. Popularne "radyjko" stało się rajem dla chamów i prostaków, co w znaczny sposób ogranicza jego zastosowane przez osoby ceniące sobie spokój i czystość języka polskiego.

Okazuje się jednak, że i na to nasz pomysłowy naród znalazł w końcu sposób. Wśród użytkowników telefonów komórkowych coraz popularniejsze stają się bowiem aplikacje, które pozwalają korzystać z komórki podobnie, jak z radia CB.

Pomysł jest prosty - dostępna w internecie aplikacja pozwala przekształcić twoją komórkę w terminal, podobny do tego, jaki wykorzystują w swoich samochodach taksówkarze. Gdy na drodze natrafisz na patrol drogówki, fotoradar, roboty drogowe lub inne "utrudnienia" za pomocą dwóch przycisków możesz to zgłosić do centrali. System automatycznie rozpozna pozycję twojego samochodu i prześle informacje do będących w pobliżu użytkowników. Dzięki temu, gdy zbliżymy się do "przeszkody" na ok. 600 metrów telefon wyemituje głośne ostrzeżenie o niebezpieczeństwie.

Oczywiście są też wady. Informacje przesyłane są za pomocą bezprzewodowego łącza internetowego, więc korzystanie z aplikacji może nas trochę kosztować (na szczęście program przesyła minimalne ilości danych - trasa o długości 300 km to ok. 100 kb). Aby aplikacja mogła działać, musimy mieć w telefonie wbudowany odbiornik GPS. Jeśli nasz aparat nie posiada tego dodatku, niezbędne będzie zaopatrzenie się w odpowiednią "przystawkę", co podnosi koszty.

Korzystanie z bazy wiąże się też ze swego rodzaju abonamentem. W zależności od zdobytego zaufania (im więcej informacji wyślemy do bazy tym zaufanie do nas będzie większe) dostęp do centrali kosztować może od zera, do kilkudziesięciu zł miesięcznie (jeśli będziemy korzystać z systemu sporadycznie lub przesyłać fałszywe dane). Trzeba też pamiętać, że 600 metrów to odległość, która pozwala ustrzec się przyczajonego w śmietniku lub przykrytego siatką maskującą fotoradaru, ale nie daje zabezpieczenia przed laserowymi miernikami prędkości, w jakie wyposażona jest polska drogówka.

Te, obsługiwane przez policyjnych "snajperów", potrafią "wyjąć" nasze auto z odległości - przynajmniej teoretycznie - przeszło 1000 metrów. I właśnie z tego względu długość anteny od CB jest wprost proporcjonalna do średniej prędkości na trasie, a radio pozostaje jedyną pewną linią obrony dla pokrzywdzonych stanem naszych dróg kierowców. Trzeba jednak przyznać, że idea wykorzystania komórek w obronie przed polską drogową paranoją wydaje się słuszna. Można też przypuszczać, że operatorzy usługi szybko uporają się z tą "metrową" niedogodnością.

link:

cobrad - 2009-12-11, 22:47

O że chamów na radyjku jest od groma to fakt, ale w sumie czadami wolę tych co mięsem rzucą, niż takich np, rżących, gdaczących czy jak ostatnio jakiś "normalny" puszczał muzyczkę rodem z Bawarii.

A tu coś innego Panowie kochani:
http://polskalokalna.pl/w...szukasz,1410235

m3a - 2009-12-16, 17:22

Cytat:
CB używają buraki

Hej poboczem. I ja chciałabym włączyć się do dyskusji w sprawie coraz bardziej popularnego urządzenia jakim jest CB (dla niewtajemniczonych to skrót Citizen Band).

Otóż uważam, że z CB stało się to samo co z internetem. Trafił pod strzechy (dosłownie). Czyli trafił w ręce prymitywów, ludzi niewykształconych, głupich. Po prostu buraków.

Przed laty Internet miało niewielu Polaków. Korzystała z niego elita. Nie do pomyślenia były chamskie komentarze pod tekstami, wulgarne odzywki i tym podobne. To samo dotyczy Citizen Band. Kiedyś na kanale 19 panowała kultura. Nikt nie rzucał mięsem, nikt nikogo nie obrażał, mowy nie było o jakichkolwiek złośliwościach. Jak jest teraz - tak w Internecie jak i w przypadku CB - nikomu nie trzeba uświadamiać.

CB może teraz mieć każdy. I ma. Głównie wszelkiej maści cwaniaki i drogowi bandyci, którym "radyjko" służy jedynie do bezkarnego łamania przepisów ruchu drogowego.

Dlatego też apeluję o wprowadzanie zakazu używania tego sprzętu! Mam nadzieje, że czytelnicy Pobocza, zwłaszcza ci "normalni" podzielają moje spostrzeżenia i apel.

link

cobrad - 2009-12-18, 18:46

To juz chyba gdzieś było;) zakażmy wszystkiego :D
jaki frustrat musi coś takiego napisać?

Mexicano3 - 2009-12-18, 20:11

mało masz na świecie frustratów...? ;-) to tak zwana "własna interpretacja". Przeważnie przez osoby nie mające zbyt wielkiego pojęcia o sprawie ;)
cobrad - 2009-12-19, 11:54

Przychylam się do jednego ze stwierdzeń, że został zgnębiony na radyjku za jakąś własną głupotę i smaruje takie teksty.
m3a - 2009-12-19, 12:52

Widzisz coberco My umieszczając tutaj takie informacje możemy dojść wspólnymi siłami do bardzo konstruktywnych wniosków :-D A jakiś frustrat musi napisać, że: został zgnębiony na radyjku za jakąś własną głupotę i cały kraj musi wiedzieć o takim zajściu :-P
cobrad - 2009-12-19, 18:50

On cierpi na manię wielkości, to mu napisanie na forum nie dałoby takiej satysfakcji :D
nieoznakowane - 2009-12-19, 20:56

cystat.....

Stanisław Tym

24 listopada 2009

Felietonista "Polityki"

W "Milionerach", quizie TVN, do walki o jedynkę z sześcioma zerami
wystartował student piątego roku... chyba politechniki, ale to bez
znaczenia. Do miliona dochodzi się po dwunastu schodkach, a ten pierwszy za
500 zł to schodek zabawa. W takiej właśnie poetyce pytanie dostał student: w
co zazwyczaj bywa wyposażony imbryk? Czy jest to: a - igła magnetyczna, b -
datownik, c - gwizdek, d - pompka rowerowa.

Młody polski inteligent się zadumał. O! - pomyślałem - ma poczucie humoru.
Będzie miło. Ale po dłuższej chwili okazało się, że to tylko brak wiedzy o
życiu. Student poprosił o koło ratunkowe, wybrał pomoc publiczności, której
ponad 80 proc. wskazało gwizdek. Student skorzystał z podpowiedzi i ku swemu
zdumieniu wygrał 500 zł.

W tym momencie Hubert Urbański przerwał grę, bo kończył się czas programu. W
następnej edycji nasz student dostanie pytanie za 1000 zł i być może - z
drugim kołem ratunkowym - wygra i dojdzie do pytania za 2 tys. Może być ono
podchwytliwe, na przykład: Jak miał na imię główny bohater poematu Adama
Mickiewicza "Pan Tadeusz"? Student weźmie trzecie koło ratunkowe i wygra 2
tys. Więcej nie wygra, bo mu kół zabraknie. Potem skończy studia i zacznie
pracować, i może któregoś dnia nagle jakiś błysk - pomysł, wynalazek, jakaś
nisza, a w niszy perła! I nie jeden milion dostanie, tylko dwieście. Bardzo
mu tego życzę, by został właścicielem drużyny piłkarskiej, bo zwierzył się
nam wszystkim z tego marzenia. Potknięcie na starcie może zaowocować
wielkimi zwycięstwami, gdy się wyciągnie z potknięcia właściwe wnioski.

Trudniej znacznie mają ci, którzy nigdy się nie potknęli, bo są zbyt
inteligentni, mądrzy i odpowiedzialni. Czy są tacy? Oczywiście, że są. "Jest
taka partia!" - że zacytuję... no kogo? Nieważne, ważne, że jest. I władzy
nie sprawuje, a wie, że powinna, bo władzę trzyma teraz "leniwy, próżny i
zaborczy" i "najłatwiej byłoby powiedzieć, że dzięki mediom". Prawo i
Sprawiedliwość wszystko to widzi i spokojnie robi swoje. ZPP - taki jest
skrót. Mnie zawsze się kojarzył z powołanym przez Stalina w 1943 r.
Związkiem Patriotów Polskich. Mieli oni, pod wodzą Wandy Wasilewskiej,
wprowadzić komunizm do Polski. I wprowadzili. Podobno Wasilewska powiedziała
Stalinowi, że nazwa nie jest dobra, bo Polacy nie lubią samych siebie
nazywać patriotami. To polubią - odparł Józef Wissarionowicz i miał rację.
Niektórzy bardzo nawet polubili. Dzisiejsi patrioci z PiS założyli nowy i
inny ZPP - Zespół Pracy Państwowej. Zespół wespół, by żądz moc móc wzmóc -
że przypomnę Jeremiego Przyborę. W tym przypadku żądzą jest rządzić.
Jarosław Kaczyński już dawno powiedział, że interesuje go władza. Ponieważ
tak się składa, że wielu z nas władza Kaczyńskiego nie interesuje, więc
kilka słów komentarza, co by nas czekało, gdyby marzenie szefa PiS się
spełniło. Mówią członkowie zespołu. Krzysztof Jurgiel zapowiada
"horyzontalny projekt rozwoju małych miast". Posłanka Natalli-Świat
wprowadzi "sterowność gospodarczą dzięki kotwicom finansowym". Mam
niewielkie doświadczenie w pływaniu jachtem po morzu, więc zapewniam panią
poseł, że uzyskiwanie sterowności, gdy się stoi na kotwicy, kupy się nie
trzyma. Aby sterować, trzeba płynąć. "Chcemy być pierwszą ekipą, która
będzie naprawdę w stu procentach przygotowana do rządzenia" - powiedział
prezes PiS. Brawo! Nareszcie wiemy, dlaczego padł z całym rządem dwa lata
temu.

Z wypowiedzi posłanki Gęsickiej o budowie międzykontynentalnego lotniska
oraz Gosiewskiego o "rzetelnej odpowiedzialności, bo każde spotkanie będzie
odnotowane w Internecie" wnoszę, że Kaczyński nawiązuje nowym ZPP do tego
sprzed 66 lat i do leninowskiej myśli, że kucharki mogą rządzić państwem.
Dlatego w następną niedzielę, 29 listopada, zdecydowanie obstawiam sukces
studenta, a nie pomysł Gęsickiej i Gosiewskiego urządzenia kopalni antracytu
na Kujawach. Podzespół Gę-Go jeszcze na taki pomysł nie wpadł, ale jestem
spokojny, że wpadnie.

cobrad - 2009-12-20, 16:05

:hihi:: :hihi:: :hihi::
Normalnie bomba :)

m3a - 2009-12-22, 16:09

Cytat:
Najgorzej będzie w 2011 i 2012 roku

Do tej pory pieniądze z winiet trafiające do państwowej kasy starczały z nawiązką na opłacenie firm zarządzających autostradami - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

W tym roku sytuacja zmieniła się radykalnie: rząd zbierze z winiet kupowanych przez firmy transportowe 800 mln zł, a koncesjonariuszom, czyli Staleksportowi Autostrada Małopolska, Autostradzie Wielkopolskiej SA i Gdańsk Transport Company, będzie musiał zapłacić aż 1,4 mld zł. Brakujące miliony wyłoży budżet.

Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury przyznają, że w tym roku sytuacja dla państwa jest zła. Problem jednak w tym, że dopłacać trzeba nie tylko w tym roku. Według wyliczeń "DGP", najgorzej będzie w 2011 i 2012 r.: budżet dopłaci koncesjonariuszom 1,4-1,6 mld zł rocznie.

Żeby zmniejszyć straty, Ministerstwo Infrastruktury zamierza w przyszłym roku zwiększyć opłaty za winiety. Zaczęło też renegocjować umowy z koncesjonariuszami."Dziennik Gazeta Prawna": Rząd przepłaca za utrzymanie autostrad.

link

PTR - 2009-12-22, 17:35

m3a napisał/a:
Cytat:
Najgorzej będzie w 2011 i 2012 roku

Do tej pory pieniądze z winiet trafiające do państwowej kasy starczały z nawiązką na opłacenie firm zarządzających autostradami - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".


Donaldowskie pajace musza wytrzymac do wyborow a potem nawet i potop...

m3a - 2009-12-23, 10:54

Cytat:
Super pociągi zamiast autostrad

Z PRĘDKOŚCIĄ 160 KM/H PRZEZ KRAJ

Do 2020 roku przez Polskę śmigać będą pociągi z prędkością 160 km/h. Mają połączyć 12 największych miast w Polsce. Zamiast na autostrady, po 2012 roku rząd zacznie stawiać na rozwój kolei - donosi w środę dziennik "Polska".

Choć w kraju jest w tej chwili 19 tys. km torów, to zaledwie 700-800 km jest przystosowanych do obsługi szybkich pociągów. Do 2015 roku liczba ta ma się zwiększyć o dodatkowe 1,5 tys. kilometrów.

Pomysły związane z koleją popiera też Unia Europejska. W latach 2014-2020 będzie we wspólnocie obowiązywać nowa perspektywa finansowa i wszystko wskazuje na to, że znacznie łatwiej będzie uzyskać środki na rozwój kolei, niż autostrad.

Europa już wie

- Warto pamiętać, że nowoczesny pociąg jest efektywniejszym środkiem transportu, niż samochód - powiedział "Polsce" prof. Piotr Korcelli z PAN, szef zespołu opracowującego "Koncepcję przestrzennego zagospodarowania kraju do roku 2033".

Wie to już Zachodnia i Północna Europa. Zbudowany przed 15 laty pod kanałem La Manche tunel umożliwił połączenie kolejowe Paryżu z Londynem. Związek stał się tak bliski, że zaczęto mówić o duopolis, a gdy pod koniec ubiegłego tygodnia wysiadło połączenie, zapanował chaos.

Z francuskiej stolicy do Brukseli też prawie nikt nie lata, bo połączenia są szybsze, tańsze, a stacje kolejowe (w przeciwieństwie do lotnisk) znajdują się w centrach miast.

Dlatego pomysł szybkich połączeń kolejowych zamierzają realizować inni. Ostatnio umowę na ten temat podpisały Hiszpania i Portugalia. Za trzy lata 500-kilometrową trasę Lizbona-Madryt będzie można przebyć w trzy godziny. Na torach.

Polska droga po torach

W wagonach maja przemieszczać się także Polacy. Zgodnie z zapowiedziami do 2020 roku szybciej będzie można dotrzeć do miasta wojewódzkiego. W tej chwili w godzinę może to zrobić zaledwie 3 na 5 Polaków. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego twierdzi, że liczba ta zwiększy się w ciągu najbliższych 10 lat o 15 proc.

- Główna etap budowy autostrad właściwie zakończyliśmy, w tym sensie, że ogłosiliśmy wszystkie przetargi na ich budowę. Teraz nadszedł czas na kolej - powiedział Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Rozwój kolei jest dobrym pomysłem, przyznają eksperci, ale zwracają uwagę, że nie można dopuścić do sytuacji, gdy rozwój kolei zahamuje rozwój autostrad. - Oba środki transportu mają inne zastosowanie i świetnie się uzupełniają, a nie wykluczają - ocenił prof. Grzegorz Węcławowicz w rozmowie z "Polską".

żródło

m3a - 2009-12-24, 11:33

Cytat:
Dużo zarabiasz? Dostaniesz duży mandat

Zamiast taryfikatora, kierowców czeka mandat uzależniony od ich zarobków. Oto nowe plany na karanie kierowców według jednego z posłów Platformy Obywatelskiej - pisze Dziennik. Sprawa jest zaawansowana. Nowe prawo może obowiązywać już za rok.

Pomysł posła Henryka Siedlaczka trafił już do resortu spraw wewnętrznych. Jeśli ministerstwo zgodzi się na projekt posła, to zacznie on pisać ustawę, byśmy płacili tak jak w Finlandii. Mandat będzie zależał od wysokości dochodów zgłoszonych w urzędzie skarbowym.

Parlamentarzysta chce, by policjant wypisywał mandat i przyznawał punkty. Potem wyśle informacje do fiskusa, a ten zdecyduje ile nas będzie kosztowało dane wykroczenie. To oznacza, że przekroczenie prędkości może być o wiele droższe niż teraz. Drogowi piraci zbankrutują?

miejsce

nieoznakowane - 2009-12-24, 14:47

m3a, to tylko uwydatnia do czego zmierza nasze Państwo, oskubać ile się da.... :-(
m3a - 2009-12-24, 16:21

Widzisz Prezesie, przeglądając sieć można z niej wyłowić wiele informacji, które z każdym dniem bardziej fundamentują mnie w przekonaniu, że właśnie tak jest i do niczego dobrego to nie prowadzi... :-(
Hendrix89 - 2009-12-24, 17:13

No wiecie, za coś rząd musi się utrzymać. I musi za coś przekręty finansować. I musi za coś odprawy kolesiom na stanowiskach dać. Tu nie ma tak łatwo.
m3a - 2009-12-24, 18:24

Hendrix89 napisał/a:
I musi za coś odprawy kolesiom na stanowiskach dać. Tu nie ma tak łatwo.


Tu jest Polska, tu się...*
a) ...
b) ...
c) ...
d) ...

(*) - wybierz jedną z opcji i sam/a odpowiedz sobie na to pytanie) :-P

cobrad - 2009-12-24, 19:56

e) stąd się sp...la :D
nie inaczej

Dishman - 2009-12-24, 21:28

Super pociągi zamiast autostrad
No i dobrze. 160 km/h to nie jest nie wiadomo jaka prędkość. Obecnie z Siedlec do Warszawy po wyremontowanych torach jeżdżą pociągi nowego typu Flirt, szwajcarskiej firmy Stadler. Typowe pociągi podmiejskie, ale osiągają momentami 130 km/h. Zdecydowanie szybciej też się rozpędzają.

Szybkie połączenia w Warszawie, parkingi obok stacji metra, kilka linii metra i szybkie pociągi klimatyzowane i bez opóźnień, oraz wyremontowane dworce i można śmiało jeździć.

Co najmniej dziwi mnie tylko stwierdzenie, że nad autostradami nie trzeba już tak pracować... . Hmm... to aż tak dużo tych autostrad mamy? Jeżeli nie autostrady, to drogi ekspresowe powinny połączyć przynajmniej z 30 dawnych miast wojewódzkich. Wtedy można mówić, że ok, już drogi mamy z grubsza załatwione.

Dużo zarabiasz? Dostaniesz duży mandat
Słusznie. Można dawać wysokie mandaty po 500 zł, ale co to jest dla bogatego kolesia 500 zł? Kara musi wystraszać i skłonić do refleksji. Jeżeli ktoś ma dochody miesięczne rzędu 20 tys. zł, to żeby odczuł mandat to musiałby dostać z 7 tys. zł mandatu. A tak, to on więcej na buty wydaje, niż 500 zł mandatu.

nieoznakowane - 2009-12-24, 21:37

Dishman, no ale
Dishman napisał/a:
Dużo zarabiasz? Dostaniesz duży mandat

nie jest to zgodne z konstytucją, ponieważ w/g tego przepisu mamy równych i równiejszych..

Hendrix89 - 2009-12-24, 23:58

A co jak zrobię taki myk, że wszystko będzie oficjalnie na matkę/babcię/żonę, czy wujka w Stanach, a sam nie będę miał dochodów? :mrgreen:
Podskoczą? :-)
A i a propos kolei, to TIR-y na TOR-y, czy jak to było w tym haśle.

cobrad - 2009-12-25, 17:54

To mamusia/babunia/ żonka czyu wujek się ucieszą - Ty uważaj, takie przepisanie czasami puszcza człowieka z torbami za sprawą osób, na które poszło ;)
Hendrix89 - 2009-12-25, 20:28

Ufam mojej rodzinie :nono:;
Nie wiem czemu rodzina mnie nie ufa :-D
Twierdzą, że każdego chcę oszwabić, a już szczególnie ich... :roll:
I ja się za to w końcu obrażę :stopp:;

roger110 - 2009-12-26, 19:22

Nie realne , ale mandat w wysokości np. 5% dochodu .zarabiasz 500 płacisz 25 , zarabiasz 5000 płacisz 250 . Jak podatek .( I tak uważam ,że powinien być liniowy)
cobrad - 2009-12-26, 19:58

Taaa i temu co zarabia te 5 koła naprawdę coś się stanie, nawet nie zauważy tych 250.
roger110 - 2009-12-26, 20:16

Wiesz to tylko przykład , może nie 5 a 30 % Zresztą nie sądze ,żeby karanie było lekarstwem , tak długo jak nie zmienimy swojego podejścia i nastawienia , kary nic nie pomogą .
Takie moje skromne zdanie.

Hendrix89 - 2009-12-26, 20:24

I przede wszystkim infrastruktura. Ja jak postoję pół godziny w korku, to potem przekraczam o 100 i więcej % byle się wyrobić na czas. Gdy nie muszę nic nadrabiać, bo jest cacy dróżka, to też się nie muszę tak śpieszyć.
roger110 - 2009-12-26, 20:27

Hendrix89 napisał/a:
Ja jak postoję pół godziny w korku,
A i faktem jest ,że 1/2 h. to nie tak źle , ale potem szlag trafia człowieka , tu tez masz rację.
m3a - 2009-12-26, 20:31

Cytat:
Nauczyciele uliczni

Niestety nasze realia uliczne są takie jakie są a kierowcy są… (zgadliście) tacy jacy są. Tym razem chciałem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi nauczycieli na naszych drogach. (*)


Problem ponownie dotyczy poruszania się lewym pasem. Jak zapewne każdy z Was miał okazję się przekonać na własnej skórze często na drodze dwu jezdniowej o dwóch pasach ruchu w tym samym kierunku, spotykamy tzw. (gwara CB-radio) "Maruderów". Są to kierowcy, którzy rozpoczynając proces wyprzedzania wdrażają specjalną procedurę.

1. Sprawdzić, czy zmiana pasa ruchu nie utrudni poruszania się innym "szybszym" pojazdom poruszającym się za nami. - (Niestety ten punkt jest nagminnie omijany)

2. Włączyć lewy kierunkowskaz - (Z tym również bywa różnie)

3. Oburącz skręcić kierownicę w kierunku lewym (lub w przypadku niektórych w to drugie prawo)

4. Powoli zmieniać pas ruchu nie wciskając pedału gazu

5. Czekać aż wyprzedzany przez nas pojazd zredukuje prędkość tak abyśmy mogli spokojnie zakończyć manewr wyprzedzania nie dodając gazu - (zaoszczędzimy drogocenne paliwo ;-)

6. Po osiągnięciu bezpiecznej odległości (1 km) od wyprzedzanego pojazdu włączamy prawy kierunkowskaz - (to drugie lewo)

7. I spokojnie skręcamy aby zająć prawy pas ruchu jednocześnie puszczając nogę z gazu aby samochód wyprzedzany zmusić do redukcji prędkości.

Otóż ci właśnie kierowcy są często nauczani przez szybsze pojazdy. Odbywa się to poprzez włączanie lewego kierunkowskazu (dla mnie najbardziej "humanitarny" sposób), pulsowanie światłami drogowymi z jednoczesnym wymachiwaniem ręką lub charakterystycznym odgięciem środkowego palca dłoni i w końcu wyprzedzeniem owego pojazdu prawą stroną zakończone gwałtownym powrotem na lewo tuż przed maską marudera z jednoczesnym gwałtownym hamowaniem.

Ostatnio (droga Katowice - Warszawa) zaobserwowałem nowy system - wyprzedzenie prawą sprawny przeskok na lewą dogonienie najbliższego TIR-a i zrównanie się z nim przez okres 5 km tak aby "maruda" został zmuszony do redukcji swojej prędkości.

I cóż…. wypada mi niestety w tym momencie powiedzieć, że w większości zaobserwowanych przypadków to działa. Oczywiście pomijam gwałtowne zajeżdżanie jak również oślepianie światłami drogowymi, ale duża część kierowców od słynnej procedury po takich akcjach potulnie porusza się prawym pasem.

Nie chcę jednak oceniać czy postępowanie to wobec "maruderów" jest właściwe, czy też nie. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że takie blokowanie (z gwałtownym hamowaniem) jak również powolna jazda na równi z Tir-em być może uczy czegoś "proceduralnych kierowców" jednak negatywnie wpływa na nerwy innych niewinnych, którzy mają pech poruszając się bezpośrednio za "marudą".

Jeżeli nie jesteśmy się w stanie powstrzymać od pokazania tym kierowcom jak "powinno się jeździć" może warto pomyśleć czy nasza nauka nie spowoduje utrudnienia lub zagrożenia w stosunku do pozostałych uczestników drogi.

List od czytelnika

Na filmie wyścig tirów.

link

Hendrix89 - 2009-12-26, 20:31

Nie no pół godziny to jest przykład jak mi się kumuluje stanie w korkach na 15 km odcinku drogi. W sumie jest to argument za tymi pociągami i komunikacją miejską, ale oprócz infrastruktury drogowej, a nie zamiast, jak np.: w Katowicach pozwężali drogę robiąc przystanki tramwajowe, robiąc dodatkowo gardła na światłach.
roger110 - 2009-12-26, 20:37

Hendrix89 napisał/a:
w Katowicach pozwężali drogę robiąc przystanki tramwajowe, robiąc dodatkowo gardła na światłach
Za to w Łodzi planując remonty , pozwężali wszystkie przelotówki północ-południe , a w zeszłym roku wszystkie wschód-zachód , to jest polityka.
Hendrix89 - 2009-12-26, 21:14

By żyło się lepiej! Wszystkim! Mającym immunitet i transport rządowy!
roger110 - 2009-12-26, 21:47

Dokładnie , wracaliśmy ze zlotu klubowego we wrześniu , przez Cz-we , nie dość , ,że ludzi od gwinta , to jeszcze paraliż drogowy , bo cała kolumna prezydencka wracała do Wa-wy ponad godzinę miasto stało , a przejazd kolumny moment , chyba nawet Turbodymomena zawstydzili :-P ale korki , niesamowite , mówię Wam cyrk był straszny.
Hendrix89 - 2009-12-26, 23:34

Oni mają immunitety, transport, przywileje, to utrudniają nam życie. Zapominają jednak o jednym. Za kilka lat stracą te stołki. I co zrobią? Będą przeklinać własną głupotę.
cobrad - 2009-12-27, 09:38

Nie przesadzajcie panowie, że kary nie nauczą. Na bydło w naszym kraju jest tylko jedna metoda: przejechać im się po kieszeni i basta. Tylko nie jakieś nędzne grosze, tylko spora sumka. Zlikwidować punkty , dowalić większe mandaty i od razu zaczną cwaniaki myśleć -- jak jednemu z drugim zabiorą połowę wypłaty na początku miesiąca, od razu będzie wiedział jak się jeździ.
m3a - 2009-12-27, 10:40

cobrad, i to już jest jakieś konkretne podejście do sprawy :-) Likwidacja punktów ma o wiele większy sens właśnie w przypadku zastąpienia ich takimi mandatami.
Dishman - 2009-12-27, 11:33

nieoznakowane napisał/a:
nie jest to zgodne z konstytucją, ponieważ w/g tego przepisu mamy równych i równiejszych..

roger110 napisał/a:
Nie realne , ale mandat w wysokości np. 5% dochodu .zarabiasz 500 płacisz 25 , zarabiasz 5000 płacisz 250 . Jak podatek .( I tak uważam ,że powinien być liniowy)

A płacenie różnego podatku (bo jest procentowy) też jest niezgodny z Konstytucją?
Równość polega na tym, że takie same stawki są dla każdego. Nie byłoby równości gdyby np. kobiety płaciły 200 zł mandatu, a mężczyźni 500 zł. Możemy ustalić stawki kwotowe, takie jak są teraz, albo procentowe. Ważne jest aby procenty były jednakowe dla wszystkich, albo kwoty.

Czy kara nic nie da? A to sam na tym forum podawałem kiedyś wykaz kar za przekraczanie prędkości w Szwajcarii i ktoś dodał, że zaobserwował, że Szwajcarzy u siebie jeżdżą spokojnie, bo boją się kar, a w Austrii i w Niemczech już nie.

Oczywiście, że się zgadzam, że najpierw drogi, a przynajmniej poprawne oznakowanie dróg, później mandaty. Tylko czy na zachodzie nie ma korków? Są i to jeszcze większe niż u nas.

roger110 - 2009-12-27, 12:56

cobrad napisał/a:
przejechać im się po kieszeni i basta. Tylko nie jakieś nędzne grosze, tylko spora sumka.
W/g mnie to tylko pół prawdy , sporo osób pracuje na pół etatu czy na najniższą stawkę , komornik ,może Mu wtedy skoczyć, jak wyobrażacie sobie ściągalność tak wysokich mandatów . A jeśli zarabia dużo , to i zapłaci wysoki mandat i będzie się śmiał . Sądzę ,że przy takim rozwiązaniu dotknie to tylko najmniej zarabiających.
Hendrix89 - 2009-12-27, 13:08

A ja ciągle swoje. Będzie infrastruktura, która pozwoli z Zakopanego do Szczecina dojechać w 10 godzin, nie przekraczając i nie wyprzedzając 100 TiRów, to sobie mogą robić kary jakie chcą, bo i tak mało kto będzie przekraczał. Jeżeli ja z Sosnowca do Mayrhofen (oczywiście, że zapieprzałem jak głupi, ale była autostrada w Niemczech, Austrii i super droga w Czechach, a w korku stało się tylko w Polsce i chwilę w kilku miastach czeskich się stało i trochę pod Wiedniem) jadę 7 godzin, a z tego samego Sosnowca do Sanoka jadę 6 godzin (od domu do Krakowa 25 minut, jakieś 80 kilometrów, obwodnicę Pilzna też moment przeleciałem, a resztę stałem, to na remontach, to dlatego, że jakiś idiota wymyślił sobie wysepki, żeby nie wyprzedzać i się pół godziny człowiek wlecze za traktorem :scianka:: ), to coś tu nie halo. Na uczelnię, którą mam pod nosem jadę pół godziny (17 kilometrów!) to to jest kur*a (nie bluzgenroom, to z gwiazdką, a wiecie, że za słowo ch*j mam bana na pisanie na forum naszej klasy? :scianka:: ) wracając, to jest to kur*a jakaś paranoja normalna.
Także nie ma co tu porównywać Szwajcarii do nas. Przypominam sobie, że jak jechałem do Szwajcarii na narty (okolice Davos, i te sprawy) to jakoś nie było problemu. Jechało się może wolno, ale ruch szedł perfekcyjnie. Może wszędzie było te 70 km/h, ale drogi były idealne, czyste, równe, a korki w miastach? Nie, tam nie ma korków, przynajmniej ja nie trafiłem na żaden zator. Z resztą Szwajcarzy moim zdaniem raczej się nie spieszą. Może młodzi, ale większość Szwajcarów, raczej ceni siebie i raczej nie wydaje mi się, żeby zbyt byli zestresowani. Inna kultura, inne społeczeństwo. Tak samo w Szwecji, tam za drugie, czy trzecie przewinienie prawko zabierają, ale w praktyce nie ma po co. Jak gadałem z kilkoma Szwedami, czy ludźmi mającymi tam rodzinę, to ci ludzie mają wyj*bane na wszystko. Poza cenami. Potrafią jechać 50 kilometrów, wydać na paliwo X kasy, bo mają kupon na darmowe piwo w danym markecie, w tej miejscowości i kupują tylko tyle tego piwa ile im potrzeba, nieraz dokładając do interesu. W Niemczech jechałem za Audi S4 Szwedzkim, włączył się na autostradzie do ruchu od 20 z pasa włączeniowego do 100 km/h poszedł jak rakieta i ku mojemu zdziwieniu jechał już dalej tylko te 100 km/h. Pewnie, że mógł jechać tak jak ja, przyzwyczajony, że jak się jest na autostradzie, to już się gna ile fabryka dała, ale widać, mu się nie spieszyło, mając chyba dużo dłuższą drogę niż ja. Także, czy to ważne są przepisy i mandaty? Tylko w małej części.
1. Infrastruktura
2. Edukacja
3. Podniesienie się statusu majątkowego
4. Samospełnienie się zawodowe ludzi
itp.

Hendrix89 - 2009-12-27, 13:12

roger110 napisał/a:
cobrad napisał/a:
przejechać im się po kieszeni i basta. Tylko nie jakieś nędzne grosze, tylko spora sumka.
W/g mnie to tylko pół prawdy , sporo osób pracuje na pół etatu czy na najniższą stawkę , komornik ,może Mu wtedy skoczyć, jak wyobrażacie sobie ściągalność tak wysokich mandatów . A jeśli zarabia dużo , to i zapłaci wysoki mandat i będzie się śmiał . Sądzę ,że przy takim rozwiązaniu dotknie to tylko najmniej zarabiających.


Nie dotknie ;-)
Już Hitler się zachwycał nad geniuszem Polaków w kombinowaniu ;-)
A socjologowie twierdzą, że my od zawsze mamy kombinowanie we krwi, a zabory to było szczyt możliwości ludzi w kombinowaniu :mrgreen: :mrgreen:

sorry, że w dwóch, ale nie chcę rozmyć wątku wypowiedzi

m3a - 2009-12-27, 16:47

Hendrix89, jak ja Ciebie tak posłucham (poczytam) to mam wrażenie (pozytywne:), że Ty to zostaniesz jakimś filozofem :mrgreen:
Hendrix89 - 2009-12-27, 17:34

Tia, 100 dróg, którą wybrać :mrgreen:
Kariera naukowa, filozofia, biznes, showbiznes, alkoholizm... A może połączę :mrgreen:
Cele mam 3
Posiadanie dóbr luksusowych (nie, nie kasy :-) a rzeczy pięknych i dobrych)
Posłuch i szacunek
Brylowanie na salonach, w których się otaczam ;-)
Tak przepełnia mnie pycha... :roll: :roll:

roger110 - 2009-12-27, 18:50

Hendrix89, "...........Jesteś idolem , wielbi Cię tłum.......... "
Juz Cię lubię ;-)

cobrad - 2009-12-27, 19:53

Panowie, to tylko część góry lodowej, popytajcie po znajomych, przypadkowych przechodniach, nie po kulczykowych klonach - zresztą jak takim zabiorą też będą jęczeć, bo im więcej się ma tym więcej chce się jeszcze mieć. Póki co bardziej realne są takie kary niż poprawa stanu dróg - ja w garbate aniołki nie wierzę. Jakoś im to idzie jak krew z nosa.
Wychodzę z założenia, że kara musi być, sorry Winnetou robisz coś musisz sie liczyć z konsekwencjami, a nie zwalać na stan dróg i niemożność przejechania w krótszym czasie bo coś tam.
Jakiś czas temu w Warszawie był zastępca Obamy, zorganizowali mu przejazd miasteczkiem w samym środku szczytu komunikacyjnego, byłam tam 450 metrów przejechałam w 45 minuty, czy to mnie miało upoważniać do pociśnięcia po mieście z szaloną prędkością bo dawno mnie już tam miało nie być? Gdyby mnie złapali to co miałam mówić, że to wina zablokowania połowy najważniejszych dróg? najbiedniejsi nie jeżdżą autkami bo ich nie stać na utrzymanie typu paliwo - wbrew pozorom nie żyje się nam lepiej wcale.
A nawet jeśli ich nie dotknie to jednak znajdzie się więcej pieniędzy na te drogi bo z tego mogłoby iść. I nie mandat 500 tylko 1000 , 2000 i więcej i od razu się w łebkach rozjaśni niektórym. Bo cisną nie tylko najbogatsi.

m3a - 2009-12-27, 19:53

Całe Forum tańczy, całe Forum śpiewa :baaan::
Bo Hendrix89, ludzi rozgrzewa
Rozgrzewa (jak metal) do białej gorączki :zar::
Wszyscy razem w górę rączki :baaan::

i wszyscy yeahhhhhhh...

roger110 - 2009-12-27, 20:13

Hendrix89, i nie ma lepszych ludzi ....... sensownie gada
roger110 - 2009-12-27, 20:16

cobrad, nie jeżdźą?? autkami .................. wątpię , jeżdzą i to nie najgorszymi
Hendrix89 - 2009-12-27, 23:28

Cieszyć mi się nie wypada, bo mam z 2 promile i nie wiem w co naciskam ;-)
Ale nie zgadzam się, że najbiedniejsi nie jeżdżą. Będzie jeździć autem za 500 złotych, będzie lał różnego rodzaju rozpuszczalniki i etery, byle dojechać do celu. I jak będzie potrzeba to i przekroczy, bo musi dojechać na czas. Nie wiem w jakiej sytuacji byłaś wtedy w Warszawie. Czy musiałaś być za 5 minut, czy miałaś 2 dni na dojechanie. Muszę zanegować Twoją wypowiedź. Z całym szacunkiem oczywiście, bo Cię lubię. Niestety, Twoje słowa, że:
Cytat:
Jakiś czas temu w Warszawie był zastępca Obamy, zorganizowali mu przejazd miasteczkiem w samym środku szczytu komunikacyjnego, byłam tam 450 metrów przejechałam w 45 minuty, czy to mnie miało upoważniać do pociśnięcia po mieście z szaloną prędkością bo dawno mnie już tam miało nie być?
Wyobraź sobie, że masz 2 termin egzaminu na studiach, następnego terminu mieć nie będziesz, a warunek zależy od szczęścia (miałem taką sytuację, że był atak zimy na przełomie wrzesień/październik, tylko na egzamin już komisyjny jechałem) i co poradzisz? Masz 10 km i już jesteś spóźniona. Jedziesz normalnie, czy dociskasz na maxa? Albo masz rozprawę w sądzie, a niestety zwolnienia od biegłego nie dostaniesz z powodu korku. Na naszych drogach, to i świętego trafi szlag i diabli wezmą. Co powiesz, jeżeli od tych 10 minut będą zależeć kontrakt życia, czy decydująca sytuacja, w której spóźnić się nie można? Odpowiedz mi jedno. Czy Wtedy będziesz jechać 50 km/h nie łamiąc żadnego przepisu, czy wdepniesz, żeby być za chwilę, czy jedziesz przepisowo, wiedząc, że jedziesz po nic? Tylko to jedno jest ważne. Ta odpowiedź na to pytanie. Ja odpowiadam: Jadę 200 w zabudowanym, wjeżdżam na żółtym i wyprzedzam na ciągłej. Niech każdy z nas odpowie sobie na to pytanie w głębi, bo znam odpowiedź i bez tego.

Jeżeli średnio rozumiecie, to przepraszam, ale mam banię i to porządną.

cobrad - 2009-12-28, 16:08

roger110 napisał/a:
cobrad, nie jeżdźą?? autkami .................. wątpię , jeżdzą i to nie najgorszymi

Spotkałeś kiedyś naprawdę biednego człowieka, czy tylko przyjmujesz za dobrą monetę stwierdzenia wszystkich wkoło, że bieda? Bo ja znam osobiście, pierwsze co sprzedali aby mieć co dziecku dać do jedzenie to wcale nie najmłodsze auto. Więc nie p...l mi tu.

Hendrix wiesz nie od dzisiaj są roboty drogowe, nie od dzisiaj zima i nie od dzisiaj wypadki , więc po prostu ....wychodzę wcześniej, jeśli wiem, że jadę w bardzo ważnym celu. Proste i skuteczne, bo wolę chwilę poczekać jeśli przejazd będzie normalny niż się spóźnić. Wtedy i cisnąć nie muszę i nerwów nie mam, że coś tam gdzieś tam. No i jeszcze jedno: zazwyczaj jest tak, że masz kilka ważnych spraw jednego dnia, niestety trzeba się zastanowić co ważniejsze i do tego dostosowywać plan działania, nie da się być jednocześnie na trzech weselach.
Też Cię lubię , więc nie traktuj tej wypowiedzi jako ataku.
kwestia obserwacji naszego narodu chociażby na pracownikach: jak nie pociśniesz po kieszeni to się matoł nie nauczy. Stara prawda.
Dzisiaj specjalnie spytałam kogoś, kto wiecznie się spieszy i z reguły jedzie jak jedzie, czy źle myślę. Zastanowił się i przyznał rację: dla narodu, który własną matkę sprzedałby czasami za 10 zł taka kara jest najlepsza. Bo o karach zaczęliśmy a nie o spieszeniu się :).

roger110 - 2009-12-28, 16:34

cobrad napisał/a:
Spotkałeś kiedyś naprawdę biednego człowieka, czy tylko przyjmujesz za dobrą monetę stwierdzenia wszystkich wkoło, że bieda? Bo ja znam osobiście, pierwsze co sprzedali aby mieć co dziecku dać do jedzenie to wcale nie najmłodsze auto. Więc nie p...l mi tu.
A i owszem , tylko , wiesz czegoś nie rozumiem , jak rodzina ma 2500 dochodu to jest bogata ?? Wybacz , widocznie mamy inny pogląd na poziomy biedy i bogactwa. Mają samochód , bo prowadzili działalność i im nie wyszło , teraz pracują za 2500 i dostają 2000 mandatu .......jest ok ?! Ja wątpię. Ale dla kogoś kto ma 5000 tyś i żona też coś zarabia 2000 to pikuś . Wiesz już co mam na myśli ?
Hendrix89 - 2009-12-28, 16:40

roger110 napisał/a:
cobrad napisał/a:
Spotkałeś kiedyś naprawdę biednego człowieka, czy tylko przyjmujesz za dobrą monetę stwierdzenia wszystkich wkoło, że bieda? Bo ja znam osobiście, pierwsze co sprzedali aby mieć co dziecku dać do jedzenie to wcale nie najmłodsze auto. Więc nie p...l mi tu.
A i owszem , tylko , wiesz czegoś nie rozumiem , jak rodzina ma 2500 dochodu to jest bogata ?? Wybacz , widocznie mamy inny pogląd na poziomy biedy i bogactwa. Mają samochód , bo prowadzili działalność i im nie wyszło , teraz pracują za 2500 i dostają 2000 mandatu .......jest ok ?! Ja wątpię. Ale dla kogoś kto ma 5000 tyś i żona też coś zarabia 2000 to pikuś . Wiesz już co mam na myśli ?


Jakbyś napisał 50000 to pikuś, przy 5000 nie.
Ale BTW. 2500 to na standardy europejskie klepanie biedy. Na nasze, to średnia.

roger110 - 2009-12-28, 16:48

Inaczej to 2000 nie spowoduje załamania standartu życiowego. Natomiast dla tych , co maja 2500 tak i to znacznie ..........
Hendrix89 - 2009-12-28, 19:01

Pewnie masz rację. Ale ja i tak wychodzę z punktu widzenia, że zanim się zacznie leczyć, trzeba zapobiegać. Jeżeli nie wyedukuje się kierowców, jeżeli nie da się im możliwości, jeżeli nie ułatwi im się życia to kary nic nie zmienią.
Teraz zwalnia się na radarze i w okolicy Vectry. Co tylko w dodatku potęguje zagrożenie. 70% miejsc jest stała, a i tak kierowcy mają CB. Auta, też są dosyć znane. Łapią się tylko obcy, albo rzadko jeżdżący.
A gdyby tylko w okolicy każdego przejścia dla pieszych i szkoły zrobić "40", powrócić wtedy do starej "60" w zabudowanym. Wtedy można ustawiać fotoradar nawet co ograniczenie, nie będzie to bulwersować. Wreszcie pousuwać do końca zbędne ograniczenia, znaki ostrzeżeń, itp. GDDKiA chwali się, że zrobiła jedną akcję. I to na jednej drodze. Wszędzie to naprawić. Powywalać zbędne wysepki, które teraz się robi, bo to potęguje niebezpieczeństwo. Dlaczego na naszym forum rozmawiamy za karaniem i mamy zwolenników? Chociaż my powinniśmy być przeciwni.

roger110 - 2009-12-28, 19:23

Dokładnie , mamy takie samo zdanie w temacie ;-)
Dishman - 2009-12-29, 19:31

Hendrix89 napisał/a:
Jeżeli nie wyedukuje się kierowców, jeżeli nie da się im możliwości, jeżeli nie ułatwi im się życia to kary nic nie zmienią.

Proponuję zacząć od siebie:
Hendrix89 napisał/a:
Ja odpowiadam: Jadę 200 w zabudowanym, wjeżdżam na żółtym i wyprzedzam na ciągłej. Niech każdy z nas odpowie sobie na to pytanie w głębi, bo znam odpowiedź i bez tego.

Bo widzę, że wszyscy są źli, oprócz Ciebie.

Odpowiedz mi na pytanie, co jest ważniejsze: życie człowieka, którego zgarniesz na maskę przy 200 w zabudowanym, czy Twój egzamin z dziesiątą poprawką?

Trochę pokory! Nikt nie jest panem i władcą na drodze, nikt nie może sobie uzurpować prawa do własności drogi publicznej. Droga jest dla wszystkich i jazda na zasadzie czterokrotnego łamania prędkości, wyprzedzania wszystkiego co się da i gdzie się da i tym samym nie liczenie się z nikim to buractwo.
Hendrix89 zachwalasz kulturę Niemców, weź się zastanów, czy chcesz brać z nich przykład, czy może chcesz jeździć tak jak to pokazują na filmikach z krajów arabskich i tureckich gdzie większy ma pierwszeństwo?

Hendrix89 napisał/a:
A gdyby tylko w okolicy każdego przejścia dla pieszych i szkoły zrobić "40", powrócić wtedy do starej "60" w zabudowanym.

A po co te znaki ustawiać, skoro Ty będziesz jechał na kolejny egzamin i co? Zwolnisz do 40, skoro jesteś spóźniony?

cobrad napisał/a:
Hendrix wiesz nie od dzisiaj są roboty drogowe, nie od dzisiaj zima i nie od dzisiaj wypadki , więc po prostu ....wychodzę wcześniej, jeśli wiem, że jadę w bardzo ważnym celu. Proste i skuteczne, bo wolę chwilę poczekać jeśli przejazd będzie normalny niż się spóźnić. Wtedy i cisnąć nie muszę i nerwów nie mam, że coś tam gdzieś tam. No i jeszcze jedno: zazwyczaj jest tak, że masz kilka ważnych spraw jednego dnia, niestety trzeba się zastanowić co ważniejsze i do tego dostosowywać plan działania, nie da się być jednocześnie na trzech weselach.

Jak widać są i tacy, którzy umieją przewidywać. Nie da się przewidzieć wszystkiego, jasne, ale sporo się da.
Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że właściwie niemożliwe jest w dzień przejechać 300 km w 3 godziny.
Mam znajomego, któremu już ładny czas temu urodziło się dziecko. Jechałem z nim jechaliśmy raczej przepisowo, ale strasznie przeżywał, jak ktoś nas wyprzedził, "jak Ci ludzie jeżdżą, gdzie się spieszą? ja chcę dojechać do domu bo mam do kogo". Sam mu wytykałem, że jeszcze niedawno nie jechałby tutaj 110 km/h, a 150 km/h i wtedy nie przejmował się, że jeździ szybko i niebezpiecznie, a przecież też mógł stresować jakiegoś świeżo upieczonego tatusia. Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Nie udaję tu świętoszka, sam łamię regularnie ograniczenia prędkości, ale z głową. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby w zabudowanym pocinać 200, bo mi się spieszy i z drogi śledzie, bo król jedzie.

Hendrix89 - 2009-12-29, 22:39

Sytuacja jest czystym przekoloryzowanym uogólnieniem, bo jakbyś kiedyś był w Sosnowcu, czy Katowicach, to zauważysz, że u nas nie pogonisz w dzień. Czysty zabieg retoryczny. Po prostu chcę zmusić was do przemyślenia tego na pewnym jaskrawym przykładzie. Zwalam na edukację, na osoby, które wyprzedzają w ten sposób, że TIR-a wyprzedza przez 500 metrów, albo wjeżdża na 2 pasmówce wjeżdża na lewy pas, po 2 minutach zjeżdża za autem, które uporczywie wyprzedzał. A ile to było wypadków, bo debil jechał na zakręcie 50 przy 90, zjechał na prawy, akurat na maskę auta jadącego obok? To są sytuacje, które blokują cały pas na XX minut, a może i X godzin. Zachowanie na światłach i na skrzyżowaniach to jeszcze gorsza tragedia. Zamiast 10 aut przejeżdża 3, bo akurat ktoś nie potrafi ruszyć autem albo miga na pieszych, żeby przechodzili, chociaż mają czerwone. Zachowanie w korkach to też istna tragedia.
Piszesz, że nie da się w dzień przejechać 300 km w 3 godziny. Ja Ci powiem, że w Polsce z nielicznymi wyjątkami to i w nocy bez łamania przepisów jest to prawie awykonalne.
A to, że nie jeździsz przepisowo i święty nie jesteś, to każdy wie ;-) Po co by Ci była wtedy lista nieoznakowanych? :mrgreen:

Dishman - 2009-12-30, 10:43

Szczerze? Nie widzę związku pomiędzy szaleńczą jazdą, a zawalidrogami. Bo jak ktoś wyprzedza TIRa przez 500 metrów to później trzeba to sobie odbić?

Z wcześniejszego postu wywnioskowałem, że jeżeli komuś się spieszy, to walić przepisy i zdrowy rozsądek, trzeba być na czas i koniec. Czy to będzie 200, czy 150 to już mniejsza o to. Bo z agresywną jazdą to jest tak, że udaje się 1000 razy a za 1001 masz pecha.
Hendrix89 napisał/a:
A ile to było wypadków, bo debil jechał na zakręcie 50 przy 90, zjechał na prawy, akurat na maskę auta jadącego obok? To są sytuacje, które blokują cały pas na XX minut, a może i X godzin.

W drugą stronę jest to samo. Ile to było wypadków, gdy ktoś wyprzedza na czołówkę, bo myślał, że się zmieści? Ilu to ludzi dopiero gdy ich wycinali z samochodu który przydzwonił w drzewo przyznali , że brać ten zakręt przy 120 km/h to jednak za szybko?
Ile było przypadków, że koleś tak zapieprzał, że jego auto udawało samolot, gdy nagle się okazało, że droga ma wybrzuszenia, fałdy i koleiny, a ten auto-samolot wleciał w przystanek na którym stali ludzie, albo jebnął w betonowy filar tak, że nie wiadomo czy jechał maluchem czy porsche?

We wszystkim trzeba znać umiar i tyle.

cobrad - 2009-12-30, 12:55

Umiar i myślenie.
Pośpiech nie jest żadnym wytłumaczeniem. Niósł wilk razy kilka ponieśli i wilka. Tylko kogo wtedy będzie się winiło? Nadal stan dróg? Nadal przepisy? Bo dla mnie będzie to ewidentna głupota kierowcy. O ile uważam, że ta :50:; w mieście to przegięcie, o tyle większym dla mnie przegięciem jest popylanie po mieście 100 i więcej. Tutaj trzeba mieć na względzie także innych ludzi niekoniecznie kierowców. Jak wjedziesz w grupę ludzi to co powiesz, że Ci się spieszyło?
To wszystko jest proste tylko trzeba chcieć ( ok początek trudny ): wiesz, że gdzieś jedziesz jest to ważne, wstajesz wcześniej więc i kładziesz się wcześniej. Da się wierz mi, sprawdziłam na sobie.
Pisałam tu na forum o dwóch takich debilach spieszących się, jakich spotkałam na drodze tego lata . Mieli szczęście, że osoba jadąca ze mną jako kierowca ma naprawdę refleks , bo aby się zmieścili dał po heblach i praktycznie w miejscu stanęliśmy ( dobrze, że za nami nikogo nie było ). Pytam się gdzie się jełop jeden z drugim tak spieszy? Do piachu? a to ja mogę pomóc bez powodowania wypadku.
Nie ma usprawiedliwienia dla szaleńczej jazdy zwłaszcza w mieście. Są wyjątki typu ratowanie życia kogoś bliskiego czy nagły poród, ale od egzaminu nie zależy czy przeżyjesz najbliższe godziny czy nie. A jeśli egzamin jest tak ważny to wychodzisz wcześniej: starasz się wyeliminować jak najwięcej przeszkód. A jeśli tego nie robisz znaczy, że egzamin nie jest aż tak ważny.
Bo gdyby taki spieszący się uszkodził mi córkę, rodziców czy nawet psy nie darowałabym....nigdy. Uruchomiłabym wszystkie znajomości aby spieszącego sie udupić najbardziej jak się da. Tak, jestem mściwa, ale życie moich bliskich jest ważniejsze niż czyjś egzamin, randka, wizyta w banku czy w sądzie.
A kary najpierw a nie zapobieganie, bo zapobieganie nam w kraju nie idzie, przynajmniej nie w ważnych sprawach. Kara musi być bolesna, ciężka i skuteczna. Tylko wtedy działa.

Hendrix89 - 2009-12-30, 16:27

Kara nigdy nie działa. Co najwyżej jej nieuchronność. A czy to będzie 10 lat w więzieniu, czy 10 złotych, to kierowca powie: No jaki ja głupi byłem, że dałem się złapać... A koledzy na CB mówili...
Właśnie. Co Ci da kara, skoro znasz punkty pomiaru, masz w POI listę fotoradarów, masz CB radio, masz antyradary, antyradary laserowe i różnego rodzaju cuda-niewidy. Do tego jeszcze listę nieoznakowanych. Ryzyko bycia złapanym mając to wszystko jest znikome. Łapie się kierowców spoza okolicy, nie mających CB i nieuważnych. Więc co da kara?
A nieuchronność kary przyniosłoby zamontowanie fotoradarów co 500 metrów, pernamentny monitoring co 100 metrów, wyliczanie średniej prędkości z czasu przejazdów, może nawet GPS w każdym pojeździe informujący o prędkości. Mam nadzieję, że to wszystko wprowadzą do Euro 2012, nie rozwijając infrastruktury drogowej. Czego Wam życzę w tej świąteczno-noworocznej porze. Tak, wzrok Was nie myli. Wy się męczcie, ja się przesiądę na 2 kółka, bez blach.
A co do tej wypowiedzi o prędkości co się ciągle jej czepiacie. Mówię po raz setny, że to jest sytuacja wyimaginowana, bo każdy kto jechał autem po Katowicach, wie, że zarówno dla Warszawskiej, jak i tej alternatywnej, co nie pamiętam nazwy, ale w każdym razie biegnącej obok Spodka, do Bankowej prędkość przelotowa wynosi 20 km/h, a te 200 to z problemami helikopterem osiągniesz.

Nie zamierzając tracić czasu i zdrowia na czczą dyskusję, zostawiam Wam tu mój wpis do przemyśleń. Życzę powodzenia w Nowym roku i spełnienia marzeń motoryzacyjnych. Także i tych o mandatach po 10 tysięcy złotych i dożywotnim zabieraniu uprawnień, za przekroczenie prędkości powyżej 20 km/h, a także i przede wszystkim totalnej inwigilacji.

DiFFumaX - 2009-12-30, 19:50

cobrad napisał/a:
wiesz, że gdzieś jedziesz jest to ważne, wstajesz wcześniej więc i kładziesz się wcześniej. Da się wierz mi, sprawdziłam na sobie.

Dlaczego mam spać krócej? Zrywać się wcześniej ? Chcę jeździć po szybkich autostradach i drogach ekspresowych, żebym nie musiał wcześniej wstawać. W końcu płacę podatki.
Dlaczego ciągle w tym kraju pokutuje przekonanie, że to nadmierna (co to w ogóle jest nadmierna? Względem czego nadmierna? Norm ustalanych dla wygody urzędasów?) prędkość jest przyczyną wypadków ? Prawie w całej Europie latają po autostradach po 150km/h i ich statystyki nie są zatrważające. Nie ma tylu ofiar śmiertelnych co u nas. To "oni" nie znają się, a tylko my mamy patent na "Bezpieczeństwo w Ruchu Drogowym" ? Dlaczego w Niemczech można sobie obliczyć czas przejazdu trasy przyjmując średnią prędkość na poziomie 100-120 km/h, a u nas , żeby mieć średnią 80km/h to trzeba zapierdalać na złamanie karku ? Dlaczego, jak jadę do znajomego do Berlina, to stoję w Berlinie maksymalnie na dwóch, trzech światłach, a mam do przejechania cały Berlin ?
Bo są autostrady, obwodnice śródmiejskie, drogi szybkiego ruchu, dobra organizacja tegoż ruchu, kulturalni kierowcy. Kary też są wysokie ale tam nikt nie ma potrzeby łamania przepisów.
Znajomy kiedyś czyta mi artykuł z gazety. Mówi do mnie:
-Słyszałeś ? W Madrycie budują obwodnicę śródmiejską.
-To Madryt nie ma jeszcze obwodnicy? Zapytałem mocno ździwiony.
-Ma kilka, a teraz budują podziemną.
Szczęka mi opadła.
Mogę jeździć 50 km/h w mieście, ale chcę jechać cały czas i nie stać bezsensownie na światłach. Chcę jeździć po szybkich autostradach. Chcę mieć dostępne parkingi w miastach. Chcę, żeby były kładki dla pieszych, a nie postawiony fotoradar (który i tak życia nie uratuje) przed przejściem. Chcę, żeby rowerzyści mieli bezpieczne ścieżki, żeby nie musieli ginąć pod kołami jadąc po drodze.
Jeśli moje życzenia będą spełnione, mogę płacić mandaty, za łamanie przepisów jeśli nawet będą bardzo wysokie. Ale wtedy nie będę musiał łamać tych przepisów.
Zabrać się za budowę dróg, infrastruktury, zmienić całkowicie metody szkolenia kandydatów na kierowców, organizować szkółki doskonalenia technik jazdy (w przystępnych cenach), wtedy nikt nie będzie łamał przepisów, bo będzie miał dobre nawyki i przede wszystkim dobre drogi.

Z noworocznymi życzeniami
DiFFumaX

Dishman - 2009-12-31, 12:32

Hendrix89 napisał/a:
Kara nigdy nie działa. Co najwyżej jej nieuchronność. A czy to będzie 10 lat w więzieniu, czy 10 złotych, to kierowca powie: No jaki ja głupi byłem, że dałem się złapać... A koledzy na CB mówili...

Serio? Nawet ja da się złapać i pójdzie i przesiedzi w pierdlu 10 lat to uważasz, że to nic nie zmieni? Może akurat kara 10 lat jest zdecydowanie przesadzona, bo po wyjściu człowiekowi by już na niczym nie zależało, ale dostać finansowo po dupsku tak że by spuchło... .

Hendrix89 napisał/a:
A nieuchronność kary przyniosłoby zamontowanie fotoradarów co 500 metrów, pernamentny monitoring co 100 metrów, wyliczanie średniej prędkości z czasu przejazdów, może nawet GPS w każdym pojeździe informujący o prędkości. Mam nadzieję, że to wszystko wprowadzą do Euro 2012, nie rozwijając infrastruktury drogowej.

A po co montować fotoradary przy zastosowaniu systemu GPS? Technologicznie jest to możliwe i pisałem o tym już kilka miesięcy temu. Nikt tego póki co nie wprowadzi.

Hendrix89 napisał/a:
Wy się męczcie, ja się przesiądę na 2 kółka, bez blach.

Widocznie każdy musi w życiu przeżyć coś co mu uzmysłowi, że królem szos nie jest.

Hendrix89 napisał/a:
A co do tej wypowiedzi o prędkości co się ciągle jej czepiacie. Mówię po raz setny, że to jest sytuacja wyimaginowana

OK, przyjmuję do wiadomości, że przykład był z palca wzięty. Problem w tym, że w kolejnych wypowiedziach nie ganisz tego pomysłu, a podajesz bardzo podobne, jak przesiadka na 2 kółka bez blach. To w końcu jesteś za jaką jazdą, bo ja się zgubiłem. Popierasz jechanie na złamanie karku, czy nie? Bo niby popierasz, podajesz kontrowersyjne pomysły, później twierdzisz, że to tylko przykład dla refleksji, po czym znowu podajesz kolejny kontrowersyjny przykład.

diffumax napisał/a:
Dlaczego mam spać krócej? Zrywać się wcześniej ? Chcę jeździć po szybkich autostradach i drogach ekspresowych, żebym nie musiał wcześniej wstawać. W końcu płacę podatki.

Widocznie za małe.
A ja bym chciał mieć nową S-klasę w końcu pracuję ciężko.
diffumax napisał/a:
Zabrać się za budowę dróg, infrastruktury, zmienić całkowicie metody szkolenia kandydatów na kierowców, organizować szkółki doskonalenia technik jazdy (w przystępnych cenach), wtedy nikt nie będzie łamał przepisów, bo będzie miał dobre nawyki i przede wszystkim dobre drogi.

Każdy by chciał, ja też.
Póki co trzeba trochę zwolnić, choć zgadzam się, że wiele ograniczeń prędkości jest absurdalnych.
Tylko, że powiem tak, śmigać można szybko, ale czy jak ktoś jeździ naprawdę szybko to jest dobrym kierowcą? Czy jeżeli taki szybki i wściekły zmusza mnie jako jadącego z naprzeciwka, aby zdjął nogę z gazu, to czy on jest dobrym kierowcą? A niestety przy polskich warunkach drogowych gdy większość jedzie w trasie te 100 km/h, to ktoś jadący 160 km/h będzie robił duże zamieszanie. Ale czy to dobrze, czy źle? No, drodzy szybcy i wściekli, jak to jest wg. Was?

thadeusch - 2009-12-31, 15:34

A gdzie w Waszych rozważaniach,miejsce dla tych którzy lubią sobie pozapie :hihi:: ać,tak dla czystej przyjemności?Nawet po naszych dziurawych drogach?
Hendrix89 - 2009-12-31, 16:06

Dishman napisał/a:
OK, przyjmuję do wiadomości, że przykład był z palca wzięty. Problem w tym, że w kolejnych wypowiedziach nie ganisz tego pomysłu, a podajesz bardzo podobne, jak przesiadka na 2 kółka bez blach. To w końcu jesteś za jaką jazdą, bo ja się zgubiłem. Popierasz jechanie na złamanie karku, czy nie? Bo niby popierasz, podajesz kontrowersyjne pomysły, później twierdzisz, że to tylko przykład dla refleksji, po czym znowu podajesz kolejny kontrowersyjny przykład.


Zadałeś pytanie, to odpowiadam:
Dishman napisał/a:
wiele ograniczeń prędkości jest absurdalnych.


Tak, sam sobie odpowiadasz. Sądzę, że to wystarczy za cały wywód.

thadeusch napisał/a:
A gdzie w Waszych rozważaniach,miejsce dla tych którzy lubią sobie pozapie :hihi:: ać,tak dla czystej przyjemności?Nawet po naszych dziurawych drogach?


<przyjmuję retoryczną pozę, obieram gestykulację wujka Adolfa>
To nie ludzie, to wilki :hihi:: Jak chcą jeździć jak na torze, to niech płacą jak za tor! :hihi:: Najlepiej w naturze! :hihi:: Wiem, że to tak z dupy strony! :hihi::
Ok, pośmialiśmy się. Austriacy dają przy autostradzie tablice z narysowanymi ruchami powietrza działającymi na maskę i kolejne tablice: Prędkość jest głośna, Prędkość kosztuje. Jednym słowem reklama nowoczesnych, wyciszonych diesli :hihi::

Dishman - 2010-01-01, 14:32

Hendrix89 napisał/a:
Tak, sam sobie odpowiadasz. Sądzę, że to wystarczy za cały wywód.

Migasz się od odpowiedzi widzę. Twoja brocha.
Mi bardziej zależy na odpowiedzi, jak mocno naginasz te ograniczenia, które jednak tam są. Póki co sądzę, że mocno i to mnie martwi.

Hendrix89 - 2010-01-01, 16:26

Konkretnych wartości Ci nie podam, bo nie prowadzę statystyk.
Ale jak chcesz to powiem Ci tyle. Tam gdzie trzeba zwolnić, bo jest niebezpiecznie droga idzie w pobliżu przejść dla pieszych, w gęstym ruchu pieszych obok, czy coś, to jadę nawet wolniej niż masz na ograniczeniu nieraz. Tam gdzie ograniczenie to fikcja, to spokojnie na te 10 punktów i 500 złotych się załapię, a jakby skala była dłuższa, to bym miał więcej możliwości.
Teraz czekam na Twoje wynaturzenie w sprawie przekraczania.

Dishman - 2010-01-01, 23:34

W takim razie nie bardzo łapię tego, że pozorujesz, że jeździsz znacznie szybciej. A takie odniosłem wrażenie wcześniej.
Czy masz wrażenie, że podczas szybkiej jazdy np. spychasz jadących z naprzeciwka na margines, albo zmuszasz kogoś do hamowania, albo przynajmniej do zdjęcia nogi z gazu?

Hendrix89 - 2010-01-01, 23:57

Niczego nie pozoruję. Mam zdrowy rozsądek i wiem gdzie mogę docisnąć, gdzie nie. Natomiast nie chciałbym za pojechanie 220 na autostradzie, czy przejazd 100 tam, gdzie w zamyśle coś będą budować, ale to za 10 lat, tylko, że już oznaczą to zabudowany, żeby więcej czesać, dostać 10 tysięcy złotych mandatu, a wiem, że jakby więcej kasy było do wyciągnięcia z mandatów, to zaczęłaby się totalna inwigilacja, bo trzeba łatać dziury. Dlatego nie rozumiem postawy chwalenia kar. To jest dla mnie skrajnie niezrozumiałe i nieodpowiedzialne, chyba, że się ma 90 lat i jeździ po bułki do sklepu 20 km/h na dwupasmówce.
Czy mam odczucie, że spycham innych z drogi. Nie sądzę, żebym miał taką przygodę. Natomiast nie wiem (nawiązując do Twojej retoryki), czy Ciebie takie wizje i wyrzuty sumienia nie dręczą.

cobrad - 2010-01-02, 12:42

thadeusch napisał/a:
A gdzie w Waszych rozważaniach,miejsce dla tych którzy lubią sobie pozapie :hihi:: ać,tak dla czystej przyjemności?Nawet po naszych dziurawych drogach?


Niech sobie popylają po autostradzie, tam mają mniejszą szansę zabicia swoją głupotą kogoś niewinnego idącego chodnikiem.
Mam takie dziwne wrażenie, że tu wszyscy chcą się popisać, jak to szybko jeżdżą, jak bezpiecznie, jacy Hołowczyce z nich oraz jak głęboko mają jakiekolwiek przepisy.
A to nie tędy droga.
Śpijcie sobie jak długo chcecie, ale nie odbijajcie swojego lenistwa i wygodnictwa na drodze. Bo póki co trzeba dostosować się do tego co mamy, a nie bujać w obłokach i pisać co by się chciało.diffumax co z tego, że płacisz podatki, to Ci daje prawo łamania przepisów i podpierdalania sobie bo Ci się wcześniej nie chciało wstać? Ja też płacę podatki i to wcale nie małe i chciałabym mieć pozwolenie na odstrzał jednego tak myślącego dziennie. Mam? Nie i mieć nie będę , więc może kwestię płacenia podatków pomińmy, bo takich płacących jest więcej, a każdy chciałby coś innego. A jeśli masz pretensje, że płacisz, a dróg nie ma to zwróć się w odpowiednie ku temu miejsce z reklamacjami.
Dopóki tego nie zmienią trzymaj się tego co jest . Bo z takim podejściem jesteś nie w porządku także do mnie takiej samej użytkowniczki drogi jak i Ty. Nie chciałabym zostać warzywkiem czy jeździć na wózku bo komuś się nie chciało wcześniej wstać. Nikt z nas nie jest aż tak dobrym, aby móc zapewnić na 100% , że podczas szaleńczej jazdy nigdy nie zdarzy mu się żaden wypadek i nikomu krzywdy nie zrobi. Jeśli ktoś tak twierdzi to ma wielki przerost ego .
Hendrix wiesz mimo tego wszystkiego co jest kary powinny być. Chyba nie sądzisz, że wystarczy takiego po główce pogłaskać, powiedzieć popracuj jeszcze i pójść dalej? Może 10 zł go nie ruszy, ale wierz mi, że 10 lat już tak, Postaw się w takiej sytuacji, wyobraź, że od jutra sadzają Cię na 10 - jakie odczucia?

DiFFumaX - 2010-01-02, 13:34

cobrad napisał/a:
Niech sobie popylają po autostradzie, tam mają mniejszą szansę zabicia swoją głupotą kogoś niewinnego idącego chodnikiem.

A dlaczego mają potrącić kogoś idącego chodnikiem ? Chodniki dla pieszych, drogi dla samochodów.
cobrad napisał/a:
Mam takie dziwne wrażenie, że tu wszyscy chcą się popisać, jak to szybko jeżdżą, jak bezpiecznie, jacy Hołowczyce z nich oraz jak głęboko mają jakiekolwiek przepisy.
A to nie tędy droga.

Nikt nie chce popisywać się tylko chce jeździć z przyzwoitymi prędkościami. Skoro w innych krajach można, to dlaczego u nas nie ?? Przynajmniej ja, nie mam zamiaru równać się z Krzysztofem Hołowczycem. A którędy droga? Jazda 40km/h wszędzie, bo ktoś do znudzenia pierdoli bzdury, że ograniczenie prędkości to zwiększenie bezpieczeństwa?
cobrad napisał/a:
Śpijcie sobie jak długo chcecie, ale nie odbijajcie swojego lenistwa i wygodnictwa na drodze. Bo póki co trzeba dostosować się do tego co mamy, a nie bujać w obłokach i pisać co by się chciało.

Bujaniem w obłokach jest właśnie myślenie, że u nas nie da się, że nie można.
cobrad napisał/a:
diffumax co z tego, że płacisz podatki, to Ci daje prawo łamania przepisów i podpierdalania sobie bo Ci się wcześniej nie chciało wstać?

Nie chce łamać przepisów, chcę jeździć szybko, po dobrych drogach, zgodnie z przepisami. Co niby miałbym sobie "podpierdolić" ?
cobrad napisał/a:
Ja też płacę podatki i to wcale nie małe i chciałabym mieć pozwolenie na odstrzał jednego tak myślącego dziennie.

Nie rozumiem? Chcesz jeździć po takich drogach jakie mamy, zgodnie z chorymi w niektórych przypadkach przepisami? Co nie podoba się Tobie w takim myśleniu?
Żal Ci, że ktoś sobie "popier..." szybciej niż Ty? Nie umiesz, nie czujesz się do szybkiej jazdy, to nie utrudniaj tego innym. Nie jedź lewym pasem 70 km/h, wrzucaj wcześniej kierunkowskazy. Zrób miejsce innym, szybciej jadącym.

cobrad napisał/a:
więc może kwestię płacenia podatków pomińmy, bo takich płacących jest więcej, a każdy chciałby coś innego. A jeśli masz pretensje, że płacisz, a dróg nie ma to zwróć się w odpowiednie ku temu miejsce z reklamacjami.

Ja chciałbym mieć sieć dróg podobną do naszych zachodnich sąsiadów. A Ty chcesz mieć sieć dróg podobną do naszych wschodnich sąsiadów?
Nie mam pretensji, chciałem pokazać zależność miedzy dobrymi drogami, przyzwoitymi prędkościami, karami , bezpieczenstwem.

cobrad napisał/a:
Dopóki tego nie zmienią trzymaj się tego co jest . Bo z takim podejściem jesteś nie w porządku także do mnie takiej samej użytkowniczki drogi jak i Ty.

Ale to nie pozbawia mnie prawa do oceny tegoż stanu i wyrażania mojej opini na ten temat.

cobrad napisał/a:
Nie chciałabym zostać warzywkiem czy jeździć na wózku bo komuś się nie chciało wcześniej wstać.

A ja nie chce spotkać na trasie kierowców jeżdżących jak cioty, którzy przy obecnym stanie dróg spowalniają i tak powolny ruch na drogach.

cobrad napisał/a:
Nikt z nas nie jest aż tak dobrym, aby móc zapewnić na 100% , że podczas szaleńczej jazdy nigdy nie zdarzy mu się żaden wypadek i nikomu krzywdy nie zrobi. Jeśli ktoś tak twierdzi to ma wielki przerost ego .

Dla każdego "szaleńcza jazda" ma inne znaczenie i inny wymiar. Dla kogoś może to być inny uczestnik ruchu, który na dobrej i przyzwoitej drodze jedzie sobie np 140-150 km/h mimo, że przepisy pozwalają na 110 km/h. Czy to jest szaleńcza jazda? Dla mnie szaleństwem jest jechanie lewym pasem po autostradzie 70-80km/h, lub zatrzymanie się na końcu pasa wjazdowego na autostradzie.

Hendrix89 - 2010-01-02, 18:52

cobrad napisał/a:
Postaw się w takiej sytuacji, wyobraź, że od jutra sadzają Cię na 10 - jakie odczucia?

A wyrok zapadł, czy na razie popełniłem przestępstwo i mnie jeszcze nie mają?
Bo, jeżeli to 1, to się stukam w głowę, jak mogli mnie złapać.
Jeżeli to 2, to cieszę się, że mnie nie złapali.
Logika i poznanie moralności indywidualnej i społecznej nakazuje mi tylko jedno. Stwierdzenie, że każdy ma identyczne odczucie w tej kwestii. Tym bardziej, jeśli robi to samo co większość, albo robi to co gdzie indziej jest dozwolone. Jest właśnie tak, a nie inaczej.

diffumax napisał/a:

A ja nie chce spotkać na trasie kierowców jeżdżących jak cioty, którzy przy obecnym stanie dróg spowalniają i tak powolny ruch na drogach.

Ja takich spotykam kilka razy dziennie.

diffumax napisał/a:
Bujaniem w obłokach jest właśnie myślenie, że u nas nie da się, że nie można.

Zgadzam się.

diffumax napisał/a:
Ja chciałbym mieć sieć dróg podobną do naszych zachodnich sąsiadów. A Ty chcesz mieć sieć dróg podobną do naszych wschodnich sąsiadów?
Nie mam pretensji, chciałem pokazać zależność miedzy dobrymi drogami, przyzwoitymi prędkościami, karami , bezpieczenstwem.

Wielu chce. Nie chcą ci, co i tak nie będą w stanie infrastruktury wykorzystać.

cobrad - 2010-01-02, 19:04

Diffumax kto Ci powiedział, że nie umiem szybciej? Ale mi w przeciwieństwie do niektórych dało rozum i umiem z niego korzystać, to ciężka sztuka, ale jak się poćwiczy do opanowania. Poza tym piszemy cały czas, przynajmniej ja o mieście, a póki co to w mieście więcej niż te 80 nie spotkasz, to nie pisz mi o 70.
Dlaczego mają potrącić? Słyszałeś kiedyś o stracie panowania nad kierownicą? Chociażby o tym? Ależ nie, Tobie się to nie zdarzy, Tyś leszy od innych, chylę czoła i pokłony biję.
A co mnie w tym momencie obchodzi co wolno w innych krajach? Jak Ci się podoba to co u nich jest się przenieś. Póki co nie wprowadzają tego u nas, więc i tym się kierować nie możesz.
Ależ da się u nas - zastartuj ze swoją partią, albo zacznij budować. A nie pisz o tym, że podatki płacisz i wymagasz, tyle, że wymagasz z założonymi rączkami. Taki kraj mamy, że tutaj to co powinno być trzeba sobie wywalczyć. A jak nie, to dostosować swoje postępowanie do możliwości.
Ależ oczywiście, że im zrobię miejsce także na cmentarzu plus fotkę okolicznościową;)
Jechałeś kiedyś chłopie ze mną? Nie, więc nie wiesz jak jadę, ale musisz się wypowiedzieć.Bo baba to pewnie jedzie 50 lewym w szpilkach i zapomina o kierunkach bo się maluje?
Jak Ci się przepisy nie podobają to walcz o ich zmianę, a nie łam ich stwarzając zagrożenie. Bo sto razy bardziej wolę takiego przestrzegającego od popisów mistrza prostej.
Zdarzają się miejsca, gdzie z ograniczeniami przesadzają, ale nie podciągaj pod to wszystkich ograniczeń jak leci, bo są takie, które niejednemu tyłek uratowały. Tylko do takich spraw ludzie się nie przyznają bo to ujma na honorze wybitnego kierowcy.
Pominąłeś jedną ważna kwestię: umiejętności przewidywania . Właśnie dzięki niej trafia się do celu na czas, nie dzięki popierdzielaniu. Kocham takich co im się spieszy, co odstawiają slalom gigant bo maja wrażenie, że szybciej jadą, co zajeżdżają bo przecież on się spieszy itd. Dla takich litości nie mam. Teraz doszła jeszcze jedna kategoria : ślepej wiary w opony zimowe. Założy taki jeden z drugim i już mu się wydaje, że jest super mega bezpieczny i zapierdala ile się da. A zimówki nie sa lekarstwem na warunki jazdy, one tylko wspomagają . Póki taki ląduje w rowie sam - totalnie mi go nie żal. W zeszłym roku wyciągaliśmy takiego mistrzunia z auta po dachowaniu. Też się spieszył, tylko mu jakoś plany nie wyszły bo dalej nie miał się czym spieszyć.


Hendrix tak masz rację wielu chce, ale jak widzisz ile z tego chcenia wychodzi. Nie moja wina, że idzie im jak krew z nosa.
W słowach "od jutra Cię sadzają" nie widzę możliwości tego, że Cię nie złapali.
Nie wmówisz mi, że 10 lat wyjęte z życiorysu nie zrobi na Tobie żadnego wrażenia.

Hendrix89 - 2010-01-03, 03:54

cobrad napisał/a:

Hendrix tak masz rację wielu chce, ale jak widzisz ile z tego chcenia wychodzi. Nie moja wina, że idzie im jak krew z nosa.
W słowach "od jutra Cię sadzają" nie widzę możliwości tego, że Cię nie złapali.
Nie wmówisz mi, że 10 lat wyjęte z życiorysu nie zrobi na Tobie żadnego wrażenia.


Nie mówię, że by nie zrobiło. Zrobiłoby właśnie w momencie jakbym się tam znalazł i zaczął rozmyślać: Dlaczego spośród kilkunastu milionów, właśnie ja?
I tyle, nic więcej. Kara ma funkcję odstraszającą tylko w momencie, gdy już jest wymierzona. W Polsce nie istnieje takie coś jak nieuchronność kary. A tylko to może odstraszyć. Szczerze to już jurysprudencja rzymska większy nacisk stawiała na nieuchronność niż surowość. Potem nastąpił nawrót do tego myślenia. Chociażby wtedy, gdy filozofowie oświeceniowi nawoływali do zniesienia tortur i ograniczenia bądź zniesienia kary śmierci. Kara ma nauczyć, naprawić i odstraszyć. Tego nie da się uzyskać surowością. W latach powojennych mordowano się bardzo często, bo owszem wachlarz kar był potężny, ale aparat państwa słaby albo skierowany na inne cele, jak na przykład sabotowanie ustroju państwa. Dziś mało kto się odważy zabić, ale nie dlatego, że za to jest kara (obniżona), a dlatego, że kara jest kilka razy bardziej prawdopodobna, bo możliwości kryminalistyki naszej wzrosły 10 krotnie, a wykrywalność jest bardzo duża.
Tak samo z karaniem na drodze. Co już tysiąc razy podkreślałem.

I uważam, że powinna pojawić się osoba, która swoim autorytetem i mądrością zakończy ten niemądry, nic niewnoszący spór, bo wszystkim się tylko krew gotuje, a nikt zdania nie zmieni.
Dlatego też, żeby nie czekać na nikogo, ja osobiście apeluję o zakończenie tego sporu. Napiszę jednoznacznie. Basta z tym tematem, bo nie dojdziemy w nim do zgody nigdy.

Dishman - 2010-01-03, 20:11

Hendrix89 napisał/a:
eby więcej czesać, dostać 10 tysięcy złotych mandatu, a wiem, że jakby więcej kasy było do wyciągnięcia z mandatów, to zaczęłaby się totalna inwigilacja, bo trzeba łatać dziury. Dlatego nie rozumiem postawy chwalenia kar.

Skąd to wiesz? Kraje skandynawskie mają wysokie mandaty, czy prowadzą totalna inwigilację? Taka totalna inwigilacja jest bardzo prosta: auta osobowe wzorem ciężarowych wyposażone w elektroniczne tacho z możliwością sprawdzenia przez ITD do 5 lat wstecz. Każda prędkość powyżej 130 km/h i jeb po kieszeni.

Hendrix89 napisał/a:
Czy mam odczucie, że spycham innych z drogi. Nie sądzę, żebym miał taką przygodę. Natomiast nie wiem (nawiązując do Twojej retoryki), czy Ciebie takie wizje i wyrzuty sumienia nie dręczą.

Pytam w z tego powodu, bo uważam, że większa prędkość niesie za sobą proporcjonalnie większą częstotliwość w łamaniu innych przepisów, np. podwójnej ciągłej.
Po prostu zapierdzielając łatwiej nadziać się na zakaz wyprzedzania, albo na wyprzedzanie na skrzyżowaniu, jazdę po odcinku wyłączonym z ruchu, itd.

Poza tym jeżdżę i widzę. Jeżeli ktoś wali mi na czołówkę, to nie będzie to zaspany dziadek mający 95 na budziku, ale wściekły i szybki.
Cytat:
A dlaczego mają potrącić kogoś idącego chodnikiem ? Chodniki dla pieszych, drogi dla samochodów.

Nie no bez jajec. Może nie dyskutujmy ze sobą na takim poziomie. Jakoś często się zdarza, że chodnik dla szybkiego drivera też okazuje się drogą.
diffumax napisał/a:
Nikt nie chce popisywać się tylko chce jeździć z przyzwoitymi prędkościami. Skoro w innych krajach można, to dlaczego u nas nie ??

Bo u nas nie ma dróg. Po co więc pisać, że w Niemczech 300 km robi się w 2,5 godziny, a u nas w 4?
Ja proponuję Wam tylko zauważyć, że może i jeździmy autami takie jakie są z grubsza w Niemczech, ale drogi mamy inne. Zatem wjeżdżając z Niemiec do Polski trzeba samemu sobie powiedzieć, że może jednak zwolnić, bo droga jest innego typu.
Druga sprawa to ciągłe wzorowanie się na zachodnich sąsiadach. OK, fajnie tam mają, nikt ich nie gania. Tylko Polacy jeżdżący do Niemiec są o tyle niebezpieczni, że w Niemczech jadą sobie z Frankfurtu do Berlina i pociskają spokojnie 180 km/h. W Polsce chcą jechać sobie z Krakowa do Warszawy i pociskają 180 km/h. Tylko, że w Niemczech prawa nie łamią, a w Polsce tak. a może jednak brać przykład z przestrzegających przepisów Niemców?
I kolejna refleksja która mnie teraz nachodzi. Otóż, jeżeli przestrzeganie przepisów wymaga od nas wyrzeczenia, to nie będziemy tego robili. Jeżeli przepisy są tak szerokie, że i tak i tak ich nie złamiemy to wtedy jesteśmy przepisowi.

Moim zdaniem powinniśmy robić wszystko, aby budować drogi i mieć taką sieć jak Niemcy, ale póki co, to jeździć wolniej i dostosować się do tego co mamy.

Paweł PL - 2010-01-03, 20:25

Dishman napisał/a:
Skąd to wiesz? Kraje skandynawskie mają wysokie mandaty, czy prowadzą totalna inwigilację? Taka totalna inwigilacja jest bardzo prosta: auta osobowe wzorem ciężarowych wyposażone w elektroniczne tacho z możliwością sprawdzenia przez ITD do 5 lat wstecz. Każda prędkość powyżej 130 km/h i jeb po kieszeni.
I do Niemiec już bym nie pojechał bo za jazde zgodnie z przepisami by było JEB
Dishman - 2010-01-03, 23:59

Spokojnie, dołączasz byle jaki odbiornik GPS i masz lokalizację. Nic to trudnego pod względem technicznym nie jest. Ba! Nawet drogie to to by nie było.

A jakoś nikt tego nie stosuje. Dziwne no nie? :-P

Paweł PL - 2010-01-04, 09:33

Zawsze Polacy by odpięli odbiornik :) lub zakłócili jego pracę :) Polacy są specjalistami w tej dziedzinie :) Co się dało zablokować , da się odblokować :)
m3a - 2010-01-04, 12:02

Paweł PL napisał/a:
Zawsze Polacy by odpięli odbiornik :) lub zakłócili jego pracę :) Polacy są specjalistami w tej dziedzinie :) Co się dało zablokować , da się odblokować :)


Jeśli kiedyś w Polsce dożyjemy dnia, w którym poziom zarobków do cen i usług będzie na "przyzwoitym poziomie" to i mentalność ludzi zacznie się zmieniać :-D Chodzi mi oto, że wtedy każdy pójdzie do sklepu i sobie kupi to czy tamto jak przystało w normalnym kraju...

roger110 - 2010-01-04, 16:29

m3a napisał/a:
Jeśli kiedyś w Polsce dożyjemy dnia, w którym poziom zarobków do cen i usług będzie na "przyzwoitym poziomie" to i mentalność ludzi zacznie się zmieniać Chodzi mi oto, że wtedy każdy pójdzie do sklepu i sobie kupi to czy tamto jak przystało w normalnym kraju...

Dopisał bym , jeszcze rozgarniętych ludzi na szczeblach władzy . Mniej komisji śledczych , więcej ustawodawczych , w których zasiadają kompetentni ludzie . Zmiana warunków uzyskania prawka , inne podejście do kierowców ( ale i kierowców do prawa) itp. ..........................Daleka przyszłość , obawiam się ,że ok 20 lat :-( - tyle przyjmuje się statystycznie pokolenie .

roger110 - 2010-01-05, 12:59

Co prawda nie w Necie , ale Radio Zet podało ,że władze chińskie chcą znowelizować prawo u ruchu drogowym . Śmiercią mają być karani kierowcy ,którzy pod wpływem alko spowodują wypadek ze skutkiem śmiertelnym , spowodują wypadek i uciekną z miejsca wypadku , oczywiście też pod wpływem........... Prawo ma byc zmienione w ramach społecznej kapanii na rzecz trzeźwości.
Dość radykalne nie sądzicie ?!

Źródło : Radio Zet - informacje z godz. 11.00

nieoznakowane - 2010-01-05, 13:05

roger110, co ty chcesz aby za 3 miesiące w naszym kraju nikt nie jeździł samochodem, a nawet i policjanci? :hihi::
roger110 - 2010-01-05, 13:08

Właśnie nie chcę :!: :!: Dlatego napisałem , że dość radykalne :hihi::
m3a - 2010-01-05, 16:12

Cytat:
Krwawy finał awantury kierowców

Ostra kłótnia między kierowcami na skrzyżowaniu alei Hallera i ulicy Powstańców Śląskich we Wrocławiu doprowadziła do tragedii. 34-letni mężczyzna dostał cios nożem w klatkę piersiową. Lekarzom z pogotowia nie udało się go uratować. Policja szuka zabójcy i utajnia szczegóły sprawy.

Nie wiadomo, o co poszło kierowcom. Pewne jest tylko, że w niedzielę o godz. 21.20 na czerwonym świetle na skrzyżowaniu zatrzymały się osobowa skoda i półciężarowy volkswagen. Kierowca tego ostatniego wyszedł z samochodu i podszedł do skody. Jej kierowca także wyszedł na ulicę. Zaczęła się wymiana zdań. Po krótkiej chwili na skrzyżowanie dojechał jeszcze osobowy mercedes. Jego kierowca dołączył do awantury. To on - według policji - zadał śmiertelny cios nożem.

Zabójca i świadek uciekli. Szuka ich policja, która nie zdradza, co o nich wie. Wyjaśnia jedynie, że poszukiwane są volkswagen transporter i osobowy mercedes. Nie wiadomo, jakiego były koloru. Funkcjonariusze nie odpowiadają też, czy znają ich numery rejestracyjne. - Nic więcej nie powiemy ze względu na dobro śledztwa - ucina Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Dochodzeniówka nie ujawnia też, czy 34-latek jechał z kimś czy sam. Nieoficjalnie "Polska Gazeta Wrocławska" dowiedziała się, że w aucie zabitego mężczyzny była kobieta i to ona mogła być przyczyną kłótni na drodze. Niewykluczone, że agresywny kierowca volkswagena transportera pokazał jej wulgarny gest.

Awantury wśród kierowców to we Wrocławiu codzienność, ale do tak poważnej eskalacji agresji doszło po raz pierwszy. Jak uniknąć kłopotów? - Najlepiej ich nie prowokować i nie wchodzić w żadną ostrą konfrontację - radzi psycholog Bożena Jarosz-Uścińska. - Jeżeli mamy do czynienia z awanturującym się kierowcą, zachowajmy spokój. Ba, nawet przeprośmy za złą jazdę - dodaje.


źródło

nieoznakowane - 2010-01-05, 16:15

m3a, do Wrocławia trzeba się wybierać z AK lub Schmeiserem.... :mysle:;
roger110 - 2010-01-05, 16:46

...............wiesz co obawiam się ,że Mig-29 :mysle:; .................. no ewentualnie Mi-24 .





Gdzie te czasy ,że pałka wystarczyła. :-(




Wrocławianie i reszta Polski , bez obrazy do miejsca .............do ludzi ... :evil: (też nie wszystkich)

m3a - 2010-01-05, 20:12

A tak swoją drogą - wozicie ze sobą w autach "pomoce naukowe" :?: :mysle:;
Hendrix89 - 2010-01-05, 20:15

Pałka, to jakby kobieta z mężczyzną tylko byli :-)
No chyba, że o pałkę poszło, jak sugeruje autor tekstu.
A na serio, ludziom coraz bardziej odpierdala i to widać na każdym kroku. Coraz bardziej się złośliwi i upierdliwi robią.

roger110 - 2010-01-06, 01:03

m3a, Zwykła teleskopowa , "sprężynka" szczególnie zdatna gdy "korbelkowemu" zatnie się guzik od dzwonka , On ma " łyżkę" od przestawiania zwrotnicy ...............przyydała się ......polecam , warto mieć "argument " w autku. ;-)
Hendrix89 - 2010-01-06, 11:21

Teleskopy, noże... Psychopaci.
Ja sobie klamkę chyba kupię, bo się boję :-P

m3a - 2010-01-06, 14:28

Hendrix89 napisał/a:
Ja sobie klamkę chyba kupię, bo się boję :-P


Idź do filharmonii tam na drzwiach mają duże mosiężne :-P , a jak Ci się znudzi to w skupi dostaniesz za nią 5zł. ;-)

m3a - 2010-01-06, 14:45

Cytat:
Kiepskie zdjęcia z fotoradarów

Co trzecie zdjęcie wykonane przez stołeczne fotoradary nadaje się tylko do wyrzucenia do kosza - informuje "Życie Warszawy".

Powód: urządzenia do fotografowania piratów drogowych były źle ustawione. Na fotkach widniała twarz kierowcy, ale zabrakło numeru rejestracyjnego pojazdu lub została uchwycona tylko jego część. Bywa, że obraz zakłócają refleksy światła odbitego od mokrej jezdni. Zdarza się też, że na jednym zdjęciu uwieczniono kilka samochodów.

No proszę. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo ruchu drogowego chwalą się dynamicznie rosnącą liczbą ustawianych przy jezdniach fotoradarów, tymczasem nie od dziś wiadomo, że oprócz ilości liczy się także jakość. 32 proc. odrzuconych w Warszawie zdjęć z fotoradarów to ponad 7 tysięcy sprawców wykroczeń, którym udało się uniknąć kary. No i utrata niemałych dochodów z mandatów. Jeżeli równie źle, jak w stolicy, jest w całym kraju, wówczas problem staje się naprawdę poważny, a straty finansowe wielomilionowe.

Policja obarcza winą za fatalne wskaźniki siebie, a konkretnie funkcjonariuszy, odpowiedzialnych za niewłaściwe ustawienie rejestratorów. I całe szczęście, bo przerzucanie jej na kierowców, wprowadzanie wymogu, aby dostosowywali prędkość i sposób jazdy do potrzeb fotoradarów, byłoby co najmniej śmieszne.

poboczem

roger110 - 2010-01-06, 16:02

Hendrix89, Patrząc na Twój avatar .......... nóz to pikuś ...........pan pikuś :lol:
m3a - 2010-01-06, 18:19

To nie jest nóż...tylko miecz ;-) przynajmniej tak na to wygląda. Najlepiej to niech się Hendrix wypowie co siedzi mu w głowie...
Hendrix89 - 2010-01-06, 22:11

To jest miecz ;-)
Sygnalizuje moją siłę wewnętrzną i złość. Taki image, wpływający na moją podświadomość. Stymuluje moją siłę i chęć do walki. Poza tym wyraża mój bunt i moją niezgodę na rzeczywistość. Znajduje się w prawej ręce. Pokazuje wartości i prawość.
Poza tym w zamiarach miałem krzyż celtycki, jest zwykły ;-) Miał być słowiański symbol sygnalizujący nieskończoność, doskonałość lub cykliczność czasu.
To pokazuje mój avatar ;-)

nieoznakowane - 2010-01-06, 23:31

Hendrix89, może zmień na ANKH ten krzyż, będzie lepiej dla ciebie...... albo już żeby nie po całości to zacznij od znaku ATALNTÓW, uwierz mi, będzie lepiej....
Warto wiedzieć o czym pisze.... dla zainteresowanych...

m3a - 2010-01-07, 10:34

Cytat:
"Warszawski" styl jazdy"

Nad umywalkami w toalecie jednej z modnych, krakowskich restauracji wisi napis: "Gościom z obecnej stolicy przypominamy o możliwości umycia rąk". Mało eleganckie, ale ludzie się śmieją, bo Polska pozastołeczna nie przepada za Warszawą i lubi zakpić z jej mieszkańców. Dotyczy to również zmotoryzowanych.

Dziennikarz jednej z najważniejszych stacji telewizyjnych, komentując przed kamerą poświąteczną sytuację na drogach, zachowania kierowców, wracających do domów zakopianką, nazwał "warszawskim stylem jazdy". Co się kryje pod tym określeniem?

Brawura, głupota i chamstwo

Przedstawiciel tej szkoły jest niecierpliwy. Nie lubi tracić czasu. Dlatego wyprzedza na trzeciego lub nawet czwartego. Korki omija poboczem. Kiedy dojeżdża do skrzyżowania i widzi zapalające się żółte światło, gwałtownie przyspiesza. Nie jest dla niego żadną przeszkodą również tzw. wczesne czerwone. Liczy na to, że zanim ci, którym zaświeciło się zielone, znajdą jedynkę, on już będzie po drugiej stronie. A jeżeli nie, to zatrzyma się na środku skrzyżowania. Uniemożliwi przejazd innym?

No i co z tego? Niech frajerzy poczekają...

Zresztą w ogóle frajer jest po to, by go wykolegować. Stoją na przykład tacy frajerzy w długim ogonku na pasie jazdy na wprost. A niech sobie stoją. "Warszawski" cwaniak ustawia się na pustym pasie dla pojazdów skręcających w lewo (lub w pawo), a potem myk, szybki manewr, mrugnięcie kierunkowskazem i już, jako pierwszy, jedzie prosto.

Kiedy "warszawiak" widzi przed sobą blokujący mu drogę wolniejszy od siebie pojazd, dojeżdża do jego zderzaka i tak długo trąbi klaksonem i miga światłami, aż przepędzi marudę. Sam na jezdni o dwóch pasach zawsze porusza się lewym, bo po pierwsze i tak jedzie najszybciej, a poza tym na prawym jest przecież więcej dziur i kolein.

Wyznaje zasadę…

"Wyprzedzaj i nie daj się wyprzedzić".

Zgodnie z tą regułą za wszelką cenę stara się pozostawić w tyle każdy samochód, który uzna za gorszy od swojego. Lepszym z kolei usiłuje pokazać, że nie liczy się wielkość auta i moc silnika, gdy za kierownicą zasiada prawdziwy kozak, taki jak on. Kiedy się zagapi, bo na przykład właśnie rozmawia przez trzymaną przy uchu komórkę, i mimo wszystko ktoś zdoła go wyprzedzić (nie daj Boże baba albo jakiś dziadek w starym rzęchu), ambicja nakazuje mu natychmiastowe zmazanie plamy na honorze i przywrócenie właściwej hierarchii na drodze.

Reprezentant "WSJ" nienawidzi motocyklistów i rowerzystów. Irytują go też ludzie poruszający się na własnych nogach, a zwłaszcza staruszki, które zamiast siedzieć w domu, wloką się przez przejścia dla pieszych. Co ciekawe, kiedy sam w niedzielę, dla zdrowia, przesiada się czasem na rower lub idzie z rodziną na spacer, całkowicie zmienia punkt widzenia - obiektem jego nienawiści stają się kierowcy.

Gdy "warszawiak" chce wyjechać z ulicy podporządkowanej na główną, pomstuje na tych, którzy mu to utrudniają. Gdy sam jest na głównej, nikomu nie ustąpi, bo to on przecież ma pierwszeństwo.

Po swojemu interpretuje kodeks drogowy

Uważa, że w prawo można skręcać zawsze, niezależnie od koloru światła na sygnalizatorze i obecności lub braku zielonej strzałki. Nie uznaje ciągłych linii i znaków zatrzymywania się. Parkuje, gdzie mu wygodniej. Ograniczenia prędkości traktuje jako przestrogę, że jeśli będzie miał pecha, może zapłacić mandat. Ale nie płaci, gdyż dzięki radiu CB zawsze jest w porę ostrzeżony przed radarową pułapką. Nawet zatrzymany przez policję jakoś potrafi wywinąć się od kary, czym zresztą głośno się później chwali.

***

Spotykacie takich kierowców? No pewnie, codziennie. Jak to ktoś powiedział: "Dzisiaj auto ma prawie każdy, a kultury prawie nikt". Psychologowie znają pojęcie "road rage", czyli "drogowej wściekłości", która sprawia, że nie tylko hołota, ale także z pozoru normalni ludzie, siadając za kółkiem zmieniają się na gorsze. Wchodzą jakby w cudzą skórę.

Na co dzień nie dłubią przecież w nosie, nie klną, nie pokazują bliźnim środkowego palca. W samochodzie nie mają żadnych zahamowań.

Jeżeli dostrzegą nawet niewłaściwość swojego postępowania, potrafią je usprawiedliwić, twierdząc, że to po prostu reakcja na niekompetencję urzędników odpowiedzialnych za oznakowanie dróg, nadgorliwość policji, chamstwo innych kierowców itp. Frustruje ich również to, że mają coraz lepsze samochody, którymi muszą jeździć po wciąż marnych szosach.

Zmotoryzowany Polak, potulny i układny za granicą, szczególnie na drogach zachodnioeuropejskich i skandynawskich, wyjeżdżając w krajową trasę, wkracza na pole bitwy. Na agresję odpowiada agresją. Błąd, bowiem - to znowu rada psychologów - lepiej zachować stoicki spokój, być ślepym i głuchym na wszelkie zaczepki, obraźliwe gesty i słowa.

Pewien znany dziennikarz opowiada, że w sytuacjach konfliktowych na drodze zaczyna wymianę zdań pytaniem: "Czy tam, gdzie kupował pan prawo jazdy, nie mówili, że tak się nie robi?" Według niego taki wstęp skutecznie studzi emocje...

Pozostaje jeszcze zastanowić się, czy określenie "warszawski styl jazdy" nie jest krzywdzące dla mieszkańców stolicy? Chyba tak, bowiem owszem, często jeżdżą oni ostro, co nie znaczy jednak, że mają monopol na agresję. Drogowe chamstwo to zjawisko bez meldunku.

Poza tym warszawska rejestracja wcale dzisiaj nie musi oznaczać, że za kierownicą samochodu zasiada ktoś z Warszawy. Na takich numerach jeździ wiele samochodów służbowych, flotowych, pochodzących z leasingu, wypożyczalni...

żródło

Mexicano3 - 2010-01-07, 11:30

Ekhm... :mysle:; Może i coś w tym jest... ;)
m3a - 2010-01-07, 13:13

Mexicano3, mówisz jak hip-hopowiec ;-) skoro podchodzisz do tej sprawy tak filozoficznie :zar::
cobrad - 2010-01-08, 12:17

m3a napisał/a:
Cytat:
"Warszawski" styl jazdy"

Nad umywalkami w toalecie jednej z modnych, krakowskich restauracji wisi napis: "Gościom z obecnej stolicy przypominamy o możliwości umycia rąk". Mało eleganckie, ale ludzie się śmieją, bo Polska pozastołeczna nie przepada za Warszawą i lubi zakpić z jej mieszkańców. Dotyczy to również zmotoryzowanych.

Dziennikarz jednej z najważniejszych stacji telewizyjnych, komentując przed kamerą poświąteczną sytuację na drogach, zachowania kierowców, wracających do domów zakopianką, nazwał "warszawskim stylem jazdy". Co się kryje pod tym określeniem?

Brawura, głupota i chamstwo

Przedstawiciel tej szkoły jest niecierpliwy. Nie lubi tracić czasu. Dlatego wyprzedza na trzeciego lub nawet czwartego. Korki omija poboczem. Kiedy dojeżdża do skrzyżowania i widzi zapalające się żółte światło, gwałtownie przyspiesza. Nie jest dla niego żadną przeszkodą również tzw. wczesne czerwone. Liczy na to, że zanim ci, którym zaświeciło się zielone, znajdą jedynkę, on już będzie po drugiej stronie. A jeżeli nie, to zatrzyma się na środku skrzyżowania. Uniemożliwi przejazd innym?

No i co z tego? Niech frajerzy poczekają...

Zresztą w ogóle frajer jest po to, by go wykolegować. Stoją na przykład tacy frajerzy w długim ogonku na pasie jazdy na wprost. A niech sobie stoją. "Warszawski" cwaniak ustawia się na pustym pasie dla pojazdów skręcających w lewo (lub w pawo), a potem myk, szybki manewr, mrugnięcie kierunkowskazem i już, jako pierwszy, jedzie prosto.

Kiedy "warszawiak" widzi przed sobą blokujący mu drogę wolniejszy od siebie pojazd, dojeżdża do jego zderzaka i tak długo trąbi klaksonem i miga światłami, aż przepędzi marudę. Sam na jezdni o dwóch pasach zawsze porusza się lewym, bo po pierwsze i tak jedzie najszybciej, a poza tym na prawym jest przecież więcej dziur i kolein.

Wyznaje zasadę…

"Wyprzedzaj i nie daj się wyprzedzić".

Zgodnie z tą regułą za wszelką cenę stara się pozostawić w tyle każdy samochód, który uzna za gorszy od swojego. Lepszym z kolei usiłuje pokazać, że nie liczy się wielkość auta i moc silnika, gdy za kierownicą zasiada prawdziwy kozak, taki jak on. Kiedy się zagapi, bo na przykład właśnie rozmawia przez trzymaną przy uchu komórkę, i mimo wszystko ktoś zdoła go wyprzedzić (nie daj Boże baba albo jakiś dziadek w starym rzęchu), ambicja nakazuje mu natychmiastowe zmazanie plamy na honorze i przywrócenie właściwej hierarchii na drodze.

Reprezentant "WSJ" nienawidzi motocyklistów i rowerzystów. Irytują go też ludzie poruszający się na własnych nogach, a zwłaszcza staruszki, które zamiast siedzieć w domu, wloką się przez przejścia dla pieszych. Co ciekawe, kiedy sam w niedzielę, dla zdrowia, przesiada się czasem na rower lub idzie z rodziną na spacer, całkowicie zmienia punkt widzenia - obiektem jego nienawiści stają się kierowcy.

Gdy "warszawiak" chce wyjechać z ulicy podporządkowanej na główną, pomstuje na tych, którzy mu to utrudniają. Gdy sam jest na głównej, nikomu nie ustąpi, bo to on przecież ma pierwszeństwo.

Po swojemu interpretuje kodeks drogowy

Uważa, że w prawo można skręcać zawsze, niezależnie od koloru światła na sygnalizatorze i obecności lub braku zielonej strzałki. Nie uznaje ciągłych linii i znaków zatrzymywania się. Parkuje, gdzie mu wygodniej. Ograniczenia prędkości traktuje jako przestrogę, że jeśli będzie miał pecha, może zapłacić mandat. Ale nie płaci, gdyż dzięki radiu CB zawsze jest w porę ostrzeżony przed radarową pułapką. Nawet zatrzymany przez policję jakoś potrafi wywinąć się od kary, czym zresztą głośno się później chwali.

***

Spotykacie takich kierowców? No pewnie, codziennie. Jak to ktoś powiedział: "Dzisiaj auto ma prawie każdy, a kultury prawie nikt". Psychologowie znają pojęcie "road rage", czyli "drogowej wściekłości", która sprawia, że nie tylko hołota, ale także z pozoru normalni ludzie, siadając za kółkiem zmieniają się na gorsze. Wchodzą jakby w cudzą skórę.

Na co dzień nie dłubią przecież w nosie, nie klną, nie pokazują bliźnim środkowego palca. W samochodzie nie mają żadnych zahamowań.

Jeżeli dostrzegą nawet niewłaściwość swojego postępowania, potrafią je usprawiedliwić, twierdząc, że to po prostu reakcja na niekompetencję urzędników odpowiedzialnych za oznakowanie dróg, nadgorliwość policji, chamstwo innych kierowców itp. Frustruje ich również to, że mają coraz lepsze samochody, którymi muszą jeździć po wciąż marnych szosach.

Zmotoryzowany Polak, potulny i układny za granicą, szczególnie na drogach zachodnioeuropejskich i skandynawskich, wyjeżdżając w krajową trasę, wkracza na pole bitwy. Na agresję odpowiada agresją. Błąd, bowiem - to znowu rada psychologów - lepiej zachować stoicki spokój, być ślepym i głuchym na wszelkie zaczepki, obraźliwe gesty i słowa.

Pewien znany dziennikarz opowiada, że w sytuacjach konfliktowych na drodze zaczyna wymianę zdań pytaniem: "Czy tam, gdzie kupował pan prawo jazdy, nie mówili, że tak się nie robi?" Według niego taki wstęp skutecznie studzi emocje...

Pozostaje jeszcze zastanowić się, czy określenie "warszawski styl jazdy" nie jest krzywdzące dla mieszkańców stolicy? Chyba tak, bowiem owszem, często jeżdżą oni ostro, co nie znaczy jednak, że mają monopol na agresję. Drogowe chamstwo to zjawisko bez meldunku.

Poza tym warszawska rejestracja wcale dzisiaj nie musi oznaczać, że za kierownicą samochodu zasiada ktoś z Warszawy. Na takich numerach jeździ wiele samochodów służbowych, flotowych, pochodzących z leasingu, wypożyczalni...

żródło


Nie bawię się, ubiegłeś mnie ze wstawieniem tego :D
Wiele w tym jest oj wiele :)
Przy okazji kochani Panowie miłego weekendu :)

m3a - 2010-01-08, 14:56

Coberco mam nadzieję, że nie będziesz mi robić wyrzutów z tego powodu ;-)
Co do "wielości" to masz rację, dlatego umieściłem tego newsa na forum :-P

Dishman - 2010-01-09, 23:36

Paweł PL napisał/a:
Zawsze Polacy by odpięli odbiornik :) lub zakłócili jego pracę :) Polacy są specjalistami w tej dziedzinie :) Co się dało zablokować , da się odblokować :)

Polacy może tak, ale Szwedzi, Niemcy? Pewnie nie i nikt tam niczego takiego nie wprowadza. Poza tym widzisz, różnimy się mentalnie od ludzi z zachodu. U nas od razu kombinowanie, jak coś ominąć, a u nich nie tak prędko. Widocznie za karę za swoje cwaniactwo mamy takie drogi.

roger110 napisał/a:
Śmiercią mają być karani kierowcy ,którzy pod wpływem alko spowodują wypadek ze skutkiem śmiertelnym , spowodują wypadek i uciekną z miejsca wypadku , oczywiście też pod wpływem........... Prawo ma byc zmienione w ramach społecznej kapanii na rzecz trzeźwości.
Dość radykalne nie sądzicie ?!

Nie. Jak ktoś jest debilem i jeździ po pijaku, to czapa.

m3a napisał/a:
Krwawy finał awantury kierowców

Nożownika powiesić publicznie. Niech zdycha na widoku innych ludzi.

m3a napisał/a:
A tak swoją drogą - wozicie ze sobą w autach "pomoce naukowe"

Nie. Moje zdanie na ten temat: "nie daj się sprowokować".
Dzisiaj chciałem wjechać na parking przed sklepem z ulicy. Przede mną ustawiła się taksówka i wysiadała kobieta z dzieckiem. Kierowca stanął tak, że uniemożliwił mi wjazd na parking, mimo, że gdyby podjechał 5 metrów dalej to nie byłoby problemu. Zrobił to pewnie dlatego, że akurat w tym miejscu nie było zwałów śniegu i żeby pasażerowie nie wysiedli po kolana w białym puchu, co nie zmienia faktu, że ustawił się idiotycznie. Patrząc na to miałem ochotę taksiarza postresować klaksonem, albo długimi chociaż. Nie zrobiłem tego jednak za co w zamian dostałem podziękowanie/przeproszenie awaryjnymi.
Zirytować się na drodze łatwo, grunt to nie dać aby wylazł z nas cham.

m3a napisał/a:
"Warszawski" styl jazdy"

Mexicano3 napisał/a:
Ekhm... :mysle:; Może i coś w tym jest... ;)

Sama prawda.
Sam łapię się na tym, że jadąc autem denerwują mnie rowerzyści, piesi i inni kierowcy. Będąc pieszym denerwują mnie kierowcy. Będąc rowerzystą to kierowcy niemal doprowadzają mnie do białej gorączki.
Dojeżdżając do świateł dodaję gazu, zamiast zwalniać. Jadąc busem i widząc wszystko lepiej, wcześniej zauważałem zmianę świateł, niż ludziki w osobówkach i zanim ruszyli ja im podjeżdżałem pod tyłek. W sumie przyznaję, że to bez sensu.
Obecnie w warunkach zimowych strasznie irytuje mnie jazda 30 km/h. OK, może i jest trochę bardziej ślisko, ale bez przesady. Mam opony całoroczne, więc nie są one jakieś rewelacyjne, a mam dobrą przyczepność. Ostatnio wracając z Wawy wyprzedzałem praktycznie wszystko co jechało, bo DK2 była nieodśnieżona, a jechały sobie konwoje po 20 aut gdzie prowadzący osiągał 60 km/h na prostym odcinku.
Na swoje usprawiedliwienie mam to, że wysepki mijałem jednak z prawej strony, choć strasznie korciła jazda pod prąd.

cobrad - 2010-01-10, 11:41

Jednak z prawej - fajnie zabrzmiało :)
m3a no co Ty, pewnie, że nie.
Nożownik dla przykładu powinien zostać nieźle ukarany, to niedopuszczalne, aby tak reagować, a jak ktoś nie panuje nad emocjami niech nie siada za kółko.
Nie , nie wożę żadnych pomocy tego typu, tzn. na upartego każdy z nas coś ma, bo pomysłowy to i wycieraczką krzywdę zrobi.
A dla pijanych kierowców mam takie same względy jak dla pedofili - eutanazja, bo na aborcję w ich przypadku już za późno.

Hendrix89 - 2010-01-14, 21:42

Obywatele walczą z głupotą
Nie blokuj drogi, baranie! Co na to policja?

"Nie blokuj lewego pasa, baraaaanie!" - to najnowszy pomysł na poprawę kultury jazdy w Polsce. Internauci piętnują bezmyślne zachowanie kierowców. Przykład? "Pozdrowienia dla idioty w Citroenie AX, który blokował wlokąc się lewym pasem karetkę na sygnale". Co na to drogówka?



"Nic mnie tak nie denerwuje jak baran, który blokuje lewy pas jadąc 80 km/h. Jakim pal...tem trzeba być, żeby mieć w d…, że blokuje się 50 innych samochodów za sobą, bo tak...” to motto założyciela profilu "Nie blokuj lewego pasa, baraaaanie!", który działa na Facebooku od początku 2010 roku. Profil zebrał już niemal 4 tys. fanów.

Oto próbka wpisów jakie tam się pojawiają… "Z tego miejsca pragnę przesłać gorące pozdrowienia dla idioty w Citroenie AX, który na Al Jana Pawła II w Krakowie, blokował wlokąc się lewym pasem karetkę na sygnale. Mam nadzieję, że gdy Ty będziesz "pasażerem" karetki nikt nie wytnie Ci takiego numeru.”

"Mam nadzieję, że Polacy kiedyś nauczą się kultury jazdy, która nie polega na ustępowaniu, gdy my mamy pierwszeństwo, albo robieniu głupich uśmiechów do innych użytkowników drogi. Blokowanie lewego pasa to braku kultury i niepotrzebne stwarzanie niebezpiecznych sytuacji."

"Dziś usiadłem na zderzaku straży miejskiej. Prawy pas oczywiście pusty, jechałem za nim prawie 1km! W końcu wymijając go prawym obciąłem wzrokiem pełnym pogardy. Jakiś lamus w mundurze patrzący prosto przed siebie. Dlaczego w Polsce stróże prawa nie przestrzegają przepisów, za których łamanie nas karzą?"

O kulturze jazdy… "Chyba w każdym mieście znajdą się tacy, którzy nie szanują innych uczestników ruchu i najzwyczajniej w świecie utrudniają im jazdę... A tak na prawdę jeżdżąc po Polsce to najbardziej bezczelni są Warszawiacy, Gdynianie i Ślązacy.... Jakby dało pchaliby się nawet na czwartego..."

Co na to kodeks ruchu drogowego?

Rozdział 3> Ruch pojazdów> Oddział 1: Zasady ogólne> Art. 16.

1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.

2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze
.

3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.

4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.

Rozdział 3> Ruch pojazdów> Oddział 3: Prędkość i hamowanie> Art. 19.

2. Kierujący pojazdem jest obowiązany:

1. jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;

Rozdział 3> Ruch pojazdów> Oddział 6: Wyprzedzanie> Art. 24.

10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:

1. na jezdni jednokierunkowej;

2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

Co na to policja?
Może ukarać delikwenta mandatem od 20 do 500 zł zaś na konto wskoczą 2 punkty karne.

http://www.dziennik.pl/au...o_policja_.html


Dla posiadaczy kont na FejZbuku: http://www.facebook.com/p...15382860?ref=nf

m3a - 2010-01-17, 15:04

Cytat:
Benzyna w UE - gdzie tanio, gdzie drogo?

Zobacz, do których krajów warto pojechać, by zatankować tańszą benzynę, a które omijać. Prezentujemy zestawienie sześciu najtańszych i sześciu najdroższych państw Unii Europejskiej dla kierowców. (na podstawie danych z firmy Relfex z dn. 21.12.2009)

Bułgaria

Pb95: 0,91 euro / 3,80 zł
Diesel 0,86 euro / 3,59 z
Płaca minimalna: 122,7 euro

Rumunia

Pb95: 0,92 euro / 3,84 zł
Diesel 0,88 euro / 3,68 zł
Płaca minimalna: 142,4 euro

Cypr

Pb95: 0,94 euro / 3,94 zł
Diesel 0,87 euro / 3,63 zł
Płaca minimalna: --

Łotwa

Pb95: 0,98 euro / 4,12 zł
Diesel 0,94 euro / 3,94 zł
Płaca minimalna: 256,6 euro

Polska

Pb95:4,21 zł
Diesel 3,70 zł
Płaca minimalna: 334 euro

Estonia

Pb95: 1,02 euro / 4,28 zł
Diesel 1,01 euro / 4,21 zł
Płaca minimalna: 278 euro

Włochy

Pb95: 1,26 euro / 5,29 zł
Diesel 1,11 euro / 4,66 zł
Płaca minimalna: --

Portugalia

Pb95: 1,28 euro / 5,35 zł
Diesel 1,04 euro / 4,36 zł
Płaca minimalna: 535 euro

Niemcy

Pb95: 1,29 euro / 5,40 zł
Diesel 1,10 euro / 4,60 zł
Płaca minimalna: --

Dania

Pb95: 1,32 euro / 5,52 zł
Diesel 1,09 euro / 4,56 zł
Płaca minimalna: --

Finlandia

Pb95: 1,32 euro / 5,53 zł
Diesel 1,04 euro / 4,34 zł
Płaca minimalna: --

Holandia

Pb95: 1,38 euro / 5,77 zł
Diesel 1,03 euro / 4,32 zł
Płaca minimalna: 1398,6 euro

klik

beniu666 - 2010-01-17, 15:42

a Ukraina gdzieś w połowie ??
bez żartów z takim dziadostwem!
W Austri benyzna jest tańsza niź w Polsce!
brak słów do tego testu...

m3a - 2010-01-17, 15:57

beniu666, nie irytuj się tym tak ;-) Jestem w trakcie korekty informacji :-) Poza tym z tego co mi wiadomo to Ukraina nie jest jeszcze w UE :mysle:; , więc nie było sensu jej tam umieszczać.
m3a - 2010-01-18, 11:46

Cytat:
Honker wraca na drogi. Z przytupem

BĘDZIE POLSKI HUMMER?

Lubelska spółka ZDT zamierza reaktywować polski samochód terenowy Honker - zapowiada "Dziennik Gazeta Prawna". Spółka miała w planach robić furgonetki, ale wspomina też "o rozmowach z amerykańskim Hummerem". A Honker ze sznytem Hummera mógłby okazać się strzałem w dziesiątkę.

Lubelska firma DZT, zajmująca się głównie dostawą części, m. in. do chevroletów aveo na Żerań, ale także na Ukrainę i Słowację, to debiutant na rynku producentów samochodów.

Rok temu przejęła majątek upadłego Daewoo w Lublinie, w tym tym linię montażową i prawa do produkcji Honkera. Na początku firma chciała też kupić markę Lublin. Zrezygnowała jednak z tych planów. - Uznaliśmy, że taniej będzie wprowadzić na rynek własną konstrukcję – mówi gazecie Zbigniew Tymiński, prezes i współwłaściciel DZT.

Co to jedzie?

Może jednak mały van, to tylko zasłona prze prawdziwymi planami? Bo, jak mówi prezes Tymiński, w tym roku spodziewa się także konkretów w rozmowach prowadzonych od kilku tygodni z amerykańskim Hummerem.

– Nie mogę zdradzić szczegółów tych rozmów, ale dotyczą one współpracy w zakresie nowego samochodu – mówi jedynie Zbigniew Tymiński.

Taki pojazd mógłby się sprzedać. – Na polskim rynku jest miejsce na Honkera, czy nowy model tworzony w oparciu o know-how Hummera, ale jestem już mniej entuzjastycznie nastawiony do furgonu podobnego do lublina – uważa Andrzej Halarewicz, szef na Polskę firmy monitorującej rynek motoryzacyjny JATO Dynamics. Według niego w samochodach dostawczych można do woli przebierać, a brakuje np. praktycznych terenówek dla rolników, leśników czy energetyków. Tam rządzą terenowe z nazwy, ale drogie auta, np. japońskie.

Eksperci wieszczą, że gdyby DZT miało pieniądze, głównie na promocję marki, to pomysł, który już testują mógłby zakończyć się sukcesem. Roman Kantorski, prezes Polskiej Izby Motoryzacji, przypomina że osiągnął go np. Fiat inwestując w reedycję modeli 500 czy panda. I podkreśla, że w przypadku Honkera byłoby to łatwiejsze.

klik

Dishman - 2010-01-19, 23:01

Hendrix89 napisał/a:
2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.

A to jest z kolei informacja dla "poinformowanych". Normalnie nieraz rozwala mnie widok, jak ładne BMW wlecze się lewym pasem w mieście za jakimś rzęchem, po którym nie ma się co spodziewać, że zjedzie wcześniej, niż za 3 skrzyżowania.
Jeden agent w rzęchu, bo twardo trzyma się lewego pasa.
Drugi agent w BMWicy, jeszcze lepszy, bo wydaje mu się, że on ma rację naciskając rzęcha i wisząc mu na zderzaku. Zamiast wrzucić wcześniej prawy kierunek i smyrgnąć z prawej.

Nawet poinformowani okazują się niedoinformowani. :mrgreen:

beniu666 - 2010-01-20, 01:14

racja no tak z Ukrainą dobra to weź to popraw bo przepraszam za stwierdzenie ale puki co ten artykuł jest paradoksalny (bo właśnie nie przygotowany do końca)
m3a - 2010-01-20, 12:06

Cytat:
Policjant przebada cię na czerwonym świetle

Na światłach, w korku czy na bramkach autostrady - wszędzie tam, gdzie kierowcy zatrzymują się na krótki postój, od stycznia muszą się liczyć z badaniem trzeźwości. Małopolska policja ma nowe, szybsze i skuteczniejsze sposoby walki z nietrzeźwymi wsiadającymi za kółko.

Błyskawiczne i masowe badanie trzeźwości będzie możliwe dzięki nowemu urządzeniu. AlcoBlow - prowizoryczny alkomat, który w styczniu otrzymała małopolska drogówka - to urządzenie, do którego nie trzeba stosować ustnika, a w ciągu minuty można sprawdzić nim nawet pięciu kierowców. AlcoBlow nie jest urządzeniem dowodowym, dlatego jeżeli u kierowcy sprzęt wykaże zawartość alkoholu, prowadzący auto będzie musiał zjechać na pobocze i poddać się badaniu na alkomacie. Takich prowizorycznych alkomatów drogówka dostała na razie 25. - Dzięki nim możemy przebadać więcej kierowców w krótszym czasie, a przy tym zaoszczędzić. Podczas gdy ustnik do alkomatu kosztuje około 50 gr i jest jednorazowy, w tym urządzeniu trzeba wymieniać tylko baterie - tłumaczy szef małopolskiej drogówki młodszy inspektor Bogusław Żurek. Policjanci będą stosować nowy sprzęt podczas postoju na czerwonym świetle na skrzyżowaniach, w korkach czy na bramkach autostrady.

Kierowcy na podwójnym gazie będą prawdopodobnie musieli liczyć się też z surowszymi karami. Z Sejmu do Senatu trafiła właśnie jednogłośnie zaaprobowana przez posłów nowelizacja kodeksu karnego zaostrzająca przepisy w sprawie nietrzeźwych kierowców. Do tej pory osobom, które pod wpływem alkoholu spowodowały wypadek śmiertelny lub powodujący ciężki uszczerbek na zdrowiu, sąd mógł dożywotnio odebrać prawo jazdy. Jeżeli projekt zostanie przegłosowany, sędziowie nie będą mieli wyboru - będą musieli taką decyzję wydać obligatoryjnie. Natomiast prowadzący samochód dwukrotnie złapani na jeździe po pijanemu (powyżej 0,5 promila w wydychanym powietrzu), obowiązkowo trafią do więzienia na czas od trzech miesięcy do pięciu lat.

Małopolska policja jest pierwszą, która wprowadziła obowiązek badania na zawartość alkoholu każdego zatrzymanego do kontroli drogowej kierowcy. Takie same zasady wprowadziły później także Łódź i Szczecin.

Pijani kierowcy byli w 2009 roku sprawcami 240 wypadków na południu Polski, zginęło w nich 15 osób. Mimo to zeszłoroczne statystyki zdarzeń na drogach są optymistyczne - liczba ofiar śmiertelnych i wypadków spadła, a Małopolska jest pod względem bezpieczeństwa drogowego na szczycie tabeli najbezpieczniejszych województw w Polsce. Zdaniem policjantów do największej liczby wypadków dochodzi w lipcu i październiku, a najbardziej kolizyjnymi dniami tygodnia są piątek i poniedziałek. - Ta tendencja wynika z przedłużonych weekendowych powrotów. Ludzie, chcąc ominąć korki, biorą urlop także na początku tygodnia i stąd wiele wypadków ma miejsce w poniedziałek około południa - tłumaczy naczelnik Żurek. Ciągle najwięcej ofiar jest wśród pieszych - najczęściej to ludzie w wieku 50-60 lat.

klik

nieoznakowane - 2010-01-20, 13:26

m3a, tj Stacja Benzynowa też :-P , będą stać i kontrolować jak w Austrii
m3a - 2010-01-20, 13:38

Niewykluczone, że tak będzie :-P prędzej czy później będziemy mogli się o tym wszystkim przekonać - czas pokaże ;-)
nieoznakowane - 2010-01-20, 13:42

m3a, ale jak tak zaczną kontrolować to skończą się im dochody i nici z interesu...., wtedy zapewne wymyślą opłaty za.... żadna głupota mi nie przychodzi do głowy.... :scianka::
m3a - 2010-01-20, 13:46

Znając życie to "jakiś pseudo mądrala" wymyśli podatek od samej kontroli :-P , a zapłacą za te bezsensowne wszystkie pomysły nieszczęśliwi podatnicy RP ;-)
beniu666 - 2010-01-21, 12:39

Tak jest w USA! :) myśle że pomysł jest ok
m3a - 2010-01-22, 17:20

Cytat:
LPG w górę o 25 procent!

Powoli zaczynamy odczuwać efekty tańszej ropy naftowej na rynkach światowych. Ceny hurtowe zaczęły spadać jeszcze przed 10 stycznia, a w mijającym tygodniu odnotowaliśmy pierwsze obniżki cen detalicznych.

Średnio litr benzyny Eurosuper 95 kosztuje około 4,38 zł, czyli trzy grosze mniej niż przed tygodniem. Do 4,04 zł/l spadła w tym tygodniu średnia cena diesla i jest dwa grosze na litrze niższa niż przed tygodniem. Korekty cen w górę notowaliśmy w przypadku LPG, którego litr kosztuje obecnie średnio 2,18 zł, czyli 1 grosz na litrze więcej w stosunku do ubiegłego tygodnia.

Kontynuacja obniżek na stacjach potrwa co najmniej do końca miesiąca, i nie powinna jej ograniczyć piątkowa podwyżka cen w hurcie. Średni poziom cen benzyny Eurosuper 95 będzie mieścił się w przedziale 4,31 - 4,34 złl, a oleju napędowego 3,93 - 3,97 zł/l.

W III dekadzie stycznia ubiegłego roku za litr benzyny Eurosuper 95 kierowcy płacili średnio 3,90 zł, a za litr oleju napędowego 3,68 zł. Tym samy ceny benzyny są obecnie o ponad 12 % wyższe niż przed rokiem, a olej napędowy podrożał o 10 %. Najbardziej, bo aż o 25 % wzrosły ceny LPG, który rok temu kosztował 1,74 zł/l. To niestety oznacza wzrost kosztów wyjazdów na tegoroczne ferie.
(BM Reflex)

klik

m3a - 2010-01-23, 10:26

Trochę się zmartwiłem tym co przeczytałem :-(

Autostrada może przejść Częstochowie bokiem

Spółka Autostrada Południe SA, która otrzymała koncesję na budowę częstochowskiego odcinka A1, miała do piątku zapewnić finansowanie inwestycji - w przeciwnym wypadku koncesja wygaśnie.

- Do tej pory nic jeszcze nie dostaliśmy od koncesjonariusza. Czekamy do północy - powiedział w piątek po południu PAP rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj. Ale w tym samym czasie radio RMF podało, że do północy na pewno nie uda się zaakceptować wszystkich wymaganych dokumentów. To oznacza, że pieniądze na budowę 180-kilometrowego odcinka A1 spod Łodzi przez Częstochowę do Pyrzowic - ok. 7,5 mld zł - trzeba będzie znaleźć w budżecie państwa.

Umowę na wybudowanie i eksploatację częstochowskiej A1 podpisano 22 stycznia 2009 r. Polsko-hiszpańskie konsorcjum Autostrada Południe SA, w skład którego wchodzą Budimex, Cintra, Ferrovial Agroman, miało zapewnić pełne finansowanie budowy 180 km autostrady. Odcinek od Strykowa pod Łodzią (połączenie z A2 Warszawa - Poznań) do Częstochowy powinien być gotowy do 31 maja 2012 r., a obwodnica Częstochowy i odcinek do Pyrzowic - do 22 stycznia 2014.

Utrata koncesji przez Autostradę Południe SA oznaczałaby, że nie ma szans, by jakikolwiek fragment A1 między Strykowem a Pyrzowicami powstał przed Euro 2012.

Wg RMF, urzędnicy już przygotowują przetarg na wykonawcę i będą szukać pieniędzy na budowę trasy.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

thadeusch - 2010-01-23, 16:59

m3a napisał/a:
urzędnicy już przygotowują przetarg na wykonawcę i będą szukać pieniędzy na budowę trasy

Pewnie w naszych kieszeniach :mysle:;

m3a - 2010-01-23, 17:38

thadeusch napisał/a:
Pewnie w naszych kieszeniach :mysle:;


thadeusch, wcale by mnie to nie zdziwiło :-P szczególnie po takich zapowiedziach kto wie czego możemy się spodziewać :scianka::

m3a - 2010-01-23, 19:44

Cytat:
Chore prawo, ale prawo

Kazimierz N. z wioski koło Kolbuszowej dostał pół roku odsiadki za to, że trzeci raz złapali go, jak jechał rowerem po wypiciu kilku piw. Małgorzata K i Agnieszka E. z Rzeszowa wyłudziły z banku kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przyznały się do winy i wróciły do domów.

Aleksander M. pędził samochodem po obwodnicy Rzeszowa. Spowodował wypadek, w którym zginęła niewinna kobieta. Prokurator nie zgodził się na aresztowanie szalonego kierowcy.

Jak najłatwiej uzyskać dobry wynik w policyjnej statystyce obrazującej walkę z nietrzeźwymi kierowcami? Wystarczy zapolować na wsi obok sklepu lub knajpy na rowerzystów wracających po wypiciu piwa. Policjanci robią to nagminnie. Dlatego latem w statystykach codziennie jest 30- 40 nietrzeźwych kierujących, a zimą kilku lub kilkunastu. Większość to rowerzyści.

Wystarczą dwa piwa, by stężenie alkoholu przekroczyło 0,5 promila. Wtedy rowerzysta jest przestępcą. Za pierwszym razem płaci grzywnę. Po drugiej lub trzeciej wpadce idzie siedzieć, mimo że nikogo nie skrzywdził, ani się nawet nie przewrócił. Jednak stwarzał zagrożenie...

Okradły bank

29-letnia Agnieszka E. wyszukiwała klientów, którzy chcieli wziąć kredyt, lecz nie spełniali warunków stawianych przez banki. 27-letnia Małgorzata K. prowadzi własną firmę. Dała Agnieszce pieczątkę i druki na potwierdzenie zatrudnienia oraz wysokości zarobków. Agnieszka wypisywała te fałszywe zaświadczenia i podrabiała podpis Małgorzaty. Gdy bank sprawdzał telefonicznie zatrudnienie klienta przychodzącego po kredyt, Małgorzata potwierdzała kłamstwo. W ten sposób kredyty wzięło kilku lub nawet kilkunastu ludzi. Pieniędzmi podzielili się z Agnieszką, a ta z Małgorzatą.

Proceder się wydał, gdy kolejny kredyt chciała wziąć 31-letnia Ewa D., bezrobotna z Dynowa. Pracownik banku zdziwił się, że tyle osób z tej samej firmy bierze kredyty i zawiadomił policję. Ta wykryła oszustwo.

Przedsiębiorcze panie przyznały się do zarzutów prokuratury, wyraziły skruchę i dobrowolnie zgodziły się poddać karze. Mimo że grozi im nawet osiem lat więzienia, wyszły na wolność. Mogą dalej pracować i czekać na zakończenie śledztwa, a potem na decyzję sądu.

Pirat drogowy zabił kobietę

Internauci twierdzą, że 18-letni Aleksander M. od kilku miesięcy siał postrach na rzeszowskich ulicach. Jego czerwony pontiac z amerykańską rejestracją śmigał głównymi ulicami, lawirował pomiędzy innymi autami i wyprzedał je raz z lewej, raz z prawej strony.

W końcu przy takim manewrze uderzył w skodę i wepchnął ją w tył ciężarówki. 81-letnia pasażerka skody zginęła na miejscu. 56-letni kierowca został ranny. Sprawcy wypadku grozi osiem lat więzienia. Policja chciała, by nieodpowiedzialny młodzieniec został aresztowany na trzy miesiące.

Jednak prokuratura nie złoży do sądu wniosku o areszt. Uznano, że wystarczy zabranie paszportu i zakaz opuszczania kraju. Aleksander M. wrócił do domu.

- Ma szczęście, ze ten wypadek spowodował w Polsce - komentuje jeden z internautów. - W Stanach, gdzie mieszkał, zrobił prawo jazdy i dokąd miał wkrótce wrócić, za taki wypadek poszedłby od razu do więzienia i siedziałby tam wiele, wiele lat. U nas dostanie wyrok w zawieszeniu i wyjedzie za ocean.

Polska Lokalna

Hendrix89 - 2010-01-24, 17:11

Ten kolarz to żaden rekordzista. Pamiętacie tego, co pisałem, że za prowadzenie roweru dostał zawiasy? To teraz poszedł siedzieć, bo obecnie już kierował rowerem w stanie wskazującym...
m3a - 2010-01-24, 17:23

Hendrix89 napisał/a:
za prowadzenie roweru dostał zawiasy?


Mega syf - co można więcej powiedzieć w tej sprawie napisać. Rewolucja + wszystkie Powstania Narodowe to mało powiedziane :-x i ch.. wielki jak szelki :scianka::

Hendrix89 - 2010-01-24, 17:28

On jest upośledzony umysłowo, a bał się przyznać pracodawcy o tym i nie miał papugi w sądzie. No niestety. Siedzi.
m3a - 2010-01-24, 17:33

Jaki zonk :shock: W gruncie rzeczy to wszystko opiera się o kasę.. Jeśli koleś miałby warunki finansowe to spokojnie sprawa zakończyłaby się zupełnie inaczej :scianka::
Ale jak to w życiu często bywa pies utonął, łańcuch pływa :scianka::

Hendrix89 - 2010-01-24, 17:43

Ale nikt tego nie wziął pod uwagę, że on jest upośledzony... Przecież jego w więzieniu będą musieli pilnować cały czas, żeby sobie czegoś nie zrobił... :-x Nie patrząc już nawet na to, że on ma ograniczony wpływ na to co robi...
m3a - 2010-01-24, 17:53

Wiesz co Hendrix89, to jest już zupełnie inna bajaka :-( O tym fakcie nie wiedziałem, więc dalsze rozważanie nie będą miały sensu :-(
beniu666 - 2010-01-27, 17:52

Musze popytasz o tego młodziaka w pontiacu moze sie cos o nim dowiem :D
m3a - 2010-01-28, 14:27

Cytat:
Miałem tego nie dodawać, ale ze względu na to, że na radyjku leciały same: k..., ch... itp. to mi się żal zrobiło tych ludzi którzy musieli stać w tych korkach :|

Uwaga kierowcy! Zablokowana trasa DK 1, zasypane drogi

Padający przez całą noc śnieg skomplikował sytuację na drogach całego regionu. Doszło do wypadków i utrudnień w ruchu.

W czwartek przed godz. 6 zablokowane zostały obie nitki "gierkówki" w kierunku Warszawy. W okolicach Wikłowa zapalił się tir, który wiózł 23 tony węgla.

Trzy godziny później we Wrzosowej ciężarówka wpadła w poślizg, blokując pasy w kierunku Warszawy. W krótkim czasie powstał kilkukilometrowy korek. W związku z trudną sytuacją na bocznych drogach policja nie zorganizowała objazdów. - Kierowcy muszą się uzbroić w cierpliwość - tłumaczyła rzeczniczka prasowa częstochowskiej policji Joanna Lazar.

gazeta

m3a - 2010-01-29, 15:13

Cytat:
Jazda po pijanemu zgodnie z prawem? To możliwe

Od ponad dziesięciu lat zgierscy radni nie podjęli uchwał w sprawie dróg gminnych i ulice w niemal całym mieście są drogami wewnętrznymi. A po takich pijani rowerzyści mogą jeździć bezkarnie. Precedensowy proces w tej sprawie toczy się właśnie w zgierskim sądzie.

Majowy ciepły dzień 2009 roku. Paweł Kamiński (dane zmienione) jedzie rowerem ul. Przygraniczną w Zgierzu. Droga wiedzie przez las, pan Paweł wypił wcześniej dwa, trzy piwa. Jadący z naprzeciwka radiowozem policjanci zatrzymują go do kontroli. Alkotest wykazuje blisko promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjanci kierują wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Zarzut: jazda rowerem w stanie nietrzeźwości po drodze publicznej. To przestępstwo. Grozi za to kara nawet roku więzienia.

Przepisy kodeksu karnego dotyczące prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu można najprościej scharakteryzować tak: nawet jeśli po pijanemu wsiądziesz do auta przed własnym domem na podjeździe i cofniesz o 10 cm, jest to karalne. Rowerem możesz jechać choćby po litrze wódki i policja nie może nic ci zrobić. Pod jednym warunkiem: nie jedziesz nim drogą publiczną.

I o to właśnie chodzi w zgierskim procesie: o ustalenie, czy pan Paweł jechał rowerem po gminnej drodze publicznej, czy też nie?

- Zgodnie z prawem każda gmina musi w drodze uchwały zaliczyć daną drogę do gminnej. O ile nie jest krajowa czy wojewódzka. Po reformie samorządowej rządu Buzka w 1999 roku narzuciła to nowelizacja ustawy o drogach publicznych - opowiada pan Paweł. - Takie uchwały mają wszystkie gminy w Polsce, choćby gmina Zgierz. Ale nie miasto!

Rzeczywiście: w 2001 roku gmina Zgierz (odrębna jednostka od samego miasta) uchwaliła, które drogi należą do gminy i są publiczne. W załączniku są wymienione tak, jak przewiduje to prawo: nazwa drogi, jej przebieg i długość oraz rodzaj nawierzchni, z jakiej jest zrobiona.

- Poprosiłem w urzędzie miasta o taką uchwałę. Chciałem tę Przygraniczną sprawdzić w wykazie, bo biegnie środkiem lasu. Nie dostałem jej, bo radni od jedenastu lat takich uchwał po prostu nie podjęli! - mówi Kamiński.

Ruszył proces. Mecenas Piotr Paduszyński od razu złożył wniosek dowodowy, by miasto udowodniło i przedstawiło wykaz dróg publicznych na terenie Zgierza. - No bo jeśli zgodnie z prawem nie jest to droga publiczna, mój klient nie popełnił przestępstwa - mówi adwokat.

Zgierski sąd przyjął wniosek adwokata i zapytał urzędników o uchwałę w sprawie dróg w mieście. Okazało się, że takowej nie ma.

- To nie tak - broni się Dorota Jankiewicz, rzeczniczka Urzędu Miasta w Zgierzu. - Drogi miejskie w Zgierzu sklasyfikowano na podstawie Uchwały Rady Narodowej Miasta Łodzi z 1990 roku. Dalsze uchwały nie były już potrzebne.

- Oczywiście, że były, bo ta uchwała po reformie Buzka straciła moc obowiązującą - mówi mecenas Paduszyński. - Dlatego też wszystkie gminy w Polsce mają rejestry swoich dróg. Poza Zgierzem. A bez uchwały droga jest niepubliczna i takie przypadki już w Polsce były.

Rzeczywiście. W październiku 2009 roku prokuratura w Augustowie musiała umorzyć sprawę radnego Dariusza S., który jechał rowerem bulwarem obok Kanału Augustowskiego, mając w organizmie 1,5 promila alkoholu. Powód? Jako radny wiedział, że gmina nie zaliczyła bulwaru do dróg publicznych. - Więc nie było przestępstwa - tłumaczył Ryszard Tomkiewicz z suwalskiej prokuratury.

A co z innymi rowerzystami skazanymi w Zgierzu za jazdę na rowerze pod wpływem alkoholu? Ilu ich było w ciągu dziesięciu ostatnich lat? Według danych komendy w Zgierzu tylko w ostatnich trzech latach pijanych cyklistów, którzy trafili przed sąd, było ponad dwustu.

- No cóż. Mogli sprawdzić, jaką drogą jechali. Tak jak ja - mówi Kamiński.

Wyrok w tej precedensowej sprawie już w marcu.

źródło:


Rowerzyści na gazie czekają na wyrok


Dwa tysiące więzionych za jazdę rowerem po alkoholu może przed Wielkanocą wrócić do domów. Stanie się tak, jeśli Trybunał Konstytucyjny potwierdzi, że skazano ich na podstawie paragrafu-bubla prawnego.

Posiedzenie Trybunału już dziś. Ma rozstrzygnąć, czy prawo karne może traktować nietrzeźwych rowerzystów surowiej niż pijanych pieszych.Sprawcą zamieszania jest 37-letni sędzia Jarosław Sielecki, prezes Sądu Rejonowego we Wschowie w Lubuskiem. To on napisał do Trybunału, że przepis, na podstawie którego skazywani są pijani rowerzyści, może być niezgodny z ustawą zasadniczą. Jego pytanie: Czy art. 178a par. 2 kodeksu karnego stoi w sprzeczności z zasadą równości obywateli wobec prawa?

- Drakoński i absurdalny przepis, który mnoży ludzkie nieszczęścia - mówi sędzia Sielecki. - Bywa, że spycha całe rodziny w skrajną biedę, bo kto zatrudni człowieka po odsiadce? A efekty? Bezpieczeństwo na drogach nie poprawiło się. Polepszyły się za to policyjne i prokuratorskie statystyki, bo wykrycie takich przestępców jest łatwe, a skazanie gwarantowane. Według mnie to nie przypadek, że ten przepis wprowadzono dziewięć lat temu, gdy staraliśmy się o przyjęcie do Unii Europejskiej i trzeba było poprawić skuteczność w walce z przestępczością. Pijani rowerzyści stali się kozłem ofiarnym.

Jazda rowerem po pijanemu to obecnie występek zagrożony rokiem więzienia, grzywną i zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów, łącznie z mechanicznymi. Nazwisko skazanego trafia do Krajowego Rejestru Karnego.

- Pijany pieszy stanowi nie mniejsze zagrożenie dla ruchu pojazdów, ale jego czyn kwalifikowany jest zaledwie jako wykroczenie - podkreśla sędzia Sielecki. - Wymiar kary: maksymalnie czternaście dni aresztu lub grzywna oraz zakaz jazdy na rowerze. Karta karna takiej osoby pozostanie czysta.

Sędziemu Sieleckiemu po cichu kibicuje kadra kierownicza więziennictwa.

- W naszym środowisku nie brakuje opinii, że więzienie rowerzystów przynosi więcej szkód niż pożytku - przyznaje Luiza Sałapa, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej.



Sceny z życia traktorzysty

Do więzień trafiają tylko alkoholowi recydywiści tacy jak Eugeniusz Garczewski ze wsi Szawałd pod Malborkiem. Gdy po raz trzeci został zatrzymany na jeździe rowerem po piwie, sąd odwiesił dwa stare wyroki i dodał trzeci - łączna kara 20 miesięcy więzienia. Wysłano go do zakładu karnego w Koszalinie, 200 kilometrów od domu. Garczewski ma 52 lata, żonę, dwóch dorosłych synów, wnuki. Wcześniej nie był notowany przez policję. Od czasu ukończenia zawodówki był traktorzystą w pegeerze. Gdy gospodarstwo splajtowało, najmował się do prac sezonowych u rolników. Cztery lata temu uśmiechnęło się do niego szczęście - dostał stałą pracę jako stróż w Gajewie.

- To nie jest konfliktowy człowiek, a przy tym robotny - ocenia Piotr Brudnicki, prezes Ośrodka Hodowli Zarodowej w Gajewie, ostatni pracodawca. - Tyle że lubił wypić.

- Z domu do pracy daleko, bez roweru nie dało rady - opowiada Garczewski. - Dwa kilometry główną drogą, sześć boczną po takich dziurach, że nawet zawiesili kursowanie pekaesów. Policja też by się nie fatygowała na takie zadupie, ale przyjeżdża, bo niedaleko jest ośrodek dla bezdomnych. Dlatego złapali mnie napitego.

- Warto było ryzykować jazdę po alkoholu?

- Panie, na wsi zawsze się piło i nikomu nie przeszkadzało. Kiedyś policjant wypuszczał powietrze z opon. Dawał kopa w tyłek i po sprawie. A teraz jeżdżą po wsiach i polują na rowerzystów w dniu wypłaty. Nawet sprawdzają baby, co nie jadą prosto. Jest śmiech, bo one trzeźwe, ale muszą jakoś wymijać dziury w drodze, nie? W moim starym pegeerze było trzydziestu traktorzystów. Tylko sześciu ma dalej prawo jazdy. Reszta wpadła na rowerach.

Niedawno Garczewskiemu urodził się drugi wnuczek. Na chrzciny go nie puścili. Czasem dzwoni do domu z automatu na kartę z więziennego korytarza.

- Kiedy przyjedziesz do domku? - pyta go czteroletni Maksymilian.

- Niedługo, wnusiu.

- Zawsze tak mówisz i nie przyjeżdżasz.

Garczewski żyje myślą, że prezes Brudnicki znowu go zatrudni. Taka była rozmowa na pożegnanie przed odsiadką.

- To nie takie proste - tłumaczy Brudnicki. - Jak poszedł do więzienia, musiałem zatrudnić nowego stróża, który spisuje się dobrze. Miałbym go teraz zwolnić, bo poprzedni będzie potrzebował pracy?

Więzienia pełne "kolarzy"

Wysoki mur zakładu karnego w Koszalinie. Podwójna brama, gęste zwoje drutów kolczastych. Wszystko pod czujną kontrolą strażników. Nie sposób uciec.

- Wiecie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie jednego więźnia? - pyta płk Krzysztof Olkowicz, dyrektor okręgowy więziennictwa w Koszalinie. - 1700 zł.

Latem zeszłego roku w koszalińskim więzieniu było 420 osadzonych, w tym 147 rowerzystów przyłapanych na jeździe po alkoholu. Zimą Koszalin miał 83 "kolarzy" na 381 osadzonych. Średnia: co czwarte łóżko zajmowali rowerzyści skazani za promile.

- Siedzą z gwałcicielami, sprawcami rozbojów - mówi Olkowicz. - Co gorsza, rowerzyści są karani surowiej niż inni. Najwyższy wyrok, jaki mogą dostać, to 12 miesięcy, ale średnia to aż 11 i pół miesiąca. Dla porównania: za kradzież maksymalna kara to dziesięć lat, a średnia wyroków dwa lata.

Rok temu Koszalin odwiedziła delegacja niemieckich więzienników z Dolnej Saksonii. Olkowicz wspomniał o rowerzystach. Szef niemieckiej delegacji był zdumiony: - Macie bardzo bogate państwo.

Według Luizy Sałapy w więzieniach przebywa obecnie 1931 rowerzystów ukaranych za alkohol. Kilkuset następnych czeka w aresztach.

- Szokująca skala - mówi płk Olkowicz. - Grube miliony podatników idą na rujnowanie życia zwykłych ludzi, bo tylko nieliczni z nich wcześniej wchodzili w konflikt z prawem. I dotyczy to głównie biedoty, zdecydowana większość skazanych jest ze wsi i miasteczek. Od ponad dwóch lat próbuję coś zrobić z tym problemem. Zorganizowałem spotkanie z sędziami w Koszalinie. Mówię: - Nie może być tak, że za jazdę po pijanemu na rowerze ludzie dostają tyle, co za kradzież lub rozbój. A oni na to: - Twarde prawo, ale prawo.



Tata wjechał do celi

Sędzia Jarosław Sielecki swoje pismo do Trybunału Konstytucyjnego opatrzył siedmiostronicowym uzasadnieniem. Wykazuje, że rowerzyści i piesi muszą być traktowani przez prawo karne na równi - ich ruch wynika z pracy mięśni. Takie rozwiązanie prawne jest zdecydowanie bardziej sensowne niż postawienie znaku równości między rowerzystą a kierowcą samochodu czy motocykla.

- Jak uczy doświadczenie, dla jadącego kierowcy samochodu nie ma znaczenia, czy przed auto wytoczy się nietrzeźwy pieszy czy rowerzysta - zauważa Sielecki. - Pieszy, idąc, biegnąc, poruszając się na hulajnodze, rolkach czy wrotkach, i rowerzysta poruszają się z podobną niską prędkością i mają podobną niewielką masę. Tym samym zderzenie z nimi nie powoduje dużej szkody i nie jest z tego powodu tak niebezpieczne jak zderzenie z pojazdem silnikowym.

Ponadto ustawa Prawo o ruchu drogowym wyznacza pieszym i rowerzystom te same pasy ruchu: chodnik lub drogę dla pieszych, w razie ich braku - pobocze. Z jezdni mają korzystać wyjątkowo, gdy nie ma innych możliwości. Poza tym i od pieszych, i od pełnoletnich rowerzystów nie wymaga się egzaminu lub dokumentu uprawniającego do korzystania z dróg publicznych.

- Na drogach pijanych pieszych jest kilkakrotnie więcej niż pijanych rowerzystów - zauważa sędzia Sielecki. - Skala zagrożenia jest więc dużo większa. Można by pieszych, tak jak rowerzystów, podciągnąć pod kodeks karny. Ale to tylko teoretyczna możliwość, bowiem wymiar sprawiedliwości nie udźwignąłby takiego rozwiązania ani technicznie, ani racjonalnie.

- Dlaczego zainteresował pan tą sprawą Trybunał Konstytucyjny?

- Żeby mieć czyste sumienie - odpowiada sędzia. - Trafiły do mnie akta człowieka, którego z powodu wielokrotnej jazdy rowerem po pijanemu zamknięto na trzy lata w ramach tzw. kary łącznej. Jedyny żywiciel rodziny. Do wykarmienia bodaj piątka dzieci. Dramat. Pomyślałem, że tak nie może być dłużej, przecież nawet gwałciciele takich wyroków nie dostają.

gazeta

m3a - 2010-01-30, 18:29

Cytat:
Bity, ale z salonu

Opisywana przez nas kilka dni temu historia pana Sławomira, który w salonie w Gdańsku kupił "fabrycznie nowy" pojazd po naprawach blacharskich, nie jest, niestety odosobniona.

Kilka lat temu, w jednym z warszawskich salonów usiłowano "wcisnąć" nam "nówkę" z odciskiem palca pod klarem (lakier bezbarwny). W naszej pracy spotkaliśmy się z wieloma tego rodzaju sytuacjami.

Znamy też przypadki czterech "fabrycznie nowych" samochodów różnych marek, których właściciele dowiadywali się o ich przeszłości od nas.

Zjawisko jest, niestety, bardzo popularne. Z naszych ustaleń wynika, że czasami nawet 7 na 10 dostarczonych do dealera pojazdów z miejsca ustawia się w kolejce do blacharni. Nie ma w tym, rzecz jasna, niczego złego. Przeważnie lakierniczej "kosmetyki" wymagają zderzaki lub drzwi. Uszkodzeń powstałych w czasie transportu nie da się uniknąć. Samochody przejeżdżają niekiedy tysiące kilometrów na wagonach i lorach. Czasami, na bocznicach kolejowych padają też ofiarami wandali. Po przybyciu do miejsca przeznaczenia muszą więc przejść przegląd blacharski.

Pamiętajmy jednak, że dealer zobowiązany jest do informowania klienta o tym, że samochód ma za sobą naprawy blacharskie - kupujący ma prawo do zniżki. Dlatego właśnie w przypadku niewielkich uszkodzeń sprzedawca najczęściej "zapomina" o nich wspomnieć.

Zdarzają się jednak i takie samochody, które mają za sobą poważne naprawy dotyczące dachu czy słupków.

Czy klient ma jakiekolwiek szanse, by bronić się przed oszustwem? Teoretycznie, tak. Przy zakupie auta najlepiej wybierać te salony, które dysponują własną lakiernią lub prowadzą sprzedaż tzw. "pewnych" aut używanych. Dealer zobligowany jest wówczas przez standardy marki do posiadania m.in. czujnika grubości powłoki lakierowej.

Nie bójmy się więc poprosić o badanie takim urządzeniem odbieranego przez nas pojazdu. Jeżeli w odpowiedzi na naszą prośbę usłyszymy, że niestety sprzedawca nie dysponuje takim miernikiem, możemy być pewni, że mija się z prawdą a odbierany przez nas pojazd najprawdopodobniej ma na sobie więcej lakieru, niż przewidział to producent.

Pamiętajmy, że wybierając nowy samochód wielu ludzi zupełnie nie zdaje sobie sprawy ze stosowanych praktyk, dlatego nie przechodzi im nawet przez myśl, by podobnie, jak w przypadku auta używanego, kontrolować stan blacharki. To błąd. Z doświadczenia wiemy, że część przeprowadzanych "na szybkiego" napraw (przecież klient czaka na odbiór) ma niewiele wspólnego z technologią zalecaną przez producenta, ich ślady wykryć można gołym okiem. Łuszczący się klar (lakier bezbarwny), ordynarne odcięcia w okolicach uszczelek (zwłaszcza podszybie drzwi), pęcherze czy polakierowane drobinki kurzu często wykryć można bez trudu.

Problem w tym, że mało kto szuka ich jeszcze w salonie. Podekscytowani i pochłonięci formalnościami zupełnie nie myślimy wówczas o takich rzeczach, a to błąd, który może nas kosztować sporo pieniędzy.

Pamiętajmy, że jeśli odbierzemy pojazd i nie będziemy mieć zastrzeżeń co do karoserii, z miejsca stawiamy się na przegranej pozycji. Jeśli po dwóch miesiącach zauważymy ślady napraw, dealer wszystkiego się wyprze, i to my będziemy musieli udowodnić, że w tym czasie nie rozbiliśmy samochodu.

interia


A tak swoją drogą to ja się spotkałem z takimi przypadkami w salonie Volkswagena u siebie i nawet o tym było głośno :scianka::

beniu666 - 2010-01-31, 09:02

kapitalny pomysl z tymi drogami wewnętrznymi bardzo mi się podoba. . .
Karac rowerzystów tak ale nie zabraniem prawa jazdy . . .

m3a - 2010-02-08, 10:54

Jak tak dalej będzie, to tak dalej nie będzie :scianka::

Cytat:
Projekt A1 do luftu

Projekt autostrady A1 ze Strykowa pod Łodzią przez Częstochowę do Pyrzowic, opracowany na zlecenie Autostrady Południe SA - która straciła dopiero co koncesję - wymaga poprawek!

Autostrada Południe SA (APSA) miała nie tylko wybudować, a potem eksploatować 180-kilometrowy odcinek A1, ale najpierw go zaprojektować. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zakończyła właśnie sprawdzanie projektu budowlanego, wykonanego na zlecenie APSA. - Projekt wymaga istotnych zmian - ogłosiła w piątek dyrekcja.

Po pierwsze, projekt nie jest w pełni zgodny z wymogami decyzji środowiskowej wydanej dla tego odcinka A1. Przykładowo, zbiorniki retencyjne dla autostrady zostały ulokowane zbyt blisko przejść dla zwierząt, dlatego muszą zostać przesunięte. Przepusty wymagają korekty.

Po drugie, wg projektu APSA konstrukcje mostów i wiaduktów nie są dostosowane do prognozowanego ruchu a przede wszystkim nie są tak trwałe, jak być powinny.

Po trzecie, w projekcie nie ujęto uwag samorządów, przez teren których przebiegać będzie ten odcinek autostrady. Chodzi tu m.in. o szerokość i wysokość przejazdów pod autostradą.

GDDKiA zażądała w trybie pilnym, by APSA poprawiła projekt. - Liczymy, że zrobi to jak najszybciej. Czekamy, by podała konkretny termin - informuje GDDKiA. I przypomina, że "od szybkości działań APSA zależą dalsze procedury związane z uzyskiwaniem pozwolenia na budowę dla tego odcinka autostrady A1 i wybór wykonawcy prac w systemie tradycyjnym".

Czyli budowa będzie za pieniądze z budżetu państwa. GDDKiA chce jesienią podpisać umowę z nowym wykonawcą.

Przypomnijmy, że APSA straciła koncesję 22 stycznia - wg podpisanej rok wcześniej umowy miała do tego czasu zgromadzić pieniądze na przeprowadzenie inwestycji. Europejski Bank Inwestycyjny zdecydował jesienią ubiegego roku, że udzieli koncesjonariuszowi kredytu na sfinansowanie niemal połowy budowy. Niestety, APSA nie uzyskała finansowania na resztę, na co główny wpływ miał kryzys gospodarczy i obniżone w związku z nim prognozy ruchu - co zniechęciło banki komercyjne do udzielenia kredytów.

W tej sytuacji częstochowski odcinek A1 ma być wybudowany przez państwo. GDDKiA zobowiązuje się, że "zrobi wszystko, aby autostrada A1 Stryków - Pyrzowice została udostępniona kierowcom przed Mistrzostwami Europy w piłce nożnej w 2012 r.". Wydaje się to jednak niemożliwe - zwłaszcza, że w tym terminie miał być gotowy jedynie odcinek na północ od Częstochowy, przebudowany z tzw. gierkówki. Natomiast obwodnica Częstochowy oraz autostrada do Pyrzowic wg umowy z ASPA miała być wybudowana później, do stycznia 2014 r.

Dalszą trasę - z Pyrzowic do Gliwic (połączenie z A4 Kraków - Wrocław) oraz do granicy czeskiej - i tak buduje państwo na swój koszt.

gazeta.czestochowa

m3a - 2010-02-12, 08:27

Cytat:
Easy Rider nie dla żółtodziobów

Zdałeś egzamin na prawo jazdy? To sobie nie poszalejesz. Trzy wykroczenia drogowe i tracisz dokument. Rząd przyjął bardzo restrykcyjny projekt dla młodych kierowców, motocyklistów i fanów quadów

Doświadczeni kierowcy mogą cieszyć się z liberalizacji przepisów. Obecnie, jeśli uzbierają 24 punkty karne za wykroczenia drogowe, tracą prawo jazdy i muszą zdać powtórny egzamin. Projekt Ministerstwa Infrastruktury - przyjęty wczoraj przez rząd bez zmian - zakłada, że jeśli zdarzy się to nam po raz pierwszy, będziemy tylko musieli przejść płatny kurs reedukacyjny o bezpieczeństwie drogowym. To, jak dokładnie będzie wyglądał, ma dopiero doprecyzować ministerialne rozporządzenie.

Po zdanym kursie rozpocznie się pięcioletni okres próbny, w ciągu którego nie będziemy mogli przekroczyć limitu 24 punktów. W przeciwnym razie stracimy dokument i będziemy musieli udać się na regularny kurs prawa jazdy oraz zdać egzamin, tak jak początkujący.

Nowy blankiet będzie miał nową datę wydania. Co może mieć znaczenie przy ubezpieczeniach - niektórzy ubezpieczyciele mają zniżki dla kierowców z wieloletnim doświadczeniem.

Świeżo upieczony kierowca będzie musiał naprawdę uważać. Według projektu, jeśli przez dwa lata od otrzymania prawa jazdy popełni dwa wykroczenia drogowe, czeka go kurs doszkalający (jego zakresu jeszcze nie określono). Po kolejnym wykroczeniu straci dokument (czyli znów kurs i egzamin). Dodatkowo przez pierwszy rok spędzony za kółkiem nie będzie można zarabiać jako kierowca.

Nowością jest wymóg posiadania prawa jazdy kategorii AM dla fanów popularnych quadów. Jeśli ustawa wejdzie w życie, tę kategorię będą musieli posiadać także motorowerzyści. Będzie można się o nią starać dopiero w wieku 14 lat (obecnie 13 lat).

18-latkowie mogą zapomnieć o jeździe na harleyu rodem z kultowego filmu Easy Rider z Dennisem Hopperem. Dla nich dozwolony będzie tylko motocykl o mocy nie większej niż 50KM. Prawo jazdy na motory o dużej mocy przewidziano dopiero dla 24 latków.

Teraz ustawa trafi do Sejmu. Rząd liczy, że wejdzie w życie w tym roku.

Dla "Metra"

Wzorem była Austria

Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury: - Stopniowanie dochodzenia młodych kierowców do pełni uprawnień poprawi bezpieczeństwo na drogach. System ten sprawdził się np. w Austrii. Szczególną uwagę poświęciliśmy najmłodszym. Doskonale pamiętamy doniesienia medialne o śmiertelnych wypadkach dzieci jeżdżących na quadach z wiosny zeszłego roku. Użytkownicy tych pojazdów powinni mieć choć elementarne przeszkolenie i znać przepisy drogowe.


metro

thadeusch - 2010-02-12, 21:51
Temat postu: Po prawo jazdy do Czech
Cytat:
Po prawo jazdy do Czech

Polacy zdobywają prawa jazdy w Republice Czeskiej. Egzamin bardziej przypomina ten zdawany w Stanach Zjednoczonych niż w innych krajach Unii Europejskiej. W Czechach zdaje się więc bez wielkiego stresu, którego doświadczają też kandydaci na kierowców w Polsce. Nikt tam nie mierzy centymetrem odległości auta od krawężnika. Przy pierwszym podejściu zalicza większość zdających.

- Tam trzeba się naprawdę postarać, by oblać egzamin. Przede mną zdawała Czeszka, która wysiadła z samochodu z płaczem. Egzaminator nie zaliczył jej jazdy, bo przez cały czas jechała na drugim biegu. Jedynie za miastem wrzuciła trójkę, ale nie przyspieszyła. Cały czas jechała 30 km/h - wspomina Helena Jankowska.

Według Oldřicha Babáka, właściciela szkoły jazdy z Pilnikova w Czechach, taka sytuacja to wyjątek, bo zwykle za pierwszym podejściem zdaje 95 na 100 kursantów.

– W mojej wieloletniej pracy zdarzyło się, że jedynie dwóch moich kursantów, po ukończeniu szkolenia, nie zrobiło prawa jazdy w ogóle - tłumaczy czeski instruktor jazdy.

W polskich wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego zdawalność na najpopularniejszą kategorię "B" jest wielokrotnie niższa.

W ośrodku w Jeleniej Górze według danych z kilku miesięcy tego roku za pierwszym podejściem egzamin praktyczny zdało jedynie - 27 proc. kandydatów. Podobnie jest w innych ośrodkach. Zdaniem polskich egzaminatorów po zmianie zasad przeprowadzania egzaminów w Polsce, które wejdą w życie za kilka dni, może być jeszcze trudniej o prawo jazdy.

- Czesi, choć zasady przeprowadzania egzaminów ustalają w oparciu o te same unijne przepisy co my, nie komplikują ich zbyt szczegółowymi wytycznymi dla egzaminatorów. Dlatego egzaminy u nich są łatwiejsze - uważa Robert Tarsa, dyrektor jeleniogórskiego WORD.

Kurs na prawo jazdy w Czechach trwa 39 godzin. Szkolenie na ulicach zajmuje 28 godzin, reszta to nauka przepisów.

W Polsce, żeby przystąpić do egzaminu na kategorię "B", trzeba wyjeździć 30 godzin i wysłuchać 30 godzin teorii. Na kurs w Czechach, podobnie jak w Polsce, może zapisać się każda osoba, która ukończyła 18 lat.

Szkoły jazdy z czeskiego Liberca oferują naukę już za 6900 koron, czyli około 1150 zł.

Po ukończeniu kursu i uzyskaniu zaświadczenia lekarskiego możemy stawić się na egzamin. W Czechach przeprowadza go urzędnik z gminnego wydziału komunikacji. Egzamin kosztuje 700 koron, czyli około 117 zł i jest podzielony na trzy części. Najpierw w komputerze rozwiązujemy test wyboru, w którym odpowiadamy na 25 pytań. Na to zadanie mamy 30 minut. Maksymalnie można zdobyć 50 punktów, minimum potrzebne do zaliczenia to 43 punkty.

W drugiej części egzaminu odpowiadamy na dwa spośród 25 pytań dotyczących znajomości obsługi samochodu.

Potem w towarzystwie instruktora i egzaminatora - autem, którym odbywaliśmy szkolenie, wyjeżdżamy na ulicę.

Egzamin praktyczny obejmuje jazdę w mieście i poza nim. Kierowca musi raz gwałtownie zahamować, symulując sytuację awaryjną na drodze. Jeśli mimo wszystko nie uda się nam zaliczyć egzaminu, można przystąpić do niego ponownie po pięciu dniach. Instruktor Oldřich Babák twierdzi, że bardzo nieliczni kandydaci zdają egzamin trzykrotnie.

Jak przyjazny dla kursantów czeski system szkolenia i egzaminowania kierowców sprawdza się na drodze? Według zawodowych kierowców, którzy często odwiedzają naszych sąsiadów, umiejętności tamtejszych kierowców wcale nie są niższe.

- Czesi jeżdżą bezpieczniej od polskich kierowców. Mniej rygorystyczny egzamin absolutnie nie ma wpływu na ich styl jazdy - tłumaczy Marek Woźniak, kierowca autobusu, który codziennie wodzi do Czech wycieczki z Polski.

Mimo łatwości w zdobyciu czeskiego prawa jazdy Polacy z przygranicznych miejscowości jeszcze masowo nie próbują zdawać egzaminów u naszych sąsiadów.

Nieznający języka czeskiego muszą korzystać podczas nich z tłumacza.

Pewną barierą są też dokumenty wymagane podczas egzaminów od obcokrajowców. Trzeba pokazać zaświadczenie z pracy w Czechach lub potwierdzony przez policję meldunek tymczasowy na co najmniej 185 dni na terenie tego kraju.

Niektórzy nasi rodacy potrafią pokonać te przeszkody i znaleźć potrzebne zameldowanie. Na przykład w pensjonacie. W internecie są już ogłoszenia polskich firm, które pomagają zorganizować szkolenie i egzaminy na prawo jazdy u naszych południowych sąsiadów.

Z portalu o nauce jazdy.

nieoznakowane - 2010-02-13, 21:54
Temat postu: Polak kontra maszyna z onet pl
Cytat:
Polak kontra maszyny

Kim jest Mailer-daemon, jaki olej silnikowy oznacza się symbolem 710 i co mówi do nas komputer? W starciu z nowoczesną techniką najbardziej zawodny jest człowiek.

Kiedy pod koniec XIX wieku świat wchodził w fazę przemysłową, wielu uważało, że technika to coś, co działa przeciwko człowiekowi. Luddyści niszczyli maszyny, ludzie protestowali przeciwko parowozom, z powodu których krowy nie dają mleka, a kury przestają znosić jajka. Przed pierwszymi samochodami musiał biec człowiek ostrzegający, że nadciąga niebezpieczeństwo w postaci piekielnej machiny.

Czasy zmieniły się, dzisiaj nikt nie ucieka na widok samochodu, a coraz bardziej wyrafinowane urządzenia mają nam ułatwiać życie. Niestety, nie zawsze tak jest. Bo co z tego, że urządzenia doskonalsze, gdy ludzie nie są w stanie z nich korzystać. Choć każdy uważa, że to nie o nim.

Każdy Polak zna się na polityce, medycynie i motoryzacji. Przynajmniej w teorii, najlepiej po kilku głębszych. W praktyce bywa różnie, szczególnie z motoryzacją.

- Najgorsi są „fachowcy” - uważa Robert, dealer samochodów jednej z francuskich marek. – Zdarzył się taki, który kazał ustawić wszystkie koła tak, by wentyle były skierowane idealnie do góry. Po czym zrobił kółko wokół salonu i stwierdził, że auto jest „skoszone”, bo wentyle „rozjechały się” każdy w inną stronę. Nawet nie chce się dyskutować.

Co drugi mechanik opowiada, że to właśnie do niego zadzwoniły te dwie panie, którym zepsuł się samochód. Akurat serwisowa laweta była w terenie, ale że panie były dwoma samochodami, to postanowiły same przyholować zepsute auto. Podpięły linkę i wsiadły... obie do samochodu holującego. Zdołały dojechać do pierwszego skrzyżowania, gdzie pozbawiony kierowcy ciągnięty pojazd nie skręcił za samochodem holującym.

- Do mnie przyjechał kiedyś facet, prosząc o olej silnikowy 710 – opowiada Robert z salonu francuskich aut. – Pytam: ale jaki 710? Nigdy nie słyszałem o takim oznaczeniu oleju silnikowego.

Na to mężczyzna, że tak ma napisane na silniku. Podniósł klapę i wskazał na korek wlewu oleju. Ten, na którym jest napisane „OIL”, tyle tylko, że napis był odwrócony do góry nogami.

Innym razem do warsztatu przyszedł starszy pan i od drzwi zaczął robić straszną awanturę. Krzyczał, że mechanicy go okradli i żądał spotkania z kierownikiem. Dopiero w jego gabinecie okazało się, że pan kupił jakiś czas temu swój wymarzony samochód. Wszystko było w porządku, dopóki pewnego razu nie złapał gumy. Chciał wymienić koło, ale pech chciał, że zapasówka także przepuszczała powietrze. Pan samodzielnie zdjął oponę i odkrył, że pod nią nie ma dętki. A że ostatnio był na przeglądzie wszystko było jasne – mechanicy ukradli mu ją!

- Musiałem długo tłumaczyć, że dzisiaj już wszystkie opony samochodowe są bezdętkowe, a nawet pokazać jedną na dowód – opowiada Robert – Wszystko się wyjaśniło, a starszy pan powiedział, że ostatni samochód miał w latach 70-tych.

Największym wyzwaniem dla współczesnego człowieka okazały się komputery. Wśród informatyków krążą legendy o użytkownikach, którzy polegli na polu bitwy ludzi z maszynami. Jak chociażby historia o dramatycznym telefonie do helpdesku (jeśli, drogi czytelniku, nie wiesz, co to jest, to możliwe, że staniesz się jednym z bohaterów podobnych opowieści), w którym anonimowy użytkownik prosił o pomoc, bo w jego komputerze nie działa podstawka do kawy. Pracownik linii telefonicznej długo nie mógł zrozumieć, o jaką część komputera chodzi, aż wreszcie zdenerwowany dzwoniący wykrzyczał: no, przecież wysuwa się podstawka do kubka z przodu komputera! I dopiero wówczas okazało się, do czego panu służyła kieszonka napędu CD.

Nie wiadomo, czy historia ta jest autentyczna, za to na pewno wiele do opowiedzenia mają informatycy, którzy wdrażali systemy komputerowe do instytucji publicznych. Dla urzędniczek i urzędników, którzy za szczyt nowoczesnej techniki uznawali 20-letni kalkulator, informatyzacja oznaczała zakłócenie porządku świata. Czy ktoś pamięta kilometrowe kolejki przed kasami PKP, a pani w okienku tłumaczyła, że jest wolniej, bo komputery wprowadzili. Jednocześnie wprowadzała dane jednym palcem, zerkając co chwila do ściągi z kursu.

- Pamiętam panią, która miała 60-stronicowy zeszyt, w którym rozrysowała sobie „komiks” - opowiada Mikołaj, informatyk wprowadzający komputery do jednego z urzędów gminy we wschodniej Polsce. – Po prostu zamiast robić notatki na kursie ona przerysowywała widok ekranu na każdym etapie uruchamiania programu.

Kiedy zasiadała przed komputerem, otwierała swój „komiks” i powtarzała narysowaną sekwencję czynności. Jeśli coś nie wychodziło tak, jak na obrazku, wyłączała komputer i zaczynała od początku. A petenci czekali.

Nigdy nie przyszło jej do głowy,żeby czytać to, co jest napisane na ekranie i podążać za instrukcjami.
Czytanie komunikatów nigdy nie wchodziło w rachubę – dodaje Adam, informatyk mający podobne doświadczenia, tym razem z urzędu gminy w południowej Polsce. – Dochodziło do tego, że panie wołały informatyka, za każdym razem, gdy pojawił się jakikolwiek komunikat. Nawet „wciśnij ENTER” albo „brak papieru w drukarce”.
Niechęć do czytania komunikatów na ekranie potwierdzają właściwie wszyscy informatycy. Najwyraźniej użytkownicy nadal nie są w stanie pozbyć się przekonania, że wcisną nie to co trzeba i „coś zepsują”. Dlatego bezpieczniej zawołać specjalistę, kiedy tylko komputer zapyta, „czy kontynuować?”.

- Raz dzwoni pani z urzędu spanikowana: „wyskoczyło mi tu jakieś okienko” - opowiada Mikołaj. – Spokojnie pytam jakie. Pani tylko odpowiedziała „zaraz” i cisza w słuchawce. Czekam, czekam, myślałem, że się rozłączyła, ale wreszcie pani się odzywa: „okienko 9 na 3 cm”. Wcięło mnie, ale pytam spokojnie, co jeszcze może mi powiedzieć na temat tego okienka. Myślałem, że odczyta przekąs w moim głosie, ale skąd! Spokojnie dodała, że okienko jest 8 cm od lewej krawędzi ekranu.

Mogą opaść ręce? Mogą. A jednak w tak trudnych warunkach informatycy potrafili zachować zimną krew i dalej, z narażeniem życia (można umrzeć ze śmiechu) nieśli kaganek cyfrowej oświaty pod polskie strzechy. Choć nie było łatwo...
Maciek cyfryzował Pocztę Polską. Opowiadać może długo. Jak panie wyłączyły serwer, bo im hałasował, jak sprzątaczka podpięła odkurzacz pod podtrzymujący pracę komputerów UPS, jak pani nie mogła uruchomić programu, bo zbyt swobodnie traktowała polecenie „wciśnij dowolny klawisz”.

- Po prostu komputer stał przed nią na biurku, a że wcisnąć można dowolny, to wciskała RESET na czołowej ścianie – wyjaśnia Maciek.

Wówczas wprowadzony program do obsługi klientów nazywał się „Poczta Gdańsk”. Raz informatycy przyjechali do jednej z placówek zaalarmowani tym, że program nie działa. Podeszli do pani w okienku, która zgłaszała problem i powiedzieli, że najpierw musi ona wyjść z „Poczty”, mając na myśli zamknięcie programu. Pani bez słowa sprzeciwu wstała i... opuściła budynek.

Jednak nic nie mogło pobić wprowadzenia do urzędów systemu Windows. Praca pod DOS to było tylko klikanie w klawiaturę, natomiast Bill Gates zgotował urzędnikom dodatkowy kłopot. Nazywał się on „myszka”.

Dzisiaj każde dziecko wręcz intuicyjnie posługuje się tym podstawowym manipulatorem. Jednak 10 lat temu samo zrozumienie zasady działania urządzenia nastręczało wiele trudności.

- Na komendę „proszę przesunąć kursor w górę” wiele osób podnosiło myszkę z blatu – opowiada Adam.

- Poproszone „proszę kliknąć tę ikonkę” panie przykładały mysz w tym miejscu do ekranu – dodaje Maciek.

Po nauczeniu się poruszania kursorem kolejnym etapem było wciśnięcie przycisku. Technika tej czynności w wykonaniu pań z poczty wyglądała tak, że najpierw najeżdżały kursorem na ikonkę, puszczały myszkę i z góry palcem wciskały lewy przycisk umieszczony na niej. W efekcie mysz przesuwała się i z całej operacji nici. Na co dzień panie potrzebowały myszy tylko w celu uruchomienia programu do obsługi klientów, dalej używało się już tylko klawiatury, więc informatycy wpadli na pomysł racjonalizatorski.

- Ikonę naszego programu umieściliśmy na środku pulpitu, tam gdzie pojawia się kursor po uruchomieniu Windows – opowiada Maciek. – A żeby nie uciekał, myszkę przykleiliśmy taśmą do stołu. I załatwione!

Jest taki stary dowcip: facet zadzwonił po specjalistę do zepsutego telewizora. Specjalista przyjechał, popatrzył, walnął pięścią. Telewizor zaczął działać, a fachowiec zażądał 100 zł. „Jak to, za jedno uderzenie?” - oburzył się klient. „Nie, za to, że wiedziałem, gdzie uderzyć” - spokojnie odparł technik.

W dzisiejszych czasach wiedza kosztuje. Wiedzą o tym pracownicy pogotowia informatycznego i nieraz to - niestety - wykorzystują. Ta historia niech posłuży za przestrogę.

- Jest godzina 22.00, dzwoni księgowa przerażona tym, że straciła dane, bo zniknął jej program podatkowy, zapłaci każde pieniądze tylko proszę uratować pliki – opowiada Andrzej z pogotowia informatycznego. – Biorę kilka programów z narzędziami do odzyskiwania danych, wsiadam w samochód i jadę .

Na miejscu Andrzej rozpakował poważnie wyglądający segregator z płytami CD, przeglądał system ukrywając i pokazując pliki systemowe, odpalił kilka programów pokazujących tak ważne dane, jak wielkość dysku czy temperaturę procesora. I poprosił o kawę, bo to „trochę potrwa”.

- A kiedy pani wyszła, zrobiłem to, co należało od razu, czyli wyciągnąłem z kosza na pulpicie skrót do programu, który pani usunęła, zapewne przez pomyłkę – śmieje się Andrzej.

Zainkasował 250 zł, a księgowa do dzisiaj przysyła mu życzenia na każde święta.

- Często użytkownicy dzwonią z prośbą o pomoc, ale nie są w stanie opisać, co się właściwie stało – opowiada Marek Janota z wrocławskiego Info Serwisu.

Częste są telefony, gdy użytkownik tłumaczy, że „pobrał program, zainstalował i teraz ma czarny ekran i dlaczego?” I awanturują się, gdy pracownik odpowiada, że ma za mało danych, żeby określić, co się stało.

Pewnego razu zadzwoniła pani, tłumacząc, że ma problem z monitorem. Co się stało? Obraz spadł i teraz jest czarny ekran, nic nie pokazuje. W pierwszym wrażeniu mogło wydawać się, że to kolejny ogólnikowy opis sytuacji. Tymczasem okazało się, że pani była bardzo konkretna w opisie tego, co się stało. Był to stary model monitora, który przegrzewał się, więc miał zdjętą górną część obudowy. I właśnie w to miejsce spadł zawieszony na ścianie obraz niszcząc kineskop.

- Zapadła mi w pamięć pani, która zadzwoniła w sprawie oprogramowania serwerowego w jej firmie – opowiada Marek Janota. – Na pytanie „jaki serwer jest w państwa firmie” pani odpowiedziała, że się dowie. Poszła i po 10 minutach oddzwania: „czarny”.

Dlaczego tak się dzieje? Jak powiedział Stanisław Lem: - Nikt niczego nie czyta. Jeżeli ktoś coś przeczyta, to nie zrozumie. Jeżeli już ktoś coś przeczyta i zrozumie, to i tak nie zapamięta.

To proste – nie rozumiemy zasad działania otaczających nas urządzeń, nie czytamy instrukcji obsługi. Nie czytamy, bo zawarte w nich treści są zbyt trudne do przyswojenia. Badanie Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów wskazują, że prawie 40% Polaków nie rozumie czytanego tekstu.

Podobne dane przynoszą badania prof. Zbigniewa Kwiecińskiego z Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Według nich co piąty polski nastolatek nie rozumie wiadomości telewizyjnych. Im dalej, tym gorzej, ponad połowa 50-latków nie jest w stanie przyswoić sobie treści instrukcji obsługi.

Nie rozumiemy, bo nie czytamy. Kiedy już przestaje wisieć nad nami bat polonistki wlepiającej pały za nieprzeczytane lektury przestajemy też czytać. Według ostatnich badań przeprowadzonych na zlecenie Biblioteki Narodowej w ciągu roku 68 procent Polaków nie przeczytało żadnej książki.

Żeby nie było samobiczowania: wskaźniki światowe są podobne. Zalew informacji powoduje reakcję obronną – nie chcemy wiedzieć, nie interesuje nas, stajemy się specjalistami we własnej wąskiej dziedzinie i więcej nic nas nie interesuje.

A dzięki coraz doskonalszej komunikacji łatwiej jest połączyć się z fachowcem, niż spróbować samemu zrozumieć, chociażby czytając informację, którą otrzymaliśmy. Tak, jak pewien użytkownik, który do administratora poczty przysłał skargę na uporczywie wysyłającego mu maile człowieka. „Prosiłem w zwrotnych listach, by przestał do mnie wypisywać, ale to nic nie dało, dlatego proszę o zablokowanie konta tego użytkownika”.

Nękający go nadawca nazywał się... Mailer-Daemon.

m3a - 2010-02-23, 11:47

Cytat:
Dwóch młodych kretynów...

"Gdyby głupota umiała latać, fruwałaby pani jak gołębica" - mawiał do swojej podwładnej jeden z głównych bohaterów kultowego przed laty serialu "Szpital na peryferiach".

Dzisiaj głupota nadal nie lata, ale coraz częściej jeździ samochodem. Przekonuje o tym pomysł dwóch... tak, nie bójmy się tego słowa - kretynów, którzy postanowili przejść do historii i dać się uwiecznić przez fotoradar.

poboczem.pl

m3a - 2010-02-24, 21:07

Cytat:
Dlaczego ubezpieczyciele zadają tyle dziwnych pytań?

Z roku na rok coraz bardziej irytujesz się, kiedy przychodzi moment zakupu polisy twojego samochodu? Nie jesteś jedyny. Ubezpieczyciele zadają coraz więcej pytań obliczając składki dla swoich klientów. Nikt nie lubi wypełniać formularzy w nieskończoność, ale tak naprawdę, o im więcej rzeczy zapyta ubezpieczyciel, tym lepiej dla ciebie, bo będziesz płacił za polisę dopasowaną do ciebie idealnie, a nie za innych kierowców.

Do niedawna towarzystwa używały podstawowych parametrów takich jak miejsce zamieszkania, pojemność silnika i zniżki/zwyżki za bezszkodową czy wyjątkowo szkodową jazdę. To, że informacji, które musimy ujawnić jest coraz więcej, zawdzięczamy rozwojowi technologii. Dzięki niej ubezpieczyciele mogą obliczyć, jak wpływają na wysokość składki takie parametry jak wiek, doświadczenie, stan cywilny, dzieci, płeć, deklarowany przebieg samochodu, rodzaj wlewanego do baku paliwa, miejsce parkowania itd. Mimo pewnej uciążliwości związanej z liczbą pytań zadawanych przez ubezpieczycieli uważamy, że to dobry kierunek, ponieważ ceny polis będą coraz bardziej indywidualne i coraz bardziej zróżnicowane między ubezpieczycielami - mówi Wojciech Rabiej, szef porównywarki rankomat.pl.

Coraz popularniejsze w Polsce porównywarki ubezpieczeniowe także zadają dużo pytań - mniej więcej tyle, na ile musi odpowiedzieć każdy kierowca, wypełniając formularz na stronie ubezpieczyciela direct lub w rozmowie z agentem. Korzystając z porównywarki kierowca dostaje jednak pewną korzyść - przegląd kilkudziesięciu ofert kilkunastu ubezpieczycieli. Może wybrać sobie polisę najtańszą lub o najlepszym dla siebie zakresie ochrony. Chcemy zapewnić użytkownikom wiarygodny i niezależny przegląd rynku, więc formularz musi być tak skonstruowany, żeby zawierał pytania wszystkich ubezpieczycieli, którzy z nami współpracują - mówi Wojciech Rabiej.

Coraz popularniejsze w Polsce porównywarki ubezpieczeniowe także zadają dużo pytań - mniej więcej tyle, na ile musi odpowiedzieć każdy kierowca, wypełniając formularz na stronie ubezpieczyciela direct lub w rozmowie z agentem. Korzystając z porównywarki kierowca dostaje jednak pewną korzyść - przegląd kilkudziesięciu ofert kilkunastu ubezpieczycieli. Może wybrać sobie polisę najtańszą lub o najlepszym dla siebie zakresie ochrony. Chcemy zapewnić użytkownikom wiarygodny i niezależny przegląd rynku, więc formularz musi być tak skonstruowany, żeby zawierał pytania wszystkich ubezpieczycieli, którzy z nami współpracują - mówi Wojciech Rabiej.

Zadawanie wielu pytań pozwala ubezpieczycielom szczegółowo analizować dane o kierowcach i dzielić ich na grupy, z których jedne są preferowane i mogą kupić polisę na bardzo dobrych warunkach, inne zaś odwrotnie - nie znajdą w danym towarzystwie korzystnej oferty dla siebie. To właśnie w oparciu o szczegółowe dane kierowców podawane w formularzach ubezpieczyciele opracowują, a potem stosują różne strategie cenowe i produktowe wobec poszczególnych grup kierowców.

- Prawda jest taka, że nie ma najlepszego i najtańszego ubezpieczyciela dla każdego. Indywidualny kierowca nie wie, kto tak naprawdę może mieć dla niego najlepszą ofertę. Np. nawet jeśli twój dobry znajomy ma najlepszą ofertę w Towarzystwie X nie oznacza to wcale, że dla ciebie X nie będzie najgorszą propozycją na rynku. Dlatego zawsze warto sprawdzić i porównać oferty - dodaje Wojciech Rabiej.



moto.wp


A co Wy sądzicie o takiej formie indywidualizacji ubezpieczeń :?:

beniu666 - 2010-02-25, 15:21

a dokładnie mówiąć dwóch starych kretynów pisało ten artykuł. Uważam, że tyle jest fotoradarów w Polsce, że z tego wszystkiego można popaść w paranoje. . .
Osobiście używam antyradaru i się z tym nie kryje.
Zdażyło mi się również podróżować bez najlejki i tablic . . . Rzeszów-Łańcut polecam przejechać, albo roboty albo dziury, albo fotoradary. Jeszcze raz polecam.

m3a - 2010-02-26, 19:21

beniu666, to już jest osobista sprawa jak każdy podchodzi do tego tematu ;-) Więc nie ma co się przejmować :-P
beniu666 - 2010-02-28, 15:06

heh racja :D
Polecam gazete wyborcza, tam jest tak ukazany świat jak im się podoba, również z tym jak się powinno postępować ehh, żyduchy pier******

m3a - 2010-03-06, 20:35

Cytat:
Alkohol czy "trawa"? Alkohol

Po narkotykach jeździ w Polsce więcej kierowców niż pod wpływem alkoholu - pisze "Gazeta Wyborcza". Policja twierdzi, że to bzdura!

Te zaskakujące dane przynosi - według GW - ogromne badanie Komendy Głównej Policji, Instytutu Ekspertyz Sądowych i Instytutu Transportu Drogowego. Przez ponad dwa lata od losowo zatrzymanych 4 tys. kierowców policjanci brali podobno próbkę śliny.

Eksperci szukali ok. 30 substancji, które mogą wpływać na sprawność kierowcy. Tych, w których ślinie wykryto narkotyki, było - cytujemy Gazetę Wyborczą - 2,5 razy więcej niż kierowców, którzy mieli stężenie alkoholu przekraczające dopuszczalny limit 0,2 promila.

A oto oświadczenie Rzecznik Komendanta Głównego Policji w tej sprawie.

W związku z informacją, w która pojawiła się w jednej z dzisiejszych gazet, sugerującą, że na polskich drogach jest 2,5 razy więcej kierujących pod wpływem środków odurzających niż pod wpływem alkoholu Komenda Główna Policji oświadcza, że nie wydała żadnego raportu dotyczącego tego zagadnienia. Twierdzenie to nie znajduje odzwierciedlenia w liczbach i rzeczywistości. Polska Policja opiera się o konkretne dane wynikające z efektów przeprowadzonych kontroli drogowych. Tylko w 2009 r. policjanci zatrzymali na polskich drogach około 130 tys. kierujących pod wpływem alkoholu. Natomiast w ciągu trzech lat (2007-2009) - 2 tys. pod wpływem środków odurzających. Sugerowanie więc takiego stanu rzeczy jest nieuprawnione i nie potwierdzone. Rzecznik Komendanta Głównego Policji, mł. insp. Mariusz Skołowski.

filmik

motoryzacja.interia


Swoją drogą nr 7 - istny cyrk :-P

m3a - 2010-04-01, 10:16

Dziś tak z przymrużeniem oka ;-) :-P

Cytat:
Częstochowskie policjantki testują nowe mundury

Komenda Główna zdecydowała, że częstochowskie policjantki jako pierwsze w Polsce przetestują nowe wzory umundurowania.



Policjantki "drogówki" wyjadą dziś radiowozami i motocyklami na specjalne patrole, by zaprezentować się kierowcom. Decyzja o nowych mundurach zapadła dość dawno ale zarówno ich wzór letni jak i jednostkę, gdzie trafią pierwsze egzemplarze, trzymano w tajemnicy.

Ustaliliśmy, że Częstochowę wybrano z co najmniej dwóch powodów. Z anonimowej ankiety przeprowadzonej w ub. roku w gronie polskich policjantów wynika, że nasza komenda może się poszczycić największą liczbą urodziwych funkcjonariuszek. I drugi powód: to z Częstochowy wypłynął pierwszy krytyczny raport o wymienianych mundurach i obuwiu, które "odparzają na patrolu uda (spodnie) i stopy" (trzewiki). Krytykowano też zbytnią łatwopalność materiału.

Przypomnijmy, od ub. roku w policji trwa wymiana umundurowania. Po pierwszych zachwytach posypała się fala krytyki. Zwłaszcza policjantki utyskiwały, że w spodniach ozdobionych lampasami wyglądają jak "dresiary" a ciężkie trzewiki pozbawiają ich kobiecości. W ramach cichego buntu do nowych koszul nosiły spódnice starego wzoru.

Głosy krytyki zostały wysłuchane i na tegoroczna wiosnę przygotowano modniejsze kroje. - W policji służy ponad 15 tys. pań. Postanowiliśmy zerwać ze stereotypem, że policjantka to bezpłciowy funkcjonariusz - usłyszeliśmy w Komendzie Głównej.

Po ostatnim incydencie w Wielkopolsce wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki zapowiedział kontrolę nowych damskich mundurów pod względem ich ewentualnej łatwopalności. - To mundury XXI w. i spełniają wszystkie wymogi, na których zależało policji - dodał Rapacki.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa

m3a - 2010-04-09, 20:26

Cytat:
Koniec świateł w dzień?



Posłowie Prawa i Sprawiedliwości skarżą do trybunału konstytucyjnego przepisy nakazujące jazdę przez cały dzień z włączonymi światłami mijania - donosi TOK FM.

aki jest powód takiego działania? Jak podaje radio, zdaniem posłów PiS, jazda na światłach przez cały rok nie poprawia bezpieczeństwa, do tego samochody zużywają więcej paliwa, a kierowcy tracą pieniądze na nowe akumulatory. Jednak najważniejszym argumentem posłów jest to, że przepis jest nielegalny.

Jak podaje radio Tok FM, PiS podpiera się opiniami prawników i konstytucjonalistów przygotowanych dla partii. Wyniak z nich, że uchwalone w 2007 roku przepisy zostały przyjęte "z naruszeniem procesu legislacyjnego" i "nie powinny być obowiązujące". - Liczymy na to, że już tego lata nie będzie trzeba jeździć z włączonymi światłami - mówi dla radia Tok FM Krzysztof Tchórzewski, sekretarz klubu PiS.

Z argumentacją posłów Prawa i Sprawiedliwości nie zgadzają się członkowie klubu Platformy Obywatelskiej. - Trzeba uważnie patrzeć na badania i analizy, które jasno pokazują, że światła mijania używane cały rok są skuteczne. A bezpieczeństwo na drodze przecież jest najważniejsze - powiedział dla radia Tok FM, poseł Zbigniew Rynasiewicz z Platformy, szef sejmowej komisji infrastruktury.

moto.wp

m3a - 2010-06-05, 15:50

Cytat:
Jechał 214 km/h; "mandat? nie jesteście katolikami!" - film

Policjanci z wydziału ruchu drogowego we Wrocławiu zatrzymali na autostradzie A-4 dwóch obcokrajowców, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość o ponad 100 km/h. Kierowcy zostali ukarani mandatami karnymi w wysokości 500 złotych. Jeden z nich zażądał od policjantów, żeby go pouczyli za wykroczenie, twierdząc, że nie zrobił nic złego. - Jeśli mnie ukarzecie mandatem, to znaczy, że nie jesteście katolikami - usłyszeli policjanci.

Pierwsze wykroczenie policjanci, patrolujący w sobotę autostradę , odnotowali ok. godziny 15:00. Radiowóz z wideorejestratorem został wyprzedzony przez osobowe BMW.

Funkcjonariusze natychmiast włączyli rejestrator. W tym miejscu na autostradzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 110 km/h, a kierujący bmw miał na liczniku 205 km/h.

Parę kilometrów dalej policjanci zatrzymali pirata. Okazał się nim obywatel Francji. Sprawca tłumaczył się, że nie zauważył ograniczeń prędkości.

Godzinę później policjantów czekało jeszcze większe zaskoczenie. Kolejny kierowca, tym razem obywatel Szwajcarii jechał z prędkością 214,8 km/h, w miejscu gdzie obowiązuje 110 km/h.

Kierujący zażądał od policjantów, żeby go pouczyli za wykroczenie, bo przecież nie zrobił nic złego, a jeśli go ukarzą mandatem to znaczy, że nie są katolikami.

Obaj mężczyźni zostali ukarani mandatami karnymi. Każdy z nich zapłacić musiał 500 zł.

wiadomości.wp

m3a - 2010-06-25, 12:00

Cytat:
Oto najlepsze silniki świata!

International Engine of the Year to doroczny konkurs, w którym jury złożone z 65 dziennikarzy motoryzacyjnych z 32 krajów wybiera najlepsze jednostki napędowe świata.


Silnik roku 2010 - 1.4 TSI od Volkswagena

Tegoroczne jury zdominowane było przez Amerykanów (11 osób), po czterech przedstawicieli mieli Kanadyjczycy, Francuzi i Niemcy. Wśród jurorów znalazł się również jeden Polak, Piotr Bielecki.

Nagrody przyznawane są w 11 kategoriach. Osiem z nich dotyczy pojemności, wybiera się też najlepszy silnik ekologiczny i sportowy (w cywilnym, popularnym znaczeniu) oraz najlepszą nowo opracowaną konstrukcję. Na koniec, spośród zwycięzców kategorii pojemnościowych, wybierany jest Międzynarodowy Silnik Roku.

Każdy juror może przyznać w jednej kategorii 25 punktów. Może je przyznać maksymalnie 5 silnikom, z tym, że żaden nie może otrzymać więcej niż 15 punktów, a dwa najlepsze nie mogą zostać ocenione tak samo wysoko.

Przy ocenianiu silników bierze się pod uwagę m.in. osiągi, zużycie paliwa, zastosowane technologie, nowatorstwo, techniczne wyrafinowanie oraz wrażenia z jazdy.

W tym roku, po raz drugi z rzędu, najlepszym silnikiem roku uznany został podwójnie doładowany, benzynowy silnik Volkswagena o pojemności 1.4 l. To trzeci w historii przypadek zwycięstwa przez 2 kolejne lata. Wcześniej sztuka ta udała się pięciolitrowej jednostce V10 od BMW (w latach 2005 i 2006) oraz podwójnie doładowanemu, trzylitrowemu silnikowi, również produkcji BMW (2007 i 2008), który tym razem uplasował się na drugim miejscu.

Chociaż tytuł roku przyznano konstrukcji Volkswagena (co ciekawe, głównie głosami jurorów pozaeuropejskich) to za prawdziwego zwycięzcę należy uznać właśnie producenta z Bawarii. Poza wspomnianym silnikiem 3.0 (2. miejsce) BMW w czołowej piątce najważniejszej kategorii zmieściło jeszcze dwie jednostki: dwulitrowego diesla (4. miejsce) i czterolitrowe V8 znane z M3 (5. miejsce). Pomiędzy bawarskimi konstrukcjami znalazło się jeszcze miejsce dla silnika Mercedesa-AMG o pojemności 6.2 l (3. lokata).

Ponadto silniki BMW wygrywały w kategoriach 1.4 - 1.8 l, 1.8 - 2.0 l, 2.5 - 3.0 l i 3.0 - 4.0 l!

Hegemonię silników niemieckich (BMW, Volkswagena, Mercedesa i Audi) udało się przełamać tylko Toyocie, która triumfowała w kategorii silnika ekologicznego, oraz Fiatowi, którego doładowana jednostka 1.4 multiair okazała się najlepsza w bardzo ważnej kategorii na najlepszy nowy silnik. Konstrukcja Fiata, z nowatorskim systemem zarządzania powietrzem, pozostawiła w pobitym polu 4.5-litrowy silnik V8 Ferrari, 1.2-litrową doładowaną jednostkę Volkswagena (TSI), a także hybrydowe konstrukcje Mercedesa (4.0 hybrid) i Volkswagena (3.0 TSI hybrid) oraz silnik 4.4 V8 od BMW.

Wyniki plebiscytu International Engine of the Year 2008:

Najlepszy nowy silnik roku 2010: Fiat 1.4 Multiair turbo (alfa romeo mito, giulietta)

Najbardziej ekologiczny silnik: Toyota 1.8 Hybrid (prius, auris)

Silnik o najlepszych osiągach: Mercedes-AMG 6.2 (C63 AMG, S63 AMG, SL63 AMG, CL63 AMG, E63 AMG, CLS63 AMG, ML63 AMG)

Poniżej 1 litra pojemności: Toyota 1.0 (aygo, yaris, IQ, peugeot 107, citroën C1, subaru justy)

Od 1.0 do 1.4 l pojemności: Volkswagen 1.4 TSI Twincharger (golf, scirocco, jetta, touran, tiguan, seat ibiza cupra)

Od 1.4 do 1.8 l pojemności: BMW-PSA 1.6 Turbo (mini cooper S, clubman cooper S, Peugeot 207, 308)

Od 1.8 do 2.0 l pojemności: BMW 2.0 Twin Turbo diesel (123d, X1 23d)

Od 2.0 do 2.5 l pojemności: Audi 2.5 Turbo (Audi TT RS)

Od 2.5 do 3.0 l pojemności: BMW 3.0 Twin Turbo (135i, 335i, 535i, X5 35i, X6 35i, Z4)

Od 3.0 do 4.0 l pojemności: BMW 4.0 V8 (M3)

Powyżej 4.0 l pojemności:Mercedes-AMG 6.2 (C63 AMG, S63 AMG, SL63 AMG, CL63 AMG, E63 AMG, CLS63 AMG, ML63 AMG)

oraz: Międzynarodowy Silnik Roku 2010: Volkswagen 1.4 TSI Twincharger (golf, scirocco, jetta, touran, tiguan, seat ibiza cupra)

interia.pl

m3a - 2010-08-23, 17:29

Cytat:
Opór ruchu, a zużycie paliwa

Czy zastanawialiście się dlaczego samochody o podobnych jednostkach napędowych mają bardzo różny apetyt na paliwo? Najprostszą odpowiedzią są różnice konstrukcji silników, ale to dopiero wierzchołek góry lodowej. Za wielkość zużycia paliwa odpowiedzialne są bowiem również opory ruchu, a te zależą od wielu czynników.

Najogólniej mówiąc oporami ruchu nazywamy wszystkie siły na jakie napotyka pojazd i które musi pokonać podczas jazdy. Możemy je podzielić na: drogowe (toczenia, wzniesienia), związane z konstrukcją (powietrza, wewnętrzne mechaniczne) i opory bezwładności. Przyjrzyjmy się więc każdemu z nich.

1. Opory drogowe
Podczas jazdy, koło samochodowe tocząc się musi przezwyciężyć dwa rodzaje oporów. Jeden wynika z tarcia opony o nawierzchnię, a drugi to opór wynikający ze sprężystych odkształceń opony. O ile współczynnik tarcia zależy od nawierzchni drogi (na szutrowej drodze jest on dwa razy większy niż na asfalcie, a na drodze z nierównościami, jak dziury pośniegowe, jeszcze większy) i konstruktorzy mają na to niewielki wpływ, to opory powstające w wyniku ugniatania opon są przez konstruktorów bardzo uważnie badane.

Próby przeprowadzone w laboratoriach firm oponiarskich wykazały, że przy stałej prędkości 120 km/h pobór energii przez cztery koła wynosi około 4 kilowaty, co przekłada się na zużycie około 1 l paliwa więcej na 100 km. Oczywiście mało kto podróżuje non stop 120 km/h, niemniej zużycie paliwa jest znaczne. Stąd też w laboratoriach opracowywane są nowe opony, które nie są już tak idealne w każdym zakresie jak klasyczne gumy, ale uwzględniają tylko kilka aspektów.

Wersje ekonomiczne mają wyraźnie mniejsze opory toczenia i lepsze walory przyczepności, ale zrealizowano to kosztem większej ścieralności opony i większej głośności podczas jazdy. Warto też podkreślić, że opór wynikający z ugniatania opony podczas jazdy zmniejsza się wraz ze wzrostem ciśnienia w oponie.

Jednakże w tym wypadku przekraczanie norm, jakie zakłada producent, oprócz mniejszego oporu toczenia (czyli mniejszego zużycia paliwa) zaowocuje również zmniejszeniem własności na mokrej i suchej nawierzchni. Do oporów drogowych możemy także zaliczyć opory wzniesienia, które zależą od kąta jego nachylenia. Jednakże tak jak w przypadku współczynnika tarcia nie zależy to od konstruktorów samochodu.

2. Opory związane z konstrukcją
Opór powietrza to opór, jaki stawia ośrodek poruszającej się w nim bryle. W przypadku samochodu ośrodkiem tym jest powietrze atmosferyczne. W obliczeniach przyjmuje się, że opór jest wprost proporcjonalny do gęstości ośrodka (powietrza), kwadratu prędkości oraz rozmiarów i kształtu poruszającego się ciała.

W mechanice oznaczone jest to jako iloczyn: 1q x V2 x A x Cx, gdzie q to gęstość powietrza, Cx - współczynnik doskonałości aerodynamicznej, A - powierzchnia czołowa samochodu, a V - prędkość jazdy. Z tego równania wynika, że wzrost oporów toczenia zależy w ogromnej mierze od prędkości jazdy (gdy zwiększymy prędkość dwukrotnie, opór wzrośnie cztery razy), co nie jest zależne od producentów. Zależy od nich jednak kształt samochodu i zarys powierzchni czołowej.

Aerodynamika to szersze zagadnienie, któremu można by poświęcić osobny tekst, niemniej warto wiedzieć jak zmieniał się współczynnik Cx i jak zależy on od wielkości bryły: Fiat 126 miał Cx= 0,47, Fiat 125 - 0,42, Polonez Caro - 0,36, Fiat Uno - 0,35, Renault Megane I - 0,33, SAAB 9-5 - 0,29, Audi A6 - 0,28, Mercedes Klassy E W211 - 0,26. Warto także podać charakterystyczne wartości Cx: dla jadącego na skuterze wynosi on 0,70, dla samochodu ciężarowego - 0,80, dla skrzydła samolotu - 0,08, a dla ideału stworzonego przez przyrodę, którym jest... pingwin - tylko 0,03.

3. Opory bezwładności
Kolejnym czynnikiem wpływającym na poprawność ruchu jest opór związany z bezwładnością pojazdu, czyli z jego masą. Ograniczyć można go jedynie poprzez zmniejszenie wagi samochodu. Warto jednak pamiętać, że to wymagania klientów nakręcają spiralę wagową. Jeżeli bowiem będziemy chcieli posiadać klimatyzację, elektryczne wspomaganie różnych układów, systemy nawigacji itd., to musimy liczyć się ze wzrostem masy proporcjonalnym do ilości urządzeń.

Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zatem "odchudzenie konstrukcji". W przypadku lżejszych materiałów użytych na mocowanie kół, dodatkowym plusem jest redukcja mas nieresorowanych, czyli poprawa komfortu jazdy. Największe ograniczenie masy finalnej jest jednak przy wykorzystaniu nowoczesnych materiałów, użytych do budowy nadwozia.

Najkorzystniejsze jest oczywiście zbudowanie karoserii z tworzyw sztucznych, ale skomplikowana rama przestrzenna, do której będą zamocowane poszycia nadwozia, jest tak droga i ma tak oryginalne kształty wzmocnień, że nie trafiła do seryjnej produkcji (mają ją tylko niektóre modele sportowe i Renault Espace). Rozwinęło się za to wykorzystanie stopów aluminium.

Najbardziej zaawansowaną technologię w tym zakresie stosuje Audi. W roku 1993 we Frankfurcie zaprezentowano "kosmiczny pojazd" wykonany z wypolerowanego aluminium, a rok później okazało się że ten kosmiczny model (tylko wylakierowany) jest ofertą handlową nazwaną A8.

W modelu inżynierowie Audi opracowali i wdrożyli do produkcji system ASF (Audi Space Frame) polegający na zbudowaniu ramy przestrzennej z zamkniętych profili wyciskanych w procesie obróbki plastycznej ze stopów aluminium. Poszczególne elementy tej klatki zostały połączone za pomocą specjalnych łączników odlewanych ciśnieniowo, także wykonanych ze stopu aluminium. Dopiero na tak przygotowaną ramę mocowane są poszycia nadwozia.

Technologia ta oprócz niepodważalnej zalety obniżenia wagi pojazdu, zwiększa także bezpieczeństwo bierne. Przestrzenna kratownica tworzy bowiem klatkę bezpieczeństwa, która jest sztywniejsza niż analogiczna wykonana z materiałów tradycyjnych. Odpowiednie zaprojektowanie profili z aluminium spowodowało bowiem, że w razie wypadku, uderzenie jest całkowicie absorbowane przez elementy wzmacniające, które zostają spęczane podczas pochłaniania energii zderzenia.

Kilka sezonów później w Audi zaprezentowano kolejną nowość - prototyp "Al2". Konstrukcją nośną samochodu jest rama przestrzenna podobna do tej z pojazdów A8. Obejmuje ona kratownicę podwozia (z trzema poprzeczkami i tunelem wzmacniającym), słupki przedni i środkowy, konstrukcję wzmacniającą ścianę grodziową, oraz wzmocniony obrys szyby przedniej, a wszystkie elementy ramy są zamkniętymi profilami wyciskanymi w procesach obróbki plastycznej.

Technologia taka pozwalała na oszczędność kilkudziesięciu procent wagi. "Al2" ważył bowiem 750 kg, a identyczny model wykonany z blach stalowych byłby o ok. 250 kg cięższy. Kolejnym krokiem w firmie była produkcja - wyglądającego identycznie jak "Al2" - Audi A2. Jednakże później zaniechano wdrożenie systemów ASF w całej gamie produkcyjnej. Aktualnie produkowane w tej technologii są jedynie: Audi A8 (jego karoseria waży 220 kg, czyli mniej niż samochodów klasy średniej), Audi R8 (waga karoserii 210 kg), TT i TT Roadster (firma podaje, że karoseria Coupe ważąca 206 kg wykonana ze stali byłaby 100 kg cięższa).

Tak więc zużycie paliwa nie zależy tylko od silnika, ale też od nadwozia w jakim jest on zamontowany. O tym jak ważne są m.in. modernizacje opon i aerodynamiki pokazali konstruktorzy Opla prezentując Insignię EcoFlex, która w porównaniu z modelem bazowym z identycznym silnikiem zużywa o 15 proc. paliwa mniej.

Bogusław Korzeniowski

link

beniu666 - 2010-08-26, 17:49

W sumie nic nowego się nie dowiedziałem. . .
Przeczytałem dlatego, że jutro jadę w trasę i myślałem o zmniejszeniu spalania . . .
Bedzie trzeba więcej wrzucać na luz :hihi:: :hihi::

m3a - 2010-08-26, 21:13

beniu666 napisał/a:
Bedzie trzeba więcej wrzucać na luz :hihi:: :hihi::


beniu666, nie takie rzeczy ze szwagrem po litrze się robiło, żeby zmniejszyć spalanie... :mrgreen:

beniu666 - 2010-08-28, 15:40

wyszło 10 litrów na 100km Wrocław-Rzeszów 3godz 40 minut
2.0 8v :) w seacie toledo I
10 litrów GAZU :D

Hendrix89 - 2010-08-30, 08:59

Można się śmiać ;)
Ja się zaczynam bawić w eko jazdę ;)
Tylko czasem co prawda, jak się nie zapomnę, nie mam ochoty ścigać ze świateł i pokazywać, kto tu rządzi :)
Ale zawsze to coś... :)
Sosnowiec - Gdańsk 6,6 litra (baaaardzo fajny korek za Włocławkiem, jak jest remont i ruch wahadłowy ;) )
Sosnowiec - Ustroń - Sosnowiec (i jeszcze trochę jazdy po okolicy) 6,7 litra ^^
Co przy moim ponad 10 standardowo mnie lekko szokuje ^^

beniu666 - 2010-08-31, 10:41

co do Opli to w mojej służbówce robie po 9 litrów ropy na 100km. . . chyba nie mało silnik 1.9cdti, opel vectra 2006
z czego te 9 litrów głównie po trasie :E
Do 10 pali generalnie, najmniej 6.4 litra miałem

Hendrix89 - 2010-08-31, 11:20

Ja najmniej miałem 5,3 jadąc do Chorzowa na budowę stadionu Śląskiego. Ale to było o 7 rano, dystans 15 km i jechałem cały czas przepisowo, bez klimy ;)
m3a - 2010-09-04, 10:34

Hendrix89 napisał/a:
Ja najmniej miałem 5,3 jadąc do Chorzowa na budowę stadionu Śląskiego. Ale to było o 7 rano, dystans 15 km i jechałem cały czas przepisowo, bez klimy ;)


Hendrix89, a co Cię tak ruszyło z tym ekodrivingiem :?: :mysle:;

Chociaż może masz racje co do tej jazdy: eko driving ;-) - coś takiego znalazłem.

Hendrix89 - 2010-09-05, 11:18

Co mnie wzięło? :-)
Po prostu jakoś tak chciałem sprawdzić ile najmniej mogę zejść ze spalaniem, poza tym, mam już dość tych podatków w cenie paliw, dlatego postanowiłem, jak najmniej zostawiać kasy tej hydrze ;-)
Już wystarczy, że płacę podatek od SWOICH WŁASNYCH oszczędności, które mam na koncie oszczędnościowym. W paliwie im będę zostawiał jak najmniej. Przynajmniej nie będę się dokładał aż tak do fotoradarów i innych bezeceństw.
Poza tym, jeżeli widzę, że jestem w stanie nawet 40% paliwa oszczędzić, to mnie porusza to jak jestem mało ekonomiczny na co dzień ;-)

m3a - 2010-09-08, 20:39

Hendrix89 napisał/a:
Co mnie wzięło? :-)
Po prostu jakoś tak chciałem sprawdzić ile najmniej mogę zejść ze spalaniem, poza tym, mam już dość tych podatków w cenie paliw, dlatego postanowiłem, jak najmniej zostawiać kasy tej hydrze ;-)
Już wystarczy, że płacę podatek od SWOICH WŁASNYCH oszczędności, które mam na koncie oszczędnościowym. W paliwie im będę zostawiał jak najmniej. Przynajmniej nie będę się dokładał aż tak do fotoradarów i innych bezeceństw.
Poza tym, jeżeli widzę, że jestem w stanie nawet 40% paliwa oszczędzić, to mnie porusza to jak jestem mało ekonomiczny na co dzień ;-)


Wiesz co Hendrix89, w tej Twojej wypowiedzi jest sporo logiki i nie chodzi mi tu o jakieś lizustwo :-P , ale o racjonalne podejście do tematu. Bo jeśli Twoją drogą pójdzie co dziesiąty człowiek to wtedy zmieni się naprawdę wiele ;-)

beniu666 - 2010-09-13, 23:31

Najważniejsze jest żeby godnie żyć i się przemieszczać bez jakiś ograniczeń finansowych, przynajmniej raz na jakiś czas . . .
m3a - 2010-09-23, 19:31

beniu666 napisał/a:
Najważniejsze jest żeby godnie żyć i się przemieszczać bez jakiś ograniczeń finansowych, przynajmniej raz na jakiś czas . . .


beniu666, ale w Naszym Pięknym Kraju pewne rzeczy wymagają sporych wyrzeczeń i dotyczy to dość licznej grupy społeczeństwa, więc zgodzę się tylko z tym raz na jakiś czas :-P ;-)

beniu666 - 2010-09-27, 21:16

Niedawno liczyłem ile kasjerka w hipermarkecie musi przepracować lat, żeby sobie kupić bmw takie jak ma kolega. Wyszło 25 lat . . .
beniu666 - 2010-09-29, 12:13

http://nasygnale.pl/kat,1...ml?ticaid=6af8c
m3a - 2011-01-15, 13:55

Cytat:
Policja: Mamy alkomaty. Kierowcy: Nie macie

Czy życzą sobie panowie badanie trzeźwości? - usłyszeli od funkcjonariusza drogówki uczestnicy kolizji. - Zdębiałem. Myślałem ze w takich sytuacjach dmuchanie jest obowiązkowe - opowiada jeden z nich.

Opisana przygoda kierowcy zdarzyła się niedawno, ale kiedy "Gazeta" zaczęła wypytywać, skąd ta łagodność drogówki, okazało się, że policjant nie miał po prostu alkomatu w radiowozie i że problem wcale nie jest nowy.

W połowie ubiegłego roku cała policja w województwie śląskim miała ogromne kłopoty z wyłapywaniem kierowców na podwójnym gazie. - Jeśli mamy jeden legalny alkomat, to zostaje on w komendzie, a wykonanie pomiaru alkomatem bez atestu daje taki efekt, że policjanci muszą jechać z zatrzymanym kierowcą na badanie krwi. To strata czasu i pieniędzy. Zamiast skontrolować kilkunastu kierowców, sprawdzamy tylko kilku - przyznawał w maju ubiegłego roku Paweł Moskwa, szef drogówki w rybnickiej komendzie. To właśnie komendant rybnickiej policji przerwał tamę milczenia i zaapelował do władz swojego miasta o pieniądze na alkomaty. Tych bowiem komenda wojewódzka nie miała za co legalizować (trzeba to robić co sześć miesięcy). W policyjnej kasie brakowało też pieniędzy na zakupy jednorazowych ustników po 50 gr za sztukę.

- Komenda miejska w Częstochowie ma 54 sztuki różnego rodzaju sprzętu do badania trzeźwości: alkosensory, alkotesty, alkometry - wylicza podinsp. Joanna Lazar, rzeczniczka naszej policji.

Jak na jeden z największych garnizonów w województwie, obejmujący ponad 1 tys. km dróg, niemal ćwierćmilionowe miasto i 16 gmin powiatu częstochowskiego, nie jest tego sprzętu oszałamiająco dużo. W dodatku - przyznaje rzeczniczka - musi on być okresowo legalizowany, a to uniemożliwia jednoczesne wykorzystanie wszystkich posiadanych urządzeń. W przypadku alkometru (urządzenie stacjonarne) legalizacja to wydatek około 300 zł, alkotestu - 200 zł.

Nadkomisarz Janusz Jończyk z biura prasowego śląskiej policji, przyznaje, że były problemy z finansowaniem atestowania alkometrów i alkotesterów. - Pieniądze spływały do nas transzami, nie dało się więc od razu wysłać do legalizacji wszystkiego - mówi. - W grudniu nowe atesty otrzymało 50 urządzeń stacjonarnych i 200 przenośnych. Teraz ogłoszono kolejny przetarg i w lutym powinny się skończyć kłopoty.

Mało tego, okazuje się, że policjanci wcale nie muszą przeprowadzać testu trzeźwości każdemu kierowcy, który uczestniczy w stłuczce. I odbywa się to w majestacie prawa.

- Zgodnie z wytycznymi Komendanta Głównego Policji, patrol ma obowiązek zbadać stan trzeźwości kierowcy lub innego uczestnika wypadku czy kolizji na drodze, ale w uzasadnionych przypadkach, gdy ma wątpliwości co do tego stanu - wyjaśnia podinsp. Lazar. I zapewnia, że radiowozy jeżdżące do wypadków zawsze są wyposażone w potrzebne urządzenia.

- Jeśli policjanci faktycznie pytali uczestników kolizji, czy życzą sobie oni badania na trzeźwość, popełnili błąd. To wyłącznie do funkcjonariusza należy ocena, w jakim stanie jest kierowca, czy kierował autem będąc pod wpływem alkoholu lub innych niedozwolonych środków. Takich pytań policjanci nie powinni zadawać kierowcom - ocenia Janusz Jończyk z komendy wojewódzkiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa


prawie mnie zatkało :-P

beniu666 - 2011-01-15, 14:53

Moim zdaniem złe zarządzanie/administracja w danym województwie.

W jakimś województwie w Polsce były problemy z legalizacją video z tego co pamiętam w innych już ten problem nie występował.

xxl - 2011-05-17, 19:38

"Mandaty: Uwaga kierowcy! Strażacy mogą już karać"
http://www.gk24.pl/apps/p...ROKU01/38895141


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group